UDOSTĘPNIJ

Wiceburmistrz warszawskiej Ochoty rozpętał prawdziwą wrzawę w sieci. Wszystko przez opublikowane przez niego na Facebooku zdjęcie i podpis, które wywołały spore kontrowersje. Oficjel próbował się tłumaczyć, ale bez skutku. Zamiast tego, napędził swoich przeciwników jeszcze bardziej.

Grzegorz Wysocki, bo tak ma na imię wiceburmistrz Ochoty, najwyraźniej zapomniał o sile internetu. W Dzień Matki na swoim profilu na Facebooku opublikował zdjęcie z metra, które podpisał „I jak tu nie być z rana optymistą”. Zdjęcie to przedstawia nachyloną nad telefonem kobietę, której dekolt ujawnia obfity biust. Wysocki nie spodziewał się, że jego jeden post wywoła burzę w sieci, a jemu przyniesie złą sławę.

Internauci zaczęli bowiem oskarżać oficjela o seksizm, uprzedmiotawianie kobiet, a nawet ujawnianie cudzego wizerunku w sieci bez zgody tej osoby – w tym przypadku kobiety ze zdjęcia. Wszyscy byli zgodni co do tego, że takie zachowanie nie przystoi wiceburmistrzowi. Po fali krytyki, jaka przelała się pod zdjęciem Wysockiego, ten usunął post. Internauci jednak nie zapomnieli.

Sprawę podłapała strona „Seksizm nasz powszedni”, która nagłośniła ją w sieci. Wiceburmistrz próbował tłumaczyć się, że wstawione zdjęcie to „zachwyt nad karmiącymi piersiami z okazji Dnia Matki”. Do żadnego z jego przeciwników takie tłumaczenie nie trafiło.

Wysocki postanowił więc opublikować kolejny post epatujący golizną, jednak tym razem w nieco inny sposób. Wiceburmistrz wrzucił bowiem na Facebooka zdjęcie ambasadora Nowej Gwinei, o którym pisaliśmy kilka dni temu. Jak stwierdził przez jego zdjęcie „świat zwariował”, a jego niesłusznie uważają za seksistę.

źródło: facebook.com//grzegorz.wysocki.125
źródło: facebook.com//grzegorz.wysocki.125

źródło: facebook.com

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również