UDOSTĘPNIJ

Rok 2014 jest już kolejnym rokiem z rzędu, który niesie ze sobą stopniowy i powolny spadek zasięgu i atrakcyjności idei liberalnej demokracji. Czy to broniona i niekiedy wychwalana przez niektórych europejskich polityków Rosja, czy też coraz bardziej autorytarne Węgry, Turcja czy Egipt ? hasła otwartości, pluralizmu i wolności tracą na atrakcyjności i ustępują pragnieniu bezpieczeństwa, stateczności i populistycznego nacjonalizmu. Co gorsza, trend ten dotyka z coraz większą siłą Europę. We Francji, skrajnie prawicowy Front Narodowy wygrał tegoroczne wybory do parlamentu europejskiego, zdobywając 24,9% głosów ? w porównaniu z 21% centroprawicowego UMP i tylko 14% socjalistów. Otwarcie neonazistowski Złoty Świt zdobył w Grecji trzecie miejsce z prawie 10% poparcia, eurosceptyczny i antyimigracyjny UKIP zainkasował całe 27,9% na Wyspach Brytyjskich, a Węgrzy wkraczają w epokę prawdziwej hegemonii prawicy ? skrajnie prawicowego Orbana próbował nieudanie dogonić ekstremistyczny Jobbik.

Także Polska wydaje się kroczyć powoli w podobnym kierunku. Główna partia opozycyjna, która zdaje się iść pewnie po władzę w przyszłorocznych wyborach, otwarcie deklaruje, że ?będziemy mieli w Warszawie Budapeszt?. Jakby tego było mało, ponad próg wyborczy udało się wskoczyć ekstremistycznie libertariańskiemu Januszowi Korwin-Mikkemu. W kraju, który był kolebką potężnego ruchu społecznego jaką była NSZZ Solidarność coraz większe poparcie ma polityk, który chce rozmontować coś co można by nazwać resztkami solidarności społecznej nad Wisłą. Dla pokolenia wychowanego po 1989 roku, pod hasłami apologii wolnego rynku i egoizmu, tego typu hasła mogą brzmieć atrakcyjnie, szczególnie wypowiadane przez charyzmatycznego i kontrowersyjnego polityka. Nie pozbyliśmy się jeszcze manii utopijnej ? tyle, że marksistowską utopię zniesienia wszelkiej własności prywatnej i utworzenia komunistycznego raju, zastąpiła wiara w raj wolnorynkowy, w którym odpowiedzią na wszelkie problemy jest wolny rynek. Wolny rynek i prywatyzacja mogą dla tych ludzi wydawać się kluczem do wszystkich naszych bolączek ? ale klucz, który pasuje do wszystkiego, posiada inną nazwę: wytrych. Historia dała nam już bardzo wiele przykładów niebezpieczeństw jakie przynosi używanie tego typu narzędzi. Ale że mamy problemy z uczeniem się na cudzych błędach ? być może sami musimy zaliczyć mocne lądowanie, aby wyleczyć się z tego typu radykalnych mrzonek.

Faktem jest ogromny kryzys lewicy w Polsce w ostatnich latach. W skali światowej lewica również nie dominuje, ale jest w stanie objąć władze we Francji (fakt faktem bardzo kiepsko sprawowaną przez prezydenta Hollande?a), we Włoszech czy wygrać wybory w Grecji. W naszym kraju wszystkie środowiska liberalne i lewicowe znajdują się w odwrocie i będą raczej walczyć o przetrwanie niż o wchodzenie do ministerialnych gabinetów. SLD, Palikot, Platforma Obywatelska ? wszystkie te ugