UDOSTĘPNIJ

Sytuacja pomiędzy Polską, Węgram i Francją staje się coraz bardziej napięta. Wszystko za sprawą Emmanuela Macrona, który co chwila uderza w nieprzychylne sobie państwa.

Prace nad unijnym projektem dyrektywy, dotyczącej pracowników delegowanych nabierają tempa. Jej gorący, orędownik, Emmanuel Macron pod koniec miesiąca spotka się z przywódcami wielu państw UE, aby dyskutować o kształcie nowego prawa. Rozmowy ominą jednak m.in. Polskę i Węgry.

W dniach od 23 do 25 lipca prezydent Republiki Francuskiej odwiedzi Austrię, Rumunię i Bułgarię. W Wiedniu spotka się z austriackim kanclerzem, oraz premierami Czech i Słowacji. Następnego dnia uda się do Bukaresztu, gdzie rozmawiać będzie z premierem i prezydentem tego kraju. Ostatnim przystankiem na trasie rozmów będzie Bułgaria, w której Macron również spotka się z miejscowymi prezydentem i premierem.

Wobec planowanej dyrektywy zastrzeżenia zgłosił szereg państw, głównie Grupa Wyszehradzka. W praktyce chodzi w niej o nałożenie na pracodawców obowiązku płacenia pracownikom, będącym w delegacji stawek takich, jakie panują w kraju, w którym wykonują swoją pracę. Takie rozwiązanie byłoby poważnym obciążeniem dla przedsiębiorstw z Europy Środkowej. Macron zdaje się jednak zdecydowany, by walczyć o urzeczywistnienie projektu. Obecnie panującą sytuację pracowników delegowanych nazywa „dumpingiem socjalnym”.

Macron podczas rozmów pominie m.in. Węgry i Polskę, kraj największy i z największą populacją wśród tych niechętnych pomysłowi Komisji Europejskiej. Nie podoba się to komentatorom z naszego kraju. Dla nich fakt, że francuski przywódca nie spotka się ani z premier Beatą Szydło ani z prezydentem Andrzejem Dudą, jest poniżeniem i oznaką lekceważenia Rzeczpospolitej Polskiej na arenie międzynarodowej.

Warto odnotować, że po skończeniu trzydniowej podróży, Emmanuel Macron spotka się jeszcze z kilkoma innymi przywódcami państw UE. W Paryżu spotka się z kanclerz Niemiec, oraz premierami Włoch i Hiszpanii, 31 sierpnia natomiast przyjmie szefa rządu Holandii.

ZOBACZ TAKŻE

źródło: wprost.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również