UDOSTĘPNIJ
Fot. Wikipedia (P. Tracz/KPRM - Adrian Grycuk)

Chociaż o sztandarowej inwestycji rządu Beaty Szydło, czyli budowie Centralnego Portu Lotniczego, jest głośno nie od dziś, rzadko wspominano o konsekwencjach, jakie za sobą pociągnie. Jeśli CPL rzeczywiście by powstał, cywilne samoloty nie będą już lądowały na lotnisku im. Chopina na Okęciu. Jak większość tego typu pomysłów realizowanych z ogromnym rozmachem, ma to swoje plusy i minusy.

– Budowa i otwarcie CPK jest równoznaczne z zamknięciem portu lotniczego na Okęciu dla takiego ruchu, jaki jest z niego obecnie wykonywany. O tym, czy będzie na nim realizowana inna działalność lotnicza np. na potrzeby związane z obronnością, ta decyzja na nas jeszcze czeka. Z pewnością bilans otwarcia CPK jest jednocześnie bilansem zamknięcia Okęcia dla ruchu lotniczego takiego, jaki jest wykonywany obecnie – powiedział otwarcie Mikołaj Wild, pełnomocnik rządu ds. budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Dodał jednocześnie, że rząd planuje zachować od likwidacji port w Modlinie.

Jeżeli CPL powstanie, zostanie ulokowany w trójkącie Łódź-Warszawa-Piotrków. Pasażerowie ze stolicy będą musieli się więc liczyć z dużo dłuższym i bardziej wymagającym dojazdem na lotnisko. Jak na razie pomysł jest jednak na etapie rozmów między politykami, a potencjalnie odpowiedzialnymi za jego zrealizowanie Chińczykami. Nie wiadomo więc, kiedy prace będą mogły oficjalnie ruszyć oraz kiedy Warszawiacy będą musieli pożegnać się ze znanym sobie portem lotniczym na Okęciu.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również