UDOSTĘPNIJ

Jak to było z Berezą? Czyli odpowiedź na propagandę postkomunistów i narodowych radykałów?

 

?[?] wyrywano sobie z rąk do rąk chleb, który jakimś cudem się zjawił. Ale i to zamieszanie wydawało się maligną ludzi, konających z głodu.? ? Pisze Aleksander Hawryluk o sytuacji panującej w Berezie w przesyconej stalinowską propagandą książce pt. ?Wspomnienia z pola walki?. Natomiast związany z ONR-em raper ?Ptaku? – śpiewa ?Totalitarna męka utworzona przez Sanację, Ukazała patologię w ówczesnym polskim państwie.? Jego piosenki niosą przekaz bardzo często słuszny i potrzebny, ale nieraz, z zupełnie niezrozumianych przyczyn, przybierają charakter nagonki na obóz patriotyczny Piłsudskiego.

 

By pomóc w zrozumieniu całej sprawy należy przypomnieć kilka istotnych faktów dotyczących tego dosyć niesławnego, lecz nie haniebnego epizodu II RP. Bereza Kartuska czyli miejsce odosobnienia dla więźniów politycznych powstałe w lipcu 1934 roku na mocy ustawy Prezydenta Ignacego Mościckiego z 17 czerwca. Obóz mieścił się w budynkach dawnych koszar carskich i był przeznaczony dla burzycieli bezpieczeństwa i porządku publicznego. Zdarzeniem, które jednoznacznie przyczyniło się do jego utworzenia było zamordowanie Bolesława Pierackiego, ministra spraw wewnętrznych w rządzie Leona Kozłowskiego, przez Hryhorija Maciejkę działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN).

Prace nad pomysłem odseparowywania recydywistów i przedstawicieli tzw. ?V kolumny? trwały o wiele wcześniej. Problem faktycznie istniał, ponieważ istniały w ówczesnej Polsce grupy nie mogące się pogodzić z istnieniem Rzeczpospolitej bądź z prezentowaną przez nią formą rządów. Były to m.in. bojówki OUN-u, KPP oraz ONR-u. Dwie pierwsze prowadziły mniej lub bardziej regularne akcje, które do granic możliwości utrudniały życie obywatelom II RP. Natomiast grupy narodowo-radykalne dały władzom w kość poprzez częste zamieszki i zakłócanie porządku publicznego. Te incydenty musiały spotkać się ze stanowczą reakcją rządu polskiego. Taką właśnie reakcją było utworzenie Miejsca Odosobnienia w Berezie Kartuskiej.

Kolejnym problemem jest przedwojenny konflikt środowisk narodowych z sanacyjnymi. Bojówki obu stron często wchodziły w bardzo krwawe, godne potępienia bójki oraz strzelaniny. Nieraz przeradzające się w burdy i zamieszki – nic więc dziwnego, że strona rządząca musiała to stanowczo ukrócić.

Co ciekawe, często można spotkać się z opiniami ludzi, którzy uważają, że utworzenie obozu było skandalicznym pogwałceniem demokracji i podstawowych praw człowieka. Po pierwsze II RP nie była krajem zdemoralizowanym przez demokrację. Elity stanowiły elity a nie jak w teraźniejszej Polsce ? gromady postkomunistycznych przebierańców w stylu Ruchu Pewnego Pana itp. itd. Gdyby było inaczej nie czytalibyśmy dziś w podręcznikach o potężnej armii, sprawnej polityce zagranicznej, błyskawicznym rozwoju gospodarki w sektorach państwowych i prywatnych, tylko o skandalikach i skandalach (a la Platforma Obywatelska)w których udział miałyby kolejne, koalicyjne rządy zmieniające się jak w kalejdoskopie. Po drugie sytuacja w ojczyźnie była wtedy zupełnie inna niż dzisiaj, więc środki którymi posługiwała się władza dobierane były w zupełnie inny sposób. Prof. Paweł Wieczorkiewicz o Berezie mówił w ten sposób: ?To był okres kiedy w Związku Sowieckim za jakąkolwiek odmienność dostawało się kulę w łeb. W tym samym czasie taką metodę zaczął stosować Adolf Hitler w Niemczech. – W Polsce tego nie było, a że był taki obóz dla przeciwników państwa, dla terrorystów, a potem także dla przestępców kryminalnych, których tam można było kierować w trybie administracyjnym przez władze państwowe, to były takie czasy. Tak chyba musiało być a państwo musiało bronić się przed zagrożeniami terrorystycznymi?. Należy przypomnieć, że Polska ogarnięta była w latach 30 szalejącym kryzysem gospodarczo ? politycznym. Można powiedzieć że była trawiona ogniem dosłownie i w przenośni. Z jednej strony ukraińscy nacjonaliści wspierani finansowo i materialnie przez III Rzeszę oraz Litwę, z drugiej komunistyczna partyzantka opłacana przez ?naszego wielkiego brata?. Bierni nie pozostawali polscy nacjonaliści skutecznie podburzając ludzi i zakłócając porządek publiczny.

