UDOSTĘPNIJ
Fot. Flickr (Piotr Drabik)

Janusz Korwin-Mikke znany jest ze swoich kontrowersyjnych poglądów. Podzielił się nimi także w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, czym rozpętał na Facebooku prawdziwą burzę. Ostro skrytykował bowiem zarówno inicjatorów walk, jak i obecny rząd PiS czczący ich pamięć.

– Na zalecenie Moskwy, wbrew zakazowi z Londynu, na rozkaz KG AK rozpoczęło się powstanie „warszawskie”. Efekt: śmierć 200.000 ludzi – w tym ok. 15.000 bohaterskich powstańców, ok. 1000 żołnierzy Wehrmachtu i ok. 9000 Azerów, Niemców, Rosjan, Ukraińców i innych z formacyj pomocniczych. Reszta: cywile. Ruina miasta, upadek autorytetu rządu londyńskiego – rozpoczął kontrowersyjny post Janusz Korwin-Mikke. Już te słowa wywołały bardzo skrajne emocje. Polityk nie przestał jednak zaskakiwać.

– Inicjatorzy tego ludobójstwa nigdy nie stanęli przed sądem wojskowym. Niech ich pamięć będzie przeklęta! – dodał lider partii Wolność, czym zadziwił wielu swoich obserwatorów. W dalszej części posta przeszedł już za to do krytyki rządu PiS.

– A najgorsze, że PiSmeni tej kompletnej głupocie wznoszą pomniki i na ludzkiej krwi robią sobie reklamę (transmisja na żywo o 16.55) jako „patriotom”. Efektem może być jakaś następna awantura, w której zginie milion Polaków – napisał bezpośrednio Korwin. Swoich fanów zaszokował jednak jeszcze jednym stwierdzeniem.

– Wydaje się Wam np., że PRL (po 1956) to była jakaś ruska kolonia, gdzie nic tylko mordowano prawdziwych patriotów. I podobnie z okupacją hitlerowską: Niemcy nikogo (poza Żydami, ale ich już w 1944 prawie nie było) nie mordowali – o ile, oczywiście, ktoś nie prowadził działalności dywersyjnej! – stwierdził otwarcie polityk.

Posty wywołały bardzo skrajne emocje, a w komentarzach rozpoczęła się niezwykle burzliwa dyskusja. Sam Korwin w żaden sposób nie starał się już jednak tłumaczyć swoich słów.

Fot. Facebook/Janusz Korwin-Mikke
Fot. Facebook/Janusz Korwin-Mikke

ZOBACZ TAKŻE

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również