UDOSTĘPNIJ
źródło: trend.az

Żart Polaka z religii Marokańczyka kosztował doświadczonego pracownika zwolnienie dyscyplinarne. Pan Adam w swoim dowcipie odniósł się do dżihadystów, którzy dopuszczają się zamachów. Nieśmieszny dla Marokańczyka żart został zgłoszony dyrekcji zakładu, a ta dyscyplinarnie zwolniła Polaka. Sprawa swój finał znalazła w sądzie w Szczecinku.

Do zdarzenia doszło w jednym ze szczecineckich zakładów. Pan Adam, doświadczony pracownik z 21-letnim stażem, wrócił z pobytu w sanatorium do pracy. Już pierwszego dnia po powrocie spotkał przypadkowo w pracy zatrudnionego podczas swojej nieobecności Marokańczyka.

Polak twierdzi, że chciał poznać bliżej nowego współpracownika i spytał go o wyznanie. Kiedy oświadczył, że jest muzułmaninem, pan Adam zażartował, że jeśli ten będzie chciał wysadzić w powietrze zakład, niech pierw poinformuje kolegów. Oburzony Marokańczyk zarzucił Polakowi rasizm i poszedł ze skargą do dyrekcji.

„Wróciłem akurat do pracy po pobycie w sanatorium. W międzyczasie rozpoczął tam pracę Ch., Marokańczyk ożeniony z mieszkanką Szczecinka. Spotkaliśmy się przypadkowo, chciałem go poznać i spytałem, jakiej jest wiary. Odpowiedział, że jest muzułmaninem i wierzy w Allacha. Ja powiedziałem, że jesteśmy katolikami, mamy Boga. I wtedy zażartowałem sobie, że jeżeli chciałby wysadzić zakład w powietrze, to niech da nam wcześniej znać, to uciekniemy. Zaczął krzyczeć, że jestem rasistą i poszedł z tym do dyrekcji” – relacjonuje Polak.

Pan Adam zaznaczył, że gdyby wiedział, że tak dotknie nowego współpracownika, nigdy nie wypowiedziałby podobnych słów. Na swoją obronę dodaje, że w przeszłości pracował z nim Turek, z którego podobnie żartował z kolegami, a ten nie obrażał się, a wręcz śmiał razem z nimi.

Dyrekcja zakładu zdecydowała jednak o natychmiastowym zwolnieniu pana Adama. Jeszcze tuż przed dyscyplinarką otrzymał zegarek, który miał uhonorować jego 21-letni staż w zakładzie. Sprawa nie skończyła się jednak na zwolnieniu. Były pracownik zakładu zgłosił się do sądu. Mężczyzna twierdzi bowiem, że potraktowano go zbyt surowo. Żąda więc odszkodowania.

„Po tylu latach, przez 10 lat byłem przedstawicielem załogi i teraz wszystko odbyło się za moimi plecami. Ze świadectwem pracy po dyscyplinarce z powodów religijnych nikt mnie w tym kraju nie zatrudni, więc wniosłem sprawę do sądu domagając się zmiany sposobu rozstania i odszkodowania” – oburza się Polak.

Niedługo po panu Adamie z zakładu odszedł Marokańczyk. Miał się zwolnić sam, bowiem stwierdził, że „nie może pracować dłużej w tym miejscu”. Z kolei Polak znalazł pracę za granicą – w Norwegii. Twierdzi jednak, że „to żadna przyszłość”.

„Mam niepracującą żonę i córkę, pracuję u kolegi w Norwegii, ale to żadna przyszłość i dlatego chcę sprostowania świadectwa pracy” – komentuje sprawę.

Sprawa nadal toczy się w szczecineckim sądzie. Kolejna rozprawa odbyć ma się pod koniec miesiąca. Przedstawiciele byłego pracodawcy pana Adama nie zgadzają się jednak na żądania zwolnionego.

„Nie widzimy takiej możliwości z uwagi na oczywiste złamanie zasad współżycia społecznego” – mówi reprezentujący dyrekcję mecenas Czesław Podkowiak.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu o polityce i społeczeństwie:


źródło: gk24.pl
pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również