UDOSTĘPNIJ

Mówią. Mówią, że dokonała się wielka rzecz. Zjednoczenie prawicy. Mówią, że to sukces, wielkie osiągnięcie. Bzdura. To tak zwane zjednoczenie prawicy jest niczym innym, jak tylko kolejnym namacalnym wręcz potwierdzeniem znanej prawdy. Wszyscy wielcy ideowi działacze tak zwanej prawicy nagle gubią gdzieś swoje ideały, kiedy okazuje się, że pod własną ideą nie ma więcej szans na stołek. To, co się wydarzyło, owe podpisanie porozumienia pokazało, że w momencie, kiedy w grę wchodzą pieniądze, tak naprawdę przekonania można skutecznie odstawić na bok. Bo jak inaczej wytłumaczyć współpracę Kaczyńskiego, Ziobry i Gowina? PiS i PRJG można jeszcze jakoś zrozumieć, chociaż rzekoma wolnorynkowość Gowina koliduje z socjalizmem Kaczyńskiego. Ale Kaczyński i Ziobro? Przecież szanowny pan Zbigniew z wielkim hukiem opuszczał na tratwie okręt partii Jarosława K. Wielkie postulaty, wielkie ideały. Wybory do PE jasno ukazały, że pan Ziobro wcale nie jest taką wielką personą w polskiej polityce, za jaką zwykł się uważać. Pan Gowin za to z mniejszym hukiem, ale opuścił tonący wrak Platfusów. Niestety, ponieważ nie wprowadził żadnej nowej jakości do polityki, nie odniósł sukcesu, na jaki liczył. W sumie, ciekawe jak Gowin chce rozwiązać dylemat, jaki w tej sytuacji powstał. Część ludzi głosowała na niego, ponieważ nie chciała Kaczyńskiego i Ziobry. Co w takim razie z tym elektoratem? Wydaje mi się, że przejdzie do Korwina. Jest jedyna logiczna opcja. Cała ta sytuacja ma miejsce, ponieważ ktoś o ograniczonej wyobraźni postanowił zrobić absurdalną kalkulację i zsumować poparcie dla tych trzech partii. Chyba liczył, że wyjdzie z tego możliwość samodzielnego rządzenia. Ktokolwiek to jest, apeluję: to tak nie działa. Nie bez powodu partie mają określone poparcie. A mają je, ponieważ stanowią określoną opozycję do innych organizacji. Wchodzenie w takie układy jest nadwyrężeniem zaufania, jakim obdarzyła część elektoratu. A jak znam życie, a już odrobinę je znam, koszty takiej utraty zaufania są wysokie. Nie minie wiele czasu, jak nasz mały świat zapomni o panach Gowinie i Ziobrze. Oni też się tego boją.

Trzeba więc było coś wymyślić. Lecz dla ograniczonych umysłów była to jedyna opcja.

Wydarzenia ostatnich dni pokazują, jak bardzo sitwa stanowiąca rzekomo elitę narodu polskiego jest przeżarta korupcją, rządzą pieniądza i maniakalną obsesją na punkcie stołków. Potwierdza się stare cycerońskie porzekadło, że nikt przyzwoity w polityce się nie ostanie. I patrząc na to, co się dzieje, jestem po prostu zszokowany naiwnością ludzi. Patologiczną wręcz. Czy naprawdę ktoś cierpi na taką indolencję umysłową, iż wierzy, że zmiana platfusów na kaczki zmieni coś w tym kraju? Nie, o to nie podejrzewam więcej, niż pięć procent społeczeństwa. Ewentualnie te trzydzieści kilka procent głosujących na PiS. Ale co zresztą społeczeństwa? Wydaje się, że ludzie są już tak zmęczeni wręcz debilizmem, jaki panuje, iż oglądając jeden kabaret w kilku odsłonach mają już dość. Bo oprócz tego, że muszą codziennie walczyć z gnojową rzeczywistością wytworzoną w ciągu ostatnich dwudziestu lat, to jeszcze okazuje się, że trzeba walczyć z przyssanymi politycznymi jamochłonami. Kloaka, którą osiągnęła polska polityka wymaga zmiany. Bardzo radykalnej. Jednak zmęczenie materiału daje o sobie znać. I podejrzewam jeszcze, że jeśli będzie nawet dwadzieścia razy gorzej niż jest obecnie, to nikt palcem nie kiwnie.

A szkoda.

Bo nikt też naszych polityków poważnie nie traktuje. Jak można poważnie traktować ludzi, którzy przy każdym wypadku, przy każdej tragedii, we wszystkim co złe widzą Putina? Ostatnia katastrofa znowu ujawniła tych, którzy nie posługują się zdrowym rozsądkiem, a jedynie szczebioczą na Rosję, bo tak zostali uformowani kiedyś tam w przeszłości. No cóż, popieranie PO, PiS i innych tego typu ugrupowań jest przejawem braku samodzielnego myślenia. I jest to przerażające, że prawie połowa społeczeństwa przejawia tak patologiczną postawę. Zadaję sobie pytanie, jak to jest: kilkadziesiąt milionów obywateli nie jest w stanie zlikwidować kilkuset pasożytów, którzy żyją jak pączki w maśle na koszt społeczeństwa? Odpowiadam sobie: nikt nie traktuje ich poważnie. A póki tak będzie, to społeczeństwo nie ogarnie się, że oni na poważnie kradną ile wlezie, dopóty będzie tak jak jest. I owo zjednoczenie na prawicy jest znakiem, że wilki są głodne i nie zawahają się przed niczym, aby znowu rzucić się z kłami na bezbronne wydawało się owce. A owe owieczki wcale bezbronnie nie są. Nie mają tylko najważniejszego: chęci do działania.

Narodzie, popraw się!

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułKto nie oskarża Putina o zestrzelenie Boeinga, ten czekista!
Następny artykułEliza Michalik: Korwiniści są narodowo-katolickimi populistami
Marcin Malinowski
Miłujący wolność bezlitosny Nietzscheanista. Liberalny na wskroś Filozof. Wielbiciel wszelkiej hipokryzji, otwarcie przyznający się do niej. Stawiający niepoprawność polityczną jako właściwy styl życia. A prywatnie mieszkaniec Poznania.