UDOSTĘPNIJ

Do „lokatorskiego skandalu” doszło w jednej z podwarszawskich miejscowości. W niecodziennej historii z erotycznymi fantazjami i żądzami w tle brali udział właściciel domu, lewicowy publicysta Piotr Nowak i jego partnerka. 

Para wynajęła dom w jednej z podwarszawskich miejscowości. Jednym z jego mankamentów była konieczność dzielenia posesji z właścicielem, jednakże atrakcyjna cena zneutralizowała ten minus.

Pierwsze tygodnie przeszły bez większych scysji, ale rychło okazało się, iż pan Jerzy, właściciel domu, ma dla pary dość niepokojące wiadomości. Rozpoczęło się gnębienie. Mężczyzna obliczył, iż poziom szamba wzrósł o kilka centymetrów, co miało być spowodowane zaproszeniem „co najmniej pięciu osób”. Do swojego odkrycia użył specjalistycznej aparatury. Ponadto ogłosił, że sąsiedzi skarżą się na zapalone światła w późnych godzinach nocnych.

Po kilku kolejnych tygodniach pan Jerzy poinformował, że musi dokonać napraw w łazience w domu pary, ale koniecznie musi być wtedy sam. Para wróciła z Częstochowy nieco wcześniej i zaskoczyła mężczyznę, który nie zdążył zabrać z łazienki tajemniczego przedmiotu. Początkowo myślano, iż jest to szczotka do toalety.

Następnego dnia właściciel kazał parze się natychmiast wyprowadzić, bo stwierdził, iż w domu panuje bałagan, co nie było prawdą. Naturalnie naruszył prawo dotyczące najmu.

Wtedy partnerka Nowaka przypadkowo sprawdziła czym jest ów tajemniczy przedmiot z łazienki. Okazało się, że to wielki erotyczny gadżet, którym właściciel regularnie zabawiał się na podłodze w łazience lokatorów pod ich nieobecność.

Jego żądze i fetysze były tak silne, że wymyślił intrygę z naprawianiem łazienki, by móc swobodnie odbywać autoerotyczne uczty w miejscu, w którym kąpali się lokatorzy. Gdy jego igraszki wyszły na jaw (w związku z pozostawieniem gadżetu w łazience), ze wstydu kazał się parze wyprowadzić.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również