UDOSTĘPNIJ

VENI, VIDI, VICI.

Warto uważnie słuchać Historii bowiem nie ma lepszej nauczycielki życia od tej, która przeżyła już wszystko.

2115 lat temu, 12-go lub 13-go lipca na zakończenie Ludi Apollinares- rzymskiego święta ku czci Apollina- przyszedł na świat Gajusz Juliusz Cezar.
Jego narodzinom nie towarzyszyły żadne szczególne znaki- na niebie nie pojawiła się błyszcząca jasno, złota gwiazda, zwierzęta nie przemówiły ludzkim głosem a miejsca narodzin przyszłego dyktatora nie odwiedzili trzej królowie z orientalnych krain.
Przyszedł na świat jak zwykły człowiek- nagi i ubabrany krwią.
Nie był on jednak zwykłym człowiekiem.

Był Cezarem- wielbionym przez tłumy wybawicielem Rzymu, pogromcą Galów, Belgów, Wenetów, Messalińczyków, Swebów, Hiszpanów, Egipcjan…i najniebezpieczniejszego spośród wszystkich wrogów- rzymskiego senatu- jedynego wroga którego potrafił pokonać, ale którego nie potrafił ujarzmić.
Wroga, którego powalił, ale nie dobił- na własną zgubę.
Jego życie wypełnione było niekończącym się znojem i udręką, walką z samym sobą i wrogim otoczeniem, lecz przede wszystkim służbą własnemu narodowi- na przekór wszystkim.

Uchodził za wyjątkowo inteligentnego, silnego i szlachetnego człowieka.o nieposkromionej ambicji.
Wierząc słowom Cycerona, że “wrogowie często mówią prawdę, przyjaciele nigdy” warto przytoczyć opinię, którą ten najzagorzalszy obrońca Republiki i wieloletni przeciwnik Cezara wypowiedział na jego temat: „te są przymioty Cezara: usposobienie łagodne i życzliwe; ogromnie się rozkoszuje wybitnymi umysłami; ustępuje prośbom słusznym i wypływającym z poczucia obowiązku, ale nie próżnym i karierowiczowskim; jest człowiekiem bardzo bystrym i wiele przewidującym… Podziwiam powagę, sprawiedliwość i mądrość Cezara”.

Cezar był typem mężczyzny, który zgodnie z własnymi słowami “wolałby być pierwszym w małej, alpejskiej wiosce niż drugim w Rzymie.”
Od lat najmłodszych czynił jednak wszystko aby nie skończyć w małej, alpejskiej wiosce, lecz stanąć na czele Rzymskiej Republiki.
Poświęcając długie godziny na studiowanie sylwetek starożytnych wodzów, żył w cieniu wielkich mężów, władców i zdobywców których ze wszystkich sił starał się nie tylko naśladować, ale również przerosnąć.
“Czyż nie wydaje się wam, że mam powód do płaczu, jeżeli Aleksander będąc w moim wieku panował już nad tylu ludami, a ja nie dokonałem jeszcze ani jednego sławnego czynu?”- powie pewnego razu do swoich przyjaciół dwudziestokilkuletni Cezar.
Pomimo niesprzyjającej koniunktury politycznej czynnie angażował się w życie publiczne i wojskowe pnąc się po szczeblach rzymskiej hierarchii, marząc o dalekim dniu własnej chwały i odrodzeniu gnijącego Imperium.

A Imperium Rzymskie gniło we wszystkich swoich aspektach.
Gniły rzymskie elity, szlachetnie urodzeni patrycjusze, którzy pogrążali się w obyczajowych ekscesach, intrygach i korupcji.
Wtórowali im nobilowie, wielcy obszarnicy ziemscy, właściciele latyfundiów, którzy wykorzystując polityczne i prawne przywileje rugowali biedniejszych włościan, spychając rzesze ludzi w otchłań ubóstwa podczas gdy sami wydawali rzeki sestercji na orgie, uczty i hulanki.
Odważne reformy braci Grakchusów w latach 133–123 p.n.e mające na celu parcelację wielkich majątków ziemskich i wzmocnienie pozycji drobnych rolników zostały zablokowane przez rozjuszonych nobilów.
Uciekając przed biedą mieszkańcy wsi chronili się do miast zasilając rzesze proletariatu żyjącego na koszt państwa i wegetującego na skraju marginesu społecznego.
Ci którzy pomimo wszystkich blokujących ich barier polityczno-prawnych chcieli się przebić napotykali potężny opór w postaci obcego kapitału i obcych towarów, które zaczęły zalewać Rzymską Republikę wypierając krajowych rzemieślników i tych spośród drobnych rolników, których jeszcze nie wytrzebili nobilowie.
Rosła nędza, rozwarstwienie społeczne, bezrobocie i przestępczość.
Jednocześnie cała władza polityczna i gospodarcza była skupiona w rękach garstki ludzi reprezentujących kilka najpotężniejszych rodów rzymskiej arystokracji.
Tak właśnie wyglądały w praktyce “rządy najlepszych”…najlepszych, ale tylko z nazwy.

