UDOSTĘPNIJ

Matka Youssefa Zaghby, Marokańczyka z włoskim obywatelstwem, który był jednym z zamachowców podczas ataku w Londynie, udzieliła mediom bardzo kontrowersyjnego wywiadu. Stwierdziła, że czuje się współwinna tego, co się stało, dlatego chce oddać swoje życie, aby podobny akt nigdy więcej nie miał miejsca.

22-latek ostatni raz we Włoszech był w zeszłym roku. Tamtejsze służby zainteresowały się nim, gdyż wybierał się przez Turcję do Syrii, ale miał bilet tylko w jedną stronę. Został wtedy zatrzymany. Nie przeszkodziło mu to jednak w utwierdzaniu się w ideologii tzw. Państwa Islamskiego, którą poznać miał przebywając w Londynie.

– Zawsze kontrolowaliśmy jego przyjaźnie i pilnowaliśmy, aby nie ufał niewłaściwym osobom. Miał jednak internet, a stamtąd przychodzi wszystko. Ani we Włoszech, ani w Maroku, gdzie studiował informatykę na uniwersytecie w Fezie, nie ulegał nigdy żadnym wpływom. W Londynie spotykał się z niewłaściwymi osobami – opowiedziała jego matka, która sama przeszła na islam 26 lat temu. Nie podejrzewała niczego złego, gdy syn chciał wyjechać do Syrii, gdyż myślała, że w tym kraju będzie mógł żyć jako dobry, prawdziwy muzułmanin, a nie islamista. Ona sama zaznacza także, że ważna jest dla niej czystość jej religii, którą zaburza ISIS.

– Musimy walczyć z ideologią Państwa Islamskiego prawdziwą wiedzą i ja będę to robić z całych moich sił. Tylko matka może zrozumieć ból innej matki. Wiem, że nic nie będzie wystarczające, ale ja jestem gotowa na wszystko, co może przynieść pokój. Zdaję sobie sprawę z tego, że proszenie o przebaczenie nic nie znaczy i dlatego zaangażuję się i obiecuję, że poświęcę moje życie, aby to więcej się nie zdarzyło. Kiedy dzieci błądzą, rodzice zawsze się obwiniają. Uważam, że on został wewnętrznie zniszczony – stwierdziła kontrowersyjnie kobieta. Zaznaczyła także, że rozumie imamów, który nie chcą odprawić pogrzebu jej syna, gdyż traktują to jako silne polityczne przesłanie. Kobieta bez wątpienia bardzo cierpi, dlatego dziennikarze byli realnie zdziwieni jej otwartością oraz podejściem do tragedii, która się wydarzyła.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również