UDOSTĘPNIJ

Tekst ten piszę jako odpowiedź na jedną z opinii, która niedawno zawitała na tym portalu (http://pikio.pl/polskie-wojsko-katolickie/). Uznałem bowiem, że wskazany przeze mnie w linku sąd zawiera tak ogromną masę nieścisłości i manipulacji, iż nie można przejść obok tego obojętnie.

Autor (którego nazwiska wymieniał nie będę) próbuje krytykować koncepcję powstania formacji obrony terytorialnej oraz związku Sił Zbrojnych RP z religią katolicką. Kłopot polega na tym, iż całość napisana została pod z góry założoną tezę (katolicyzm to zło, które musi zostać wyeliminowane z wojska).

Na początku spotykamy się z założeniem, że środowiska kibicowskie są postrzegane jako dobry rekrut do nowego rodzaju sił zbrojnych. Następnie dochodzi do zmasowanej krytyki środowisk patriotycznych i katolickich. Ambaras w tym, że polska obrona terytorialna ma zrzeszać głównie ludzi funkcjonujących już teraz w organizacjach paramilitarnych (jak chociażby OSW „Strzelec”), co więcej z formalnego punktu widzenia do służby w tego typu formacji może wstąpić każdy kto tylko posiada zdolność fizyczną i psychiczną.
Nie sposób się jednak nie zgodzić, z opinią iż polskie środowiska kibicowskie składają się w 99 % ze skrajnie niebezpiecznych nacjonalistów. Widać to chociażby po zachowaniu Polaków we Francji obecnie – w czasie trwania turnieju Euro 2016. Jedyną grupą, która dorównuje nam poziomem agresji są Irlandczycy… Daleko nam do kulturalnych i przestrzegających prawa kibiców z Rosji czy Anglii.
Pisarz zaznacza także, iż katolicyzm jest: ideologią skutecznie usprawiedliwiającą agresję i nienawiść do wszystkiego wokół. Niestety żadnych argumentów przedstawionych na potwierdzenie tej śmiałej tezy, mimo najszczerszych chęci, nie znalazłem.

W następnej kolejności pada stwierdzenie, iż ludzie działający w ramach OT mogą stanowić zagrożenie. Aczkolwiek nie pada wyjaśnienie jakiego rodzaju zagrożenie. Osobiście nie wiem, zwłaszcza że broń użytkowana w ramach OT będzie składowana w specjalnych magazynach, a do domu nikt nawet gazu pieprzowego pochodzącego z państwowych zapasów nie dostanie.

W kolejnych zdaniach dowiadujemy się o rzekomych „doświadczeniach” nowych rekrutów działających w ramach Narodowych Sił Rezerwowych. Rekruci rozczarowani żołnierskim życiem szybko rezygnują.
Szkopuł w tym, iż w NSR z założenia służbę pełnią osoby, które ZAKOŃCZYŁY pełnienie: zawodowej służby wojskowej, służby przygotowawczej lub zostały przeniesione do rezerwy jeszcze w czasach, kiedy funkcjonował obowiązkowy pobór. Co prawda można pełnić służbę przygotowawczą w ramach NSR, ale nie jest to specyfiką tej organizacji.
Ponadto, czysto hipotetycznie, przyjmując powyższe stwierdzenie jako prawdziwe nie widzę nic dziwnego w tym, że wielu chętnych nie daje sobie rady i po jakimś czasie rezygnuje. Czy za fakt, iż w trakcie studiów prawniczych, medycznych, czy jakichkolwiek innych wielu młodych ludzi ostatecznie nie uzyskuje dyplomu takoż odpowiada okrutny polski katolicki fanatyzm? Nie sądzę.

Następnie występuje twierdzenie o roli wychowawczej Sił Zbrojnych oraz o jedynym obowiązującym światopoglądzie. Jednakowoż z tego co wiem komisje lekarskie orzekające w sprawach zdolności do służby nie zwracają nadzwyczajnej uwagi na wyznanie czy poglądy polityczne kandydata.
Idąc dalej – osobiście nie widzę zupełnie nic dziwnego w szerzeniu ducha patriotycznego wśród członków SZ, lub konkretniej – OT. Takie zjawisko ma miejsce w praktycznie WSZYSTKICH armiach na CAŁYM świecie. Służba wymaga od człowieka wielu poświęceń – wliczając w to poświęcenie własnego zdrowia i życia dla dobra państwa i ochrony narodu (czy jakby wolały osoby o bardziej lewicowych poglądach – społeczeństwa). Żołnierz musi zatem mieć poczucie, że faktycznie walczy w imię wyższych celów. Ma to też pozytywny wpływ na morale. Armia dobrze zmotywowana działa w sposób bardziej zdyscyplinowany, a co za tym idzie lepiej wypełnia swoje zadania zarówno w kraju jak i poza jego granicami.

Podobną rolę w Siłach Zbrojnych pełnią kapłani (nie tylko wyznań katolickich, o czym Autor tekstu do którego się odnoszę chyba nie wie). Dlaczego zdaniem pseudozwolenników wolności w wojsku nie miałoby być kapelanów czy kapłanów różnych wyznań? Wojskowi rekrutują się zarówno spośród osób wierzących i niewierzących. Wierzącym należy zapewnić możliwość realizowania zasad swojej religii. W przeciwnym razie oddziały będą zdemoralizowane, co wywrze poważny wpływ na stan SZ RP, a co za tym idzie obronność i bezpieczeństwo całej III RP. Fakt, że dominują księża katoliccy wynika z faktu, iż większość Polaków deklaruje się jako katolicy.

W dalszej części następuje odwołanie do prób przywrócenia w Polsce obowiązku pełnienia zasadniczej służby wojskowej połączone z krytyką tego typu postulatów. W tym miejscu zgadzam się ze sprawcą wpisu, jednak tylko połowicznie. Nie potrzeba obowiązkowego poboru dla zapewnienia państwu bezpieczeństwa militarnego. Co więcej, zauważony problem znęcania nad nowymi rekrutami, które prowadziło do depresji i samobójstw, faktycznie istniał. Dodatkowo żadna ekipa rządząca nie potrafiła sobie z tym problemem poradzić. Jednak wiązanie skandalicznych faktów mobbingu, znęcania i poniżania z wyznaniem katolickim dowodzi, iż cała praca została napisana pod z góry założoną tezę. Twierdzenie byłoby prawdziwe, gdyby do takich aktów dochodziło wyłącznie w armiach katolickich. Każdy jednakże zdaje sobie sprawę, iż podobne czyny występują w krajach, w których społeczeństwa są w większości muzułmańskie, protestanckie, prawosławne, czy ateistyczne. Religia nie ma zatem szczególnego związku z występowaniem tego typu zachowań. Ich podłoże ma naturę psychologiczną, a nie religijną.

Kolejne akapity zawierają zdania dotyczące „propagandy katolickiej”, które w żaden sposób nie są związane z tematem obronności państwa. Ten fragment zatem pominę, ponieważ nie wnosi on kompletnie nic merytorycznego.

Poza tym twórca traktuje o polityce historycznej i krzewieniu tradycji NSZ i żołnierzy wyklętych. Zauważona zostaje również naszywka jednostki WS – JWK o treści „Śmierć wrogom ojczyzny” pod jakim to hasłem rzekomo mają się kryć liberałowie, demokraci czy nawet Żydzi.
Autor zdecydowanie ma tutaj rację. Żołnierze podziemia niepodległościowego prowadzący aktywną walkę przeciwko narzuconemu Polsce przez ZSRR marionetkowemu rządowi nie mogą być autorytetem. Co innego funkcjonariusze aparatu represji państwa totalitarnego, a zatem takich organizacji jak MBP, UB, SB, czy sowiecka KGB. Agenci tych służb zawsze byli znacznie bliżsi ideału poszanowania praw i wolności człowieka, a zwłaszcza wolności poglądów czy zakazu tortur…

Wreszcie sprawca wpisu krytykuje zapis mówiący o możliwości wykorzystania OT przeciwko wystąpieniom antyrządowym mającym miejsce na terenie RP, czym ostatecznie udowadnia, że wie mało (a nawet nic) na temat współczesnych konfliktów zbrojnych. Koncepcja Obrony Terytorialnej w Polsce mówi: Wyposażona w broń maszynową, umundurowana formacja paramilitarna, może stanowić skuteczny środek zapobiegawczy (odstraszający) działaniom antyrządowym, a także wzmocni w wymierny sposób potencjał operacyjny formacji policyjnych w czasie pokoju. Analiza wydarzeń społeczno-politycznych ostatnich 3 lat stwarzają konieczność gruntownego przeanalizowania powyższego zagrożenia oraz źródeł środków zapobiegawczych. Każdy kto uważnie analizuje wydarzenia ostatnich lat (najbardziej widocznym przykładem – Ukraina) zdaje sobie sprawę, iż fragment ten traktuje o zagrożeniach asymetrycznych dla bezpieczeństwa militarnego RP, czy – mówiąc nieco prościej – o wojnie hybrydowej. W obecnej sytuacji politycznej i wojskowej na świecie jasne stało się, iż państwo X może zaatakować państwo Y w sposób, który de iure nie będzie konfliktem zbrojnym, ale de facto już tak. Wspomnianym, wyrazistym przykładem tego typu sytuacji jest konflikt pomiędzy Ukrainą, a wschodnimi separatystami (z którymi Rosja oczywiście nie ma „nic” wspólnego). Dlatego też istnieje pilna potrzeba stworzenia rozwiązań prawnych i instytucjonalnych umożliwiających państwu wykorzystanie całego swojego potencjału militarnego do działania w sytuacji wojny, która z prawnego punktu widzenia wojną nie jest.
Nadto zapis ten nie oznacza, że OT zostanie wykorzystana do tłumienia protestów antyrządowych. Primo – analizy nie mają mocy prawnej, secundo – przy dzisiejszych uwarunkowaniach społecznych wewnątrz państwa i uwarunkowaniach politycznych na arenie międzynarodowej rząd, który użyje broni palnej bojowej do tłumienia protestów straci władzę w mniej niż tydzień. Tego typu skrajna agresja ze strony aparatu państwa zaprowadziłaby do ogromnej eskalacji, a nie deeskalacji konfliktu.

Krótko podsumowując pragnę zaznaczyć, iż koncepcja zaproponowana i realizowana przez obecny obóz władzy nie kwalifikuje się do rozwiązań idealnych. Posiada ona swoje wady. Osobiście system OT budowałbym w inny sposób (temu poświęcę osobny wpis).
Postanowiłem odnieść się do owej publikacji (link na początku), ponieważ przedstawia ona rozwój polskiego systemu obronnego w sposób skrajnie błędny, pełny manipulacji, nadinterpretacji i przekłamań.

Szymon Malik

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również