Zgnilizna przechodząc od głowy zaraziła również resztę organizmu.
W I w.p.n.e całe rzymskie społeczeństwo przeżywało potężny kryzys demograficzny, kulturowy i tożsamościowy.
Ze względu na trudną sytuację bytową, zalew imigrantów z nowo przyłączonych do Republiki prowincji i brak wsparcia ze strony państwa, Rzymianie coraz rzadziej wchodzili w legalne związki małżeńskie celem wydania na świat rzymskiego potomstwa.
Z siłą nowej zarazy zaczęły się szerzyć związki mieszane pomiędzy Rzymianami i nie-rzymianami, konkubinaty i seksualne dewiacje.
Starożytna rasa Kwirytów, rdzennych Rzymian powoli wymierała.
Dawne rzymskie cnoty zostały zastąpione przez nowe przywary.
Gnuśność zastąpiła męstwo, nihilizm zastąpił pobożność, okrucieństwo łagodność, zdrada wierność a rozprzężenie dyscyplinę.
Stare wierzenia i dawni bogowie zaczęły się mieszać z wierzeniami i bogami podbitych ludów tracąc dawny autorytet.
Granica między tym co rzymskie a tym co obce zaczęła się zacierać, podobnie jak granica między sprawiedliwością a gwałtem, prawem i bezprawiem, dobrem i złem.

Na domiar złego posadami Imperium wstrząsały kolejne wojny domowe wszczynane przez nad ambitnych konsulów i rywalizujące ze sobą senatorskie frakcje reprezentujące interesy wielkich rodów.
Kartą przetargową w politycznych rozgrywkach stały się rzymskie legiony, które od czasów reformy Gajusza Mariusza składały się z żołnierzy zawodowych żyjących z łupów, grabieży i łaski swoich wodzów.
Ze względu na skandalicznie niski żołd wypłacany żołnierzom z kasy państwowej wodzowie Ci częstokroć utrzymywali wojsko za własne, prywatne pieniądze zyskując w zamian fanatyczną lojalność swoich ludzi gotowych pójść za swoim wodzem nawet na dno Hadesu, nawet przeciw własnemu państwu, które przez lata ich zaniedbywało.
Na ulicach Rzymu lała się bratnia krew, a ofiary czystek, zamachów i bratobójczych bitew liczono w tysiącach.

Zbutwiała Republika chyliła się ku upadkowi i żadna siła nie mogła jej uratować.
Można ją było tylko dobić, wyciąć z jej trupa to co było w niej najlepsze i przeszczepić do nowego organizmu, który powstanie na jej miejscu.
Organizmu trwalszego, silniejszego i bardziej pasującego do idei Wielkiego Rzymu.
Rzymu zjednoczonego jedną spójną ideologią promującą zdrowe, tradycyjne wartości, władzą jednej silnej jednostki wspierającej się na wiedzy i doświadczeniu mędrców, jedną przewodnią kulturą stanowiącą spoiwo całego imperium i przekształconego w jeden zwarty naród, stanowiący jego krwiobieg.

Twórcą tej wizji był Gajusz Juliusz Cezar, którego gwiazda zgasła w chwili gdy świeciła najjaśniej.
Co czuł gdy na czele swych nieustraszonych legionów przekroczył Rubikon wiedząc, że porywa się na czyn tak śmiały, że aż graniczący z szaleństwem?
Strach? Ekscytację? Niepewność?
“Kości zostały rzucone”- powiedział…ale nie mógł wiedzieć jaki będzie ich wynik.
Ryzyko było ogromne, konsekwencje w razie porażki musiały być tragiczne, ale nie przeszkodziło mu to w sforsowaniu granicy oddzielającej Galię, ojczyznę jego największych zwycięstw, którą rządziły proste i jasne dla obu stron zasady od spowitego mgłą intryg i spisków Rzymu w którym nawet najbliższy przyjaciel mógł okazać się zdrajcą.

