UDOSTĘPNIJ
Fot. pixabay.com

Reklamowana jako dyskretna, inteligentna i innowacyjna miała podbić rynek i serca tysięcy klientów. Zanim jednak na dobre zagościła w sypialniach całego świata, nabawiła się skandalu, który dyskwalifikuje ją w przedbiegach. Poszło o nieautoryzowany dostęp do kamery i mikrofonu, który wywołał potężną aferę.

Lovens Remote miała być sekszabawką wręcz przełomową. Wibrator z aplikacją do jego obsługi miał dostosowywać się do swoich użytkowników jak żaden inny gadżet z półek sexshopów. Aplikacja prosiła o dostęp do kamery i mikrofonu, ale wytłumaczono, że chodziło o większą wygodę w używaniu czatu wewnętrznego i wydawanie komend głosowych.

Już wydawało się, że Lovense Remote faktycznie stanie się hitem, kiedy gruchnęła informacja przekazana przez jednego z użytkowników zabawki. Okazało się, że ta nagrała 6-minutowy materiał podczas korzystania z wibratora. Ten zarejestrowano bez zgody właściciela wibratora. Kiedy okazało się, co właśnie zrobiło Lovense Remote, sprawę nagłośniono i wybuchł prawdziwy skandal.

Skręcona kostka w przedbiegach

Producent Lovense Remote, firma Lovense z Hong Kongu już wytłumaczyła, że aplikacja nagrała materiał w wyniku błędu. Ten został już naprawiony i nie będzie się powtarzał nigdy więcej. Ponadto przedstawiciele firmy podkreślili, że błąd dotyczył tylko telefonów z systemem Android, a nagrany materiał w żaden sposób nie miał zostać upubliczniony. 6-minutowe nagranie znajdowało się bowiem jedynie w pamięci telefonu i to tylko tymczasowo.

Tłumaczenie nie pomogło jednak Chińczykom. Notowania firmy Lovense poleciały na łeb, na szyję. Widać to zwłaszcza w opiniach dotyczących produktu, które są po prostu miażdżące. Klienci podkreślają, że nie chcą szpiegującej ich zabawki w swoich domach i masowo bojkotują sprzęt Lovense.

Inteligentne sekszabawki na cenzurowanym

Co ciekawe, to nie pierwsza taka kompromitacja na rynku inteligentnych zabawek seksualnych. Podobne wątpliwości wzbudzało używanie gadżetów firmy WeVibe, które również miały szpiegować swoich użytkowników. Wibratory zbierały za pomocą aplikacji dane osobowe korzystających z nich osób i zapisywały je w bazach danych. Kiedy sprawa wyszła na jaw, afera niemal zmiażdżyła producenta. Wściekli użytkownicy złożyli pozew zbiorowy, żądając 3,75 mln dolarów.

źródło: natemat.pl

Największe seksskandale show-biznesu


Gwiazdy, które przeżyły rodzinną tragedię [ZOBACZ!]

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również