UDOSTĘPNIJ

Mój kolega stał się niedawno ofiarą przemocy ze strony propagandzistów nowego świata. Otóż jego klasa w szkole otrzymała ankietę z pytaniem „Za co najbardziej cenisz Fundusze Europejskie?”.  Zastanawiam się, jaka jest przyczyna przeprowadzenia takiej ankiety. Czy jej twórcy inspirowali się, czy może zapomnieli o pytaniach typu: „Kto jest Twoim największym autorytetem? Dlaczego akurat Lenin? Uzasadnij w 10 punktach”. Cóż, otaczając się reklamami w telewizji „każdy korzysta, nie każdy widzi” w każdym domu trudno, żeby młodzież nie wiedziała, co napisać jako jedynie słuszną odpowiedź. Hmm, a gdyby tak napisać, że to nie Fundusze Europejskie, a „Narodowa Strategia Spójności” jest najważniejsza? Oj, cóż za nonkonformizm! To prawie jak napisać, że nie Lenin jest ojcem idei, a Marks i Engels!

Jednak wspomniany znajomy nie ugiął się pod taką propagandą i napisał, że te Fundusze dla naszego kraju wcale solą ziemi nie są. Wróg systemu! Ohydny kapitalista! Odmóżdżony imperialistyczną propagandą! Do psychiatryka takiego!

Dzięki Bogu, który chroni nas przed nadmiernym zalewem lewicowego bełkotu, takie głosy się nie rozległy. Przynajmniej nie w sali, ale całkiem możliwe, że w głowie nauczyciela. Jednak nie powstrzymał się on od dania upustu swojej nienawiści. Przy całej klasie podarł kartkę i wyrzucił do śmieci. Nie żartuję, nie zmyślam. Zastanawiam się za to, czy ów pedagog to jednostka zindoktrynowana przez sierp i młot przetopiony na dwanaście gwiazdek, czy raczej bał się podpaść nomenklaturze spod granatowej flagi?

Unia Europejska sama nie kryje się z tym, jakiej ideologii jest spadkobierczynią. Z części mediów, do której sidła wystające z ramion żółtych gwiazd nie dotarły, dowiedzieliśmy się, do jakiego nadużycia doszło przy okazji wypuszczenia przez UE plakatów o tolerancji religijnej. Pomijam fakt, że krzyż łaciński był tam jednym z mniejszych symboli, prawdziwym skandalem jest to, że znalazł się tam sierp i młot! Cóż, słusznie spostrzeżono, iż komunizm dla niektórych ludzi jest swego rodzaju religią. Ale szacunek urzędników z Brukseli do niej pokazuje, z kim doprawdy mamy do czynienia.

Szkoła kolegi to niejedyne miejsce skutecznej propagandy. W mojej placówce flagę Unii mamy na każdych drzwiach, gdzie znajduje się tablica multimedialna za grubie pieniądze podatnika, której używamy wyłącznie jako… miejsce padania obrazu z projektora. Szczytem europejskości są zaś unijne linijki. Linijki  z naklejką o funduszach europejskich! Dobrze, że nie mam w tym roku aż tak propagandowych podręczników, jak niektórzy licealiści. W Internecie krążą zdjęcia zadań do napisania, na których należy pochwalić Unię za te wynoszone wręcz na ołtarze zbawienne dobra, jakie od niej otrzymaliśmy – drogi, mosty, autostrady (za które i tak trzeba płacić w bramkach co 2 kilometry).

Propagandy nie trzeba szukać w szkole. Ostatnio zadano mi zrobienie projektu – fotoreportażu, w którym poruszyłbym dowolny problem społeczny za pomocą zdjęć. W celu inspiracji udałem się przejażdżkę rowerem po mieście. Nie musiałem długo czekać, gdyż pierwsza tablica unijna wyskoczyła mi przed oczy na moście łączącym brzegi Brdy. Zaczęło się od niewinnej tabliczki, jednak podczas dalszej jazdy do miasta i z powrotem na moje osiedle minąłem aż dziesięć bardzo dużych tablic! Bardzo wymowna jest w tym zestawieniu moja fotografia klubu o nazwie „Propaganda”, którą dołączyłem do projektu.

Czy w „wolnym, demokratycznym” (moim zdaniem to wcale nie synonimy) świecie dzieją się takie rzeczy? Czy nie należałoby tego nagłośnić? Niestety media głównego nurtu nie pozwolą, gdyż same zajęte są wydawaniem specjalnych edycji wiadomości o sukcesach i planie 6-letnim UE. Nie  muszą pracować tam komuniści – po prostu chodzi o pieniądze, które z naszych kieszeni wędrują do urzędników brukselskich. Tam decyduje się za nas, na co chcemy wydać resztki naszych oszczędności. Nie na leki, nie na chleb*, tylko na promocję Funduszy Europejskich. Do takiego świata absurdu przywykliśmy, ale czy w takim chcemy żyć? A może powiemy w końcu dość?

AKTUALIZACJA: Powyższy artykuł napisałem kilka miesięcy temu. Muszę przyznać, że w zasadzie nic w sprawie propagandy o Unii się nie zmieniło – za to Euromajdan płonie – chyba po to, żeby wejść do strefy „szalejącej biurokracji”, demokratycznego poparcia dla rewolucji przeciwko demokratycznie wybranej władzy (choć w obu przypadkach możemy mówić o demokracji sterowanej), demoralizacji i wartości prowadzących nasz piękny kontynent w stan ruiny. Oczywiście solidaryzuję się z walką przeciwko post-komunistom, ale wejście do Unii jest kiepskim rozwiązaniem.

* ktoś mógłby tu zarzucić populizm, ale dopóki spora część wypracowanych dóbr od każdego obywatela dzielona jest centralnie, to chyba mam prawo podać tu dowolny przykład lepszego wykorzystania naszych pieniędzy?

Zobacz również