Wkraczał do świata “cywilizowanych” bestii o ileż gorszych od kierujących się brutalną, lecz przejrzystą moralnością barbarzyńców.
Bestii gotowych na każdą zbrodnię w celu obronienia własnych przywilejów
“Nie boję się wcale tych grubych i długowłosych ludzi. Boję się raczej tych innych, bladych i wysmukłych” powiedział kilka lat później o spiskujących przeciw niemu senatorach.
A jednak świadom podłości swoich przeciwników, nie zamienił się w krwawego tyrana na podobieństwo dyktatora Sulli, który w imię senackiej oligarchii rozpoczął prześladowania przeciwników politycznych, które pochłonęły kilka tysięcy osób.
Przeciwnie: pokonanych wrogów puszczał wolno, możniejszym oficerom pozwalał zachować majątek a tych którzy zdecydowali się do niego przystać obdarowywał stanowiskami i zaszczytami.
Miał litość nawet dla zdrajców, którzy uprzednio stali u boku Cezara a podczas wojny domowej przechodzili na stronę wroga spiskując i walcząc przeciw niemu mimo iż uważał zdradę za jedną z najohydniejszych ludzkich postępków.
Dał temu wyraz mówiąc “Zdrajców kocham, zdradę nienawidzę.”

Jego wrogowie nie mieli jednak żadnych skrupułów udowadniając, że nie ma potworności do której nie posunie się reżim bojący się utraty władzy.
Jednym z nielicznych przegranych przez Cezara starć była bitwa pod Dyrrachium w której przygnieciony przewagą liczebną wroga i odcięty od zaopatrzenia Cezar musiał salwować się ucieczką na czele resztek swojej armii.
Labienus, były stronnik Cezara a obecnie jeden z dowódców sił republikańskich wymordował wszystkich złapanych do niewoli jeńców.
Kiedy jednak niecały miesiąc później 9 sierpnia 48 p.n.e. pod Farsalos fortuna ponownie uśmiechnęła się do Cezara składając mu w darze oszałamiające zwycięstwo, ten po raz kolejny dał wyraz swojemu miłosierdziu obdarowując wolnością wszystkich jeńców powołując się na starorzymską cnotę clementii- łaskawości.

A kiedy już w końcu rozgniótł wszystkich wrogów, którzy zbrojnie występowali przeciwko jego marzeniom przystąpił do realizacji swojej wizji, która miała rozpocząć nową epokę w historii Rzymu i podnieść naród z kolan.

Jako dyktator, swoje reformy zaczął od ograniczenia roli Senatu i zwiększenia liczby senatorów do 900 osób podnosząc kilkaset rodów ekwickich, starożytnego odpowiednika klasy średniej do statusu nobilitas czyli “szlachetnie urodzonych”.
Odtąd Senat był już tylko instytucją fasadową i doradczą, nie mógł więc przeciwstawić się jego planom.
Jednocześnie obdarowując wyższymi stanowiskami przedstawicieli nizin społecznych udowodniał, że bardziej aniżeli urodzenie czy zaszczyty liczą się dla niego realne kompetencje i zdolności.
Kierując się w swoich rządach łagodnością zaprowadził na terenie całego Imperium powszechną amnestię, cofając konfiskaty majątków i wygnania sięgające czasów krwawego Sulli, zakazał represji politycznych i prześladowań.

Cezar zapoczątkował romanizację przyłączonych do Imperium prowincji osiedlając w nich weteranów i plebejuszy odciążając tym samym skarb państwa i przyczyniając się do integracji Republiki.
Przeprowadził reformę rolną ukrócającą samowolę nobilów, dzięki czemu rzymskie rolnictwo odżyło.
Uprościł i obniżył podatki, otwierając furtkę do rozwoju krajowej przedsiębiorczości.
Popierał rozwój infrastruktury i program masowych robót publicznych zmniejszając bezrobocie i przyczyniając się do rozkwitu handlu międzynarodowego.
Otaczał się wybitnymi osobistościami, artystami, uczonymi i filozofami, których otaczał mecenatem…nawet tych, którzy byli mu niechętni jak wybitny retor,pisarz, polityk i filozof- Cyceron czy genialny poeta Horacy.
Wprowadził nowy kalendarz, znanego pod nazwą kalendarza juliańskiego, który w Rosji obowiązywał aż do 1918 roku.
Za jego panowania w Rzymie powstał szereg nowych budynków min. świątynia marmurowa, łuk triumfalny i liczne budowle kopułowe.

Planował zakrojoną na szeroką skalę przebudowę architektoniczną Wiecznego Miasta i zmienienie biegu Tybru aby zapobiec licznym powodziom uniemożliwiającym wykorzystanie leżących odłogiem od czasów króla Tarkwiniusza Pysznego Pół Marsowych.
Szykował się również do nowych wypraw wojennych przeciwko Partom i Dakom, które zapewniłyby Rzymowi nowe bogactwa, rynki zbytu i niewolników.
Swoich zamierzeń zrealizować jednak nie zdążył.
Rządził niecałe pięć lat.

Wierząc w swoją szczęśliwą gwiazdę i strach przed wywołaniem kolejnej wojny domowej kategorycznie odrzucał możliwość otoczenia się ochroniarzami mogącymi przeciwdziałać próbom zamachów.
Zapomniał jednak o sile ludzkiej zawiści i bezwzględności z jaką nomenklatura bronić potrafi swoich przywilejów.
Obrońcy ancient regime’u po raz kolejny udowodnili, że nie mają żadnych skrupułów w walce o władzę.

15 marca 44 roku p.n.e. w dniu idów marcowych, Cezar padł ofiarą spisku zorganizowanego przez ludzi którym uprzednio darował życie i których obdarzył licznymi dostojeństwami.
Zginął z ręki zarówno tych których uważał za swoich przyjaciół, ale także tych których najbardziej się obawiał i z którymi przez całe życie walczył.
Walczył i pokonał…ale również wybaczył i przywrócił do łask- jak mniemał, dla dobra ojczyzny.
Zginął pod ciosami 23 sztyletów, padając na zimną posadzkę teatru Pompejusza tak jak przyszedł na świat- nagi i ubabrany krwią.
Jego rola w teatrze życia już się skończyła.
Zadając kolejne razy, jego mordercy sądzili, że wraz z tyranem zamordują również jego ideę.
Mylili się.
Zabili tylko człowieka.
Jego gwiazda zgasła w chwili gdy świeciła najsilniej…tylko po to by niebawem rozbłysnąć łuną oświetlającą całe Imperium.
W końcu lipca 44 r.p.n.e. nad Rzymem, przez siedem dni w jedenastej godzinie dnia, czyli około szóstej po południu, w północnym rejonie nieba wschodziła kometa tak jasna, że widać ją było bez trudu w dziennym świetle.
Zdarzenie to miało miejsce podczas igrzysk wyprawionych przez Oktawiana na cześć Wenus Rodzicielki i zamordowanego kilka miesięcy wcześniej Juliusza Cezara.
Jak po latach zapisał w „Pamiętnikach” sam Oktawian August: „Lud uwierzył, że gwiazda ta zwiastuje, iż dusza Cezara zaliczona została w poczet bogów nieśmiertelnych”.
Gajusz Juliusz Cezar nie był Bogiem był za to jednym z ojców duchowych cywilizowanej Europy, który zostawił nam w spadku nieśmiertelną ideę.
Ideę tą przejął w spadku i rozwinął młody Oktawian August, adoptowany syn Cezara, który po serii krwawych wojen domowych i pomszczeniu swojego przybranego ojca w roku 6 stycznia 27 roku p.n.e. z nadania Senatu i Ludu Rzymskiego został obwołany Boskim Cesarzem Rzymu.
Jego ponad 40-letnie rządy zapisały się w historii jako Pax Romana- okres stabilizacji, pokoju i wielkiego rozwoju dotykającego wszystkie warstwy społeczne.
Z matni chaosu i anarchii wyrosło nowe Imperium, które stało się najpotężniejszym supermocarstwem starożytnego świata i w nowej formie przetrwało aż do 1453 roku kiedy to tureckie wojska Mehmeda II zdobyły Konstantynopol.
Dziedzictwo Imperium wciąż jednak żyje w świecie Zachodu, choć podobnie jak w czasach chwiejącej się Republiki i dogorywającego Cesarstwa leży przygnieciona balastem dewiacji i wypaczeń.

Być może nadejdzie dzień gdy patrząc na przelatującą kometę Cezara do niego powrócimy- wzbogacając stare idee i doświadczenia przodków, nowymi pomysłami, które starożytnym nie przyszły do głowy.

Wszystko zależy od nas- prawdziwych twórców tego świata.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułWęgrzy zaczęli budowę muru, by zablokować imigrantów
Następny artykułOkradli księdza metodą „na wnuczka”
Patryk Patey

Z ducha, serca i rozumu- narodowiec, polski patriota. „Jestem Polakiem ? więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.”

Zobacz również