Marszałek Piłsudski miał oczywiście zapędy autorytarne i często bezlitośnie tępił swoich przeciwników politycznych. Było to wówczas dosyć powszechne w Europie. Nie mówię oczywiście tylko o sąsiednich, totalitarnych molochach, ale o krajach takich jak: Hiszpania, Portugalia, Węgry, Austria czy kraje nadbałtyckie. A w trakcie II wojny światowej ? wszystkie państwa koalicji antyhitlerowskiej. Zdarzało się, wprawdzie że w Berezie znajdowali się ludzie pokroju wybitnego publicysty ? Stanisława Cata Mackiewicza, którego aresztowanie za krytykę władzy odbyło się w bardzo niespokojnym momencie dla Polski jakim były ostatnie miesiące przed wybuchem wojny. Takich przypadków było niewiele, a sami poszkodowani wychodzili zwykle po kilkunastu dniach.

Jeśli chodzi o przekłamania z którymi spotykamy się dzisiaj to występują one niestety po dwóch stronach. Pierwszą, najbardziej agresywnie przeinaczającą historie jest różnorakiej maści lewactwo, postkomuna i ku mojemu zdziwieniu, że takowe legalnie istnieją w dzisiejszej Polsce ? organizacje komunistyczne (!!!). Zwykle używają oni populistycznych hasełek i po prostu naginają do granic możliwości rzeczywistość, jednak da się zauważyć niebezpieczną prawidłowość. Objawia się ona kompletnym wymazywaniem z historii bohaterów narodowych a najczęściej zwykłym, chamskim kłamstwem, którego nie jesteśmy w stanie lub nie mamy czasu weryfikować.

W książce Aleksandra Hawryluka, z której cytaty chętnie są przytaczane, na stronach takich jak ?www.1917.net.pl i www.kompol.org?, znajdujemy ogromną ilość różnego rodzaju prymitywnych bzdur. Czytamy m.in. że na porządku dziennym było katowanie wszystkich więźniów, którzy musieli spać na zimnych posadzkach w pustych betonowych salach przy ujemnej temperaturze na zewnątrz. Jest to zwyczajnie śmieszne ponieważ każdy z aresztantów posiadał własne łóżko, a także miał zapewniony dostęp do książek, listów i paczek, które mógł otrzymywać i wysyłać. Sprawa dotyczy także kar jakie były stosowane w MO. Na ww stronach internetowych czytamy o niewyobrażalnym cierpieniu więźniów, którzy byli katowani pałkami i pięściami, dotkliwie bici za najmniejsze nawet wykroczenie, którym było chociażby rzekome ?krzywe spojrzenie? lub bez powodu. Machina kłamstwa dochodzi tutaj do bardzo ciekawej formy groteski ponieważ w rzeczywistości najsurowszymi karami stosowanymi wobec skazanych było: odbieranie pościeli, kilkudniowy karcer bądź zakaz czytania książek (sic!).

Hawryluk został umieszczony w Berezie 4 stycznia 1937 i jak pisze: ?Pierwszego dnia [jego] pobytu w Berezie, z pragnienia umarło ośmiu ludzi.? Później ?dwaj towarzysze – student z Wilna, i chłop białoruski – zginęli pod kijami? a po represjach prowadzonych przez policjantów ?ponad 60 towarzyszy wiele tygodni poniewierało się w szpitalu.?  Jest to perfidne kłamstwo, albowiem na terenie Berezy Kartuskiej od początku jej istnienia do rozwiązania ? 17 września 1939 roku umarło w sumie 14 osób ? 10 w sąsiednich szpitalach z powodu ciężkich chorób, a 4 w samym ośrodku z czego 3 na skutek zawałów serca a 1 w wyniku samobójstwa.

Sposób w jaki autor kończy opowiadanie ukazuje jego poziom intelektualny: ?A wieś szaleje z radości. Kraj już rozkwita wieńcem sztandarów, witając wyzwoleńczy pochód Czerwonej Armii.?

Kłamstw w stylu przytoczonych powyżej możemy w lewackich artykułach znaleźć bez liku, jednakże bardziej niebezpieczne są oszczerstwa dzisiejszych środowisk narodowych, które swoją drogą bardzo cenię za niezwykłe poczucie patriotyzmu i obowiązku wobec ojczyzny. Doskonale wiadomo, że mają oni ?we krwi? konflikt z sanacją jednak według mnie powielanie kłamliwych tez jest po prostu nie honorowe.

Raper ?Ptaku? na swojej płycie ?NaRa? śpiewa o ?totalitarnej męce utworzonej przez Sanację?, która ?ukazała patologię w ówczesnym polskim państwie.? A także o ?pierwszym obozie koncentracyjnym?. Wspomniana totalitarna męka objawiała się, niezwykle dobrym traktowaniem narodowców, do których policjanci zwracali się z szacunkiem i zwalnianiu samych poszkodowanych zwykle po bardzo krótkim czasie kiedy się ?uspokajali?  tj. trzech ? czterech tygodniach. Patologie ? bo nikt nie ukrywa, że takowych nie było – ukazały natomiast działania które doprowadziły do utworzenia miejsca odosobnienia. Jeśli chodzi o przydomek ?koncentracyjny? to sprawa jest dosyć skomplikowana. Według definicji encyklopedycznej obóz koncentracyjny to: ?Miejsce przetrzymywania, dużej liczby osób uznawanych z różnych powodów za niewygodne dla władz. Służyć może różnym celom: od miejsca czasowego odosobnienia osób, aż po miejsce fizycznej eksterminacji. Pojęcie obozu koncentracyjnego jest więc szerokie: od rodzaju zwykłego więzienia w postaci baraków na ogrodzonym i strzeżonym terenie, po „fabrykę śmierci”?. Bereza Kartuska wpisuje się więc w najłagodniejszą formę tej definicji. Sama nawet ?Gazeta Polska?, uznawana wówczas za prasę prorządową, w numerze z 19 VI 1934 roku pisze: ?Wiemy co natomiast musi być w Polsce, bo my tak chcemy. Musi być porządek. Musi być powaga i będzie. Obozy koncentracyjne. Tak. Dlaczego? Dlatego, że widać owych osiem lat pracy nad wielkością Polski, osiem lat przykładu i osiem lat osiągnięć, osiem lat krzepnięcia ? nie wystarczyło dla wszystkich?. Jednak mimo tego, określanie MO mianem obozu koncentracyjnego musi być dzisiaj powszechnie piętnowane. Dlaczego ? Ponieważ w oczach szeroko pojmowanej opinii publicznej, termin ten utożsamiany jest tylko i wyłącznie z takimi koszmarnymi tworami jak obozy śmierci. A samo to, jest po prostu nieuczciwe.

Warto odwołać się jeszcze do poruszanej często przez obie opcje polityczne kwestii głodu. Z jednej strony ugrupowania lewackie, przypominają, o konających regularnie z głodu więźniach. Z drugiej strony raper narodowców śpiewa: ?Co można było zjeść za 49 groszy? Ledwie suchy, czerstwy chleb popity łykiem wody.? Jak było naprawdę i co można zjeść za te pieniądze ? Rozwiązanie przynosi nam raport pracownika obozu ? niejakiego A. Pruchniewicza z 20 stycznia 1939 roku. Trzeba zaznaczyć, że rok ten był o wiele trudniejszy, ze względu na napięcie międzynarodowe. A sam ośrodek był wypełniony po brzegi niezwykle aktywnymi w przededniu wojny członkami V kolumny. Jednak według raportu w ciągu całego dnia na 1 odosobnionego przypadało w sumie:

– 25 gram (2 garści) kawy ziarnistej – bądź co bądź to pewien luksus

– 25 gram cukru

– 700 gram chleba

– 50 gram twarogu

– 120 gram mąki

– 1500 gram kartofli

– 55 gram słoniny

– 30 gram soli

– 10 gram cebuli

– 100 gram kaszy pęczak

Stanowił to wyżywienie podstawowe. Każdy z odosobnionych miał możliwość otrzymywania paczek. Dodatkowo za niestwarzanie problemów racje żywnościowe mogły być znacznie zwiększane. Jeśli chodzi o ?49 groszy? to aby mieć jakiekolwiek zbliżone podejście do ówczesnego złotego należy go pomnożyć 10-12 razy. Tak więc wyżywienie osadzonego przez 1 dzień w Berezie kosztowało wówczas 5,50 zł dzisiejszych. Dla porównania przypomnę, że średni dzienny koszt jaki dziś przeznacza służba więzienna na jedzenie dla skazanego to 4,50 zł.

Osobną ciekawą kwestią jest obóz odosobnienia utworzony na wyspie Bute na Wyspach Brytyjskich. Założony przez zaciekłego wroga sanacji Władysława Sikorskiego po tym jak z opozycjonisty stał się szefem rządu na uchodźstwie. Rozprawiano się tam tylko i wyłącznie z przeciwnikami politycznymi. Zwykle pod perfidnym pretekstem odpowiedzialności za klęskę wrześniową, która w przypadku wojny na dwa fronty była nieunikniona.

Bereza kartuska jako miejsce odosobnienia, budziła, budzi i na pewno będzie budzić spory i kontrowersje. Była to instytucja niechlubna, którą niekiedy wykorzystywano jako narzędzie polityczne. Prawdą jest także że więźniowie tam przebywający byli incydentalnie obrażani i wyszydzani. Nie tyczyło się to jednak w żadnym stopniu polskich i ukraińskich nacjonalistów. Niemniej jednak z kontrowersyjnych działań sanacji, takich jak chociażby przewrót majowy bądź właśnie utworzenie ośrodka odosobnienia – płynie jeden wniosek: zawsze na pierwszym miejscu widać szeroko rozumiane dobro Rzeczpospolitej. Dobro, które strzelec na kasztance miał trwale w sercu. A że zagrywki te nie były do końca czyste ? no cóż, powtarzając za Wieczorkiewiczem, tak po prostu musiało być.

 

 

Z czystej tylko ciekawości sprawdziłem kodeks karny Rzeczypospolitej. Co się okazało?

Art. 256. Propagowanie faszyzmu lub totalitaryzmu

§ 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość,

podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.

 

Jeśli ktoś ma zbyt niskie ciśnienie albo po prostu lubi skoki adrenaliny zapraszam do zapoznania się ze stronami: www.1917.net.pl i www.kompol.org

 

 

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułDwu-podział władzy
Następny artykułPółksiężyc niezgody
Andrzej Brzozowski
Reprezentant Prawa i Sprawiedliwości. Członek Forum Młodych PiS. Konserwatywny katolik. Zainteresowany bieżącą polityką, partnerstwem wschodnim i historią. Poglądy gdzieś między Piłsudskim a Dmowskim. "Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem ? staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium."

Zobacz również