UDOSTĘPNIJ
fot. media.defence.gov

Matka porwanej jest w rozpaczy. Została sama z wnukami w domu, bez informacji o tym, co dzieje się z jej córką Marysią Niedźwiedzką. 25-latkę w poniedziałek wprost z ulicy porwał jej były chłopak, Elin S., który ma na pieńku z niemiecką policją.

Jak mówi matka porwanej, nic nie zapowiadało, by Marysia miała nie wrócić do domu. 25-latka wzięła ze sobą telefon matki, by na wszelki wypadek móc się skontaktować z domem. O 11:00 wyszła do sklepu, by kupić buty dla córki. Kiedy czas jej nieobecności zaczęła się wydłużać, matka zaczęła się martwić. Jej najgorsze podejrzenia potwierdziła znajoma.

 – Córka wyszła bez słowa z domu o 11:00. Niepokoiłam się, bo miała przy sobie mój telefon, a nigdy takiego zdarzenia nie było, by po tak długiej nieobecności nie dała znaku życia. Starałam sobie nie dopowiadać, co mogło się stać. Najgorsze potwierdziło się, kiedy skontaktowała się ze mną znajoma, która podała mi informację o porwaniu – mówi matka porwanej.

Mroczna przeszłość, która nie daje zapomnieć

Z ulicy Marysię porwał Elin S., jej były partner bułgarskiego pochodzenia. Mężczyzna przez kilka lat był z Polką, ale ta odeszła od niego, kiedy ujawnił swoje sadystyczne skłonności. Bił Marysię też, gdy ta była w ciąży. Nie miał dla niej żadnej litości. Groził jej, że „spali jej dom i ją do kości”. Nie wiadomo, gdzie teraz przebywa porwana. Policja podejrzewa, że S. zaszył się gdzieś w Niemczech, gdzie wcześniej mieszkał z Niedźwiedzką.

 – Szła ulicą. Obok niej zatrzymał się samochód. Wyszedł jakiś mężczyzna, złapał ją za twarz i próbował wrzucić do bagażnika. Miał z tym problem, dlatego z samochodu wyszedł jej były partner. Kiedy zbliżający się do nich samochód zaczął trąbić, brutalnie wrzucili ją do bagażnika i pospiesznie odjechali – relacjonuje matka.

źródło: fakt.pl

12 znanych ludzi, którzy przeszli na inną religię


Pamiętacie pierwszego "Big Brothera"? Tak zmienili się uczestnicy programu [ZDJĘCIA]

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również