UDOSTĘPNIJ
fot. Facebook

19-letni misjonarz może mówić zarówno o niesamowitym pechu, jak i o niewiarygodnym szczęściu. Mason Wells przeżył zamachy w Bostonie, Paryżu oraz w Brukseli. Obrażenia odniósł jedynie podczas tych ostatnich. Teraz twierdzi, że powoli oswaja się z faktem, iż jego podróże związane są z tego typu sytuacjami.

Po masakrze w Paryżu informowaliśmy o 36-letnim Matthew z USA, który przeżył dwa zamachy terrorystyczne. Chodziło wtedy o zamach 11 września oraz masakrę w paryskim klubie Bataclan. Jeśli nie znasz historii, przeczytaj więcej tutaj.

Tym razem media zainteresowały się jeszcze ciekawszym przypadkiem. Mason Wells, 19-letni misjonarz, był świadkiem ataków terrorystycznych w Bostonie, Paryżu oraz Brukseli. Pechowa seria rozpoczęła się 15 kwietnia 2013 roku, podczas maratonu w Bostonie, na który Wells przybył kibicować mamie.

13 listopada 2015 roku, był świadkiem zamachów w Paryżu, gdzie dżihadyści z Państwa Islamskiego urządzili krwawą masakrę zabijając 137 osób, większość w muzycznym klubie Bataclan.

Gdy wydawało się, że nie można mieć więcej szczęścia w nieszczęściu, Wells w trakcie ostatnich zamachów znajdował się na brukselskim lotnisku Zaventem. Po raz pierwszy odniósł obrażenia, które jednak nie zagrażają jego życiu. Zerwał ścięgno Achillesa i odniósł niewielkie rany.

Rodzice 19-latka uważają, że fakt, iż ich syn wciąż żyje, to zasługa bożego błogosławieństwa. Dodają, że Mason powoli zaczyna oswajać się z tym, iż podczas podróży towarzyszą mu podobne sytuacje.

źródło: wprost, Boston Globe

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również