UDOSTĘPNIJ
źródło: pixabay.com

Kiedy Europa zwraca swoją uwagę na to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie i śledzi poczynania koalicji antyISIS, na innym kontynencie ma miejsce prawdziwa masakra. Choć trudno to sobie wyobrazić, jeden z krajów od 15 lat terroryzuje organizacja, która odpowiada za mord tysięcy ludzi i wciąż działa.

Północno-wschodnie krańce Nigerii są opanowane przez brutalnych bojowników Boko Haram. Organizacja ta istnieje od 2002 roku, a od 2009 dąży do zaprowadzenia w całym kraju prawa szariatu, a swojego czasu złożyła nawet hołd przywódcy ISIS. Ma się jednak znacznie lepiej niż dogorywające Państwo Islamskie. Tylko od początku tego roku w swoich zamachach wykorzystało 83 dzieci, z czego 55 było dziewczynkami.

 – Boko Haram zwiększyło częstotliwość ataków na tzw. miękkie cele – rynki, szkoły, a nawet ośrodki pomocy medycznej. Organizacja wykorzystuje tę taktykę, żeby utrzymywać ludzi w nieustannym poczuciu terroru i sprawić, że nie są w stanie na co dzień funkcjonować bez obawy o atak – mówi Marixie Mercado, rzecznik UNICEF.

Bojownicy przyczepiają ładunek wybuchowy do ciała dziecka, a następnie wysyłają je w miejsce pełne ludzi. Kiedy dziecko znajdzie się już w odpowiedniej lokalizacji, ładunek zostaje detonowany. Jak twierdzi Mercado, wykorzystanie dzieci w zamachach sprawia, że policja ani żadne służby niczego nie podejrzewają. Czasami nawet Boko Haram daje do rąk dziecka-bomby niemowlę, by jeszcze bardziej zdjąć podejrzenia.

Czasami zdarza się, że dziecku udaje się dotrzeć do policjantów, którzy rozbrajają bombę. Było tak chociażby w marcu 2014 roku, kiedy uwolniona od bomby nastolatka ujawniła, że jest jedną z 276 porwanych uczennic ze szkoły Chibok. Ostatni zamach Boko Haram, w którym terroryści wykorzystali dziecko, miał miejsce 16 sierpnia w mieście Kodunga. Zginęło wówczas 27 osób, a 83 zostało rannych.

źródło: wp.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również