UDOSTĘPNIJ

 Polska zajmuje 27 miejsce spośród 33 europejskich państw, pod względem jakości usług medycznych. Statystyki nie pozostawiają złudzeń ? mamy jeden z najgorszych systemów leczenia.
Według Europejskiego Konsumenckiego Indeksu Zdrowia, ale również z naszych osobistych obserwacji wynika, że naszym największym problemem jest ograniczony dostęp do nowoczesnych leków, wysoka umieralność na nowotwory i bardzo długie kolejki do specjalistów. Analizując Konsumencki Indeks Zdrowia i porównując jego wyniki z poprzednimi tego typu badaniami, wypływa obserwacja, że Polska na tle innych państw w ogóle nie usprawnia swojego systemu zdrowotnego. Agonia polskiej służby zdrowia trwa już parę ładnych lat i z pewnością podstawową winę ponosi tutaj nasza gospodarka i aparat urzędniczy.

Warto przyjrzeć się z bliska podstawie naszej służby zdrowia ? czyli lekarzom i pielęgniarkom. W publicznym szpitalu lekarz spędza od kilku do kilkunastu godzin, mając w tym czasie pod opieką kilkadziesiąt chorych. Każdemu z nich poświęcić może niecałe 10 minut. Jeśli zaś przyjrzymy się prywatnej służbie zdrowia, jest podobnie. Lekarze często pracują po 12 godzin bez możliwości przerwy, przyjmując pacjenta za pacjentem. Jako że jest to sektor prywatny, lekarz czuje na sobie presje ? nie może sobie pozwolić na wypicie herbaty lub zjedzenie czegokolwiek, ponieważ kolejka pod gabinetem narasta. Taki stan rzeczy jest spowodowany tym, że ludzie młodzi nie są zainteresowani wybieraniem kierunków medycznych. Miejsc pracy jest o wiele więcej niż chętnych. Zarobki lekarzy na tle innych krajów Europy też są niewielkie, dlatego często zdarza się, że pracują w kilku miejscach na raz. Oczywiście wielu młodych emigruje, ponieważ tam mają trzy razy wyższe zarobki, jaśniejsze przepisy i mniej pacjentów, dzięki czemu ich praca jest skuteczniejsza.

To nie koniec kłopotów polskiego lekarza. Jest on obarczony stertą nie do końca jasnych przepisów i procedur dotyczących prowadzenia dokumentacji medycznej, oraz refundacji leków. Prawda jest taka, że lekarze wolą wypisywać recepty ?na 100%?, niż dostać ewentualną karę finansową od NFZ za przyznanie refundacji niezgodnie z zasadami. Przepisy dotyczące refundacji stale się zmieniają i lekarz musi na bieżąco sprawdzać, czy dany lek może być wciąż refundowany, czy nie. Przypomnijmy też, że lista leków objętych refundacją konsekwentnie się uszczupla.
Lekarz, mając to wszystko na głowie nie może skupić się w pełni na problemie pacjenta, ponieważ zwyczajnie nie ma na to czasu. Stąd coraz więcej nietrafionych decyzji w procesie leczenia co odbija się na życiu i zdrowiu pacjentów. Warto pamiętać że lekarze nie są maszynami do leczenia, ale ludźmi, którzy tak samo jak my mogą być chorzy, mieć gorszy lub lepszy dzień, być bardziej lub mniej mili. Lekarze z sektora prywatnego mają sytuację nawet gorszą, ponieważ nie dość że muszą przestrzegać biurokratycznych i nieelastycznych zasad narzucanych przez państwo, to korporacje nakładają na nich szereg nie do końca sensownych procedur. Prywatny lekarz nie jest więc z pacjentem i jego problemem, ale ma głowę utkwioną w komputerze i „wstukuje” z prędkością światła to, co mówi pacjent.

Pielęgniarki też nie mają łatwego życia. One też są objęte przesadnie rozdmuchaną biurokracją. Tak samo są traktowane przez swoich przełożonych i pacjentów jak roboty. Każdą, nawet najmniejszą czynność muszą opisywać w sposób jak najbardziej szczegółowy.

Według serwisu moja-pensja.pl pielęgniarka ze stolicy zarabia średnio 2200 zł brutto, czyli ok. 1500zł netto. Taki stan rzeczy powoduje że pielęgniarki pracują często na dwa lub więcej etatów. Szczególnie zjawisko to popularne jest w Warszawie, gdzie koszty życia i utrzymania rodziny są o wiele większe niż w innych miastach. Sytuacja ponownie odbija się na pacjentach, ponieważ dochodzi do sytuacji, gdzie 30 lub 40-letnia kobieta pracuje 3 dyżury pod rząd, czyli z jednej pracy idzie od razu do drugiej. Niektóre spędzają w pracy więc 36 godzin bez przerwy. Sytuacja będzie nadal tak wyglądała, jeśli pielęgniarki nie przestaną masowo emigrować za chlebem.

Sytuacja personelu medycznego w Polsce jest ciężka, także cała służba zdrowia kuleje, bo on jest jego podstawą. Co za tym idzie, konsekwencje odbijają się na naszym zdrowiu a często i życiu.
Nie można więc mieć pretensji do lekarzy, że są niemili, że się nie uśmiechną, lub powiedzą coś nie takim tonem (portale typu znanylekarz.pl są pełne takich wpisów). Nie można mieć pretensji do pielęgniarki, że kiedy skończy się nam kroplówka ta nie przychodzi od razy żeby ją odłączyć lub zmienić. Personel medyczny to tak samo ludzie i tak samo ofiary polskiej biurokracji i urzędniczej głupoty. W tym względzie idziemy w nimi w równym szeregu. Tak naprawdę zresztą, niektóre nasze choroby i dolegliwości są niczym, w porównaniu z nowotworem biurokracji, korupcji i głupoty, jaki toczy NFZ wraz z całą polską służbą zdrowia. Wymaga on natychmiastowego leczenia, pod postacią gruntownych reform przeprowadzonych przez osoby doświadczone i znające realia (lekarzy ze stażem w zawodzie itd.). W tym nawet możliwą likwidację NFZ na rzecz innej instytucji, wraz z wymianą każdego możliwego stołka w urzędniczych gabinetach.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułSocjal…demoralizacja
Następny artykułEuropa bez wartości na przedzie?
Aleksandra Kostecka
Reprezentantka Ruchu Narodowego. Współpracuje z portalami wmeritum.pl (jedyna kobieta w dziale moto) i pikio.pl. Studentka resocjalizacji. Zawodowo pracuje jako Copywriter. Kocha morze i stare samochody.

Zobacz również