UDOSTĘPNIJ

Jeszcze niedawno Francja tonęła w odmętach krwi, chaosu i terroru…dziś jednak jej obywatele jednoczą się w walce o swoją przyszłość.
Czy jednak zdążą na czas?

Przeszło tydzień temu kraj, który dotąd kojarzył nam się z chwytającymi za serce operami Bizeta rozbrzmiewał zupełnie inną muzyką: symfonią wystrzałów, krzyków i zduszonego płaczu.
Ojczyzna wolności jest obecnie celem zmasowanego ataku nie tylko fizycznego, ale również cybernetycznego.
Wirtualni dżihadyści wespół z ulicznymi terrorystami na kilka dni sparaliżowali funkcjonowanie 65-cio milionowego państwa.
Na naszych oczach wysublimowany, europejski naród, który wydał na świat Moliera, Voltaira, Monteskiusza, Rousseau, Diderota, Balzaca, Chateaubrianda i Camisa ulega naporowi pół-dzikich koczowników od wieków pasożytujących na innych kulturach i emigrantów zarobkowych zwiedzionych do ojczyzny Karola Wielkiego wizją rozbudowanego zaplecza socjalnego.

Liczba emigrantów we Francji z roku na rok rośnie w tempie lawinowym a ich ogólną liczbę ocenia się na ok. 7,5 mln. imigrantów legalnych i bliżej nieokreśloną liczbę imigrantów nielegalnych żyjących na marginesie francuskiego prawa i społeczeństwa.
Francuski żywioł narodowy powoli rozpływa się w kolorowej mieszaninie złożonej z przedstawicieli różnych ras i kultur w dużej części niezainteresowanych ideą integracji z rdzennymi mieszkańcami, którzy za pośrednictwem olbrzymich podatków z własnych pieniędzy finansują bezpłatną edukację, służbę zdrowia i zasiłki przysługujące wszystkim mieszkańcom Francji, bez względu na ich pochodzenie.
Pomimo rozlicznych, odgórnych zabiegów mających na celu „wyrównywanie szans” i „wspieranie integracji” duża część emigrantów odseparowuje się od tubylców zaludniając rozsiane po całym kraju podmiejskie getta w których kwitnie zorganizowana przestępczość i poczucie frustracji będącej wspaniałą pożywką dla wszelkich ekstremistów.

Nie byłoby to jednak możliwe gdyby Francja sama im tego wcześniej nie umożliwiła.
Nie byłoby to możliwe gdyby nie kult wypaczeń, multikulturalizmu, samooskarżania i moralnego relatywizmu, który doprowadził kolonialne supermocarstwo i kulturową latarnię Europy na skraj biologicznej i duchowej zagłady.
Rewolucja, którą po Drugiej Wojnie Światowej rozpętały we Francji środowiska lewicowe zaczęła pożerać własne dzieci zmuszając nawet najbardziej zapalonych tolerancjonistów do dokonania weryfikacji własnych poglądów.
Prawa ludzi są kruche niczym sucha trzcina, systemy etyczno-moralne ulegają ciągłym przekształceniom i mutacjom, zmieniają się promowane wartości i mody, które płyną z prądem czasów…Prawa Natury są jednak trwalsze od karbinu.
Od milionów lat stoją na straży naturalnego porządku i reżyserują Sztukę Życia pociągając za sznurki błąkających się po omacku ludzkich kukiełek, dzięki czemu w chaotycznych dziejach naszego gatunku można dostrzec pewien logiczny porządek.

Mimo iż nurtów Natury jest wiele a niektóre bywają zdradliwe i zabójcze, jest jedna krynica z której piją wszystkie zwierzęta i wszystkie zdrowe, ludzkie społeczności.
Tą krynicą jest siła- zarówno ta zwierzęca, brutalna i agresywna, zdolna stłamsić każdy opór, zapewniająca stadu i jednostce przetrwanie, jak i ta ludzka, duchowa, przybierająca postać humanitaryzmu, zdolności do tworzenia, altruizmu, wrażliwości i empatii.
Wykastrowana zarówno fizycznie jak i duchowo Europa została pozbawiona obu jej odbić przez co nie tylko nie potrafi już wytworzyć żadnej nowej jakości, ale pogrążając się w destruktywnym marazmie pada ofiarą ludów stojących na znacznie niższym szczeblu rozwoju cywilizacyjnego.
Europa dawno już zapomniała, że zwierzęcość utożsamianą z niepohamowaną agresją i żądzą dominacji można poskromić tylko za pomocą brutalnej siły, a to co prawdziwie ludzkie i arcyludzkie, czyli sztuka, wolność, kultura i humanitaryzm, musi zostać uzbrojone w wolę walki i siłę zdolną bronić wartości, które ze swej natury są łagodne i bezbronne.

Współczesna Europa zrezygnowała jednak z kultu siły i własnej dumy- spaliła je w ofierze na ołtarzu multikulturalizmu i “postępu” gdzie przemieniły się w miłą woń dla pogardzających europejskim stylem życia emigrantów ściągających do Europy ze wszystkich zakątków świata.
Zastąpiła kult indywidualizmu i samodzielnego myślenia, dyktaturą testów i uśredniania.
Odrzuciła poświęcenie i altruizm wybierając miast nich egotyzm i materializm.
Poświęciła ideę samodoskonalenia i wysiłek na rzecz hedonizmu i wygodnictwa,
Zrezygnowała z woli walki i działania na rzecz apatii i tolerancji…ostatnich cnót umierającego społeczeństwa.
Społeczeństwa nieustannie faszerowanego ogłupiającą propagandą, wypychającego na piedestał karłowate miernoty i bijącego pokłony przed fałszywymi bożkami oświetlanymi blaskiem kamer i fleszy.
Społeczeństwa, które w imię równości szans i obrony demokracji liberalnej marginalizuje i zniechęca do aktywności jednostki prawdziwie wybitne i świadome, zdolne odwrócić losy naszej cywilizacji.
Społeczeństwa, które w imię równości szans i tolerancji prześladuje własnych obywateli promując obcych.
Obecnie Zachód stoi na rozdrożu a kierunek w którym podąży ostatecznie przypieczętuje jego losy.
Czy dalej będzie trwał w destrukcyjnym letargu pozwalając krążącym nad nim sępom rozszarpać jego gnijące ciało?
Czy też może wreszcie przebudzi się i wskrzesi płomień odnowy, który raz jeszcze ogarnie cały świat dając nam wszystkim powód do dumy z bycia Europejczykami?

Ciemności kryją ziemie, jest jednak promyk nadziei.
Pomimo rządowej agitacji i wrogości wielu środowisk ludzie coraz częściej wychodzą na ulice aby wspólnymi siłami zaprotestować przeciwko postępującemu upadkowi naszej cywilizacji.
Ocenia się, że spontaniczne manifestacje w samej Francji zebrały około 4 miliony uczestników.
Czas najwyższy aby Francuzi przypomnieli sobie słowa własnego hymnu i stanęli zjednoczeni do walki o wolność z barbarzyńską tyranią ekstremistów.

Zobacz również