UDOSTĘPNIJ
fot. twitter

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, wbrew podawanym początkowo informacjom, udało się odczytać dane z czarnych skrzynek rządowej limuzyny. W tym najważniejsze z nich, czyli prędkość z jakim poruszała się kolumna Szydło.

Z informacji do jakich dotarła „Rzeczpospolita”, wynika, że kierowca limuzyny Beaty Szydło wcisnął hamulec w momencie gdy samochód pędził z prędkością 85km/h.

Jak dodaje gazeta, na podstawie tej informacji można stwierdzić, że limuzyna przed hamowaniem jechała szybciej. Czas jaki średnio zajmuje kierowcy na ściągnięcie nogi z pedału gazu i wciśnięcie hamulca wynosi ok. 1,5 sekundy – dzięki temu można założyć, że rządowe audi tuż przed wypadkiem jechało co najmniej 90 km/h.

Tutaj należy dodać, że droga na której miał miejsce groźny wypadek premier Szydło ma ograniczenie prędkości do 50 km/h.

To ujawnia także nieprawdę jaką poświadczali przedstawiciele rządu Prawa i Sprawiedliwości, w tym minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak, którzy przekonywali, że kolumna premier Szydło poruszała się z prędkością 50 km/h.

Na jaw wyszły również inne fakty tj. brak ubezpieczenia autocasco a to oznacza, że ten który zostanie uznany winnym za spowodowanie wypadku będzie musiał także pokryć koszty naprawy uszkodzonych pojazdów.

W przypadku rządowej limuzyny szacowany koszt naprawy to aż 300 tysięcy złotych. Na razie o spowodowanie wypadku oskarżono młodego kierowcę seicento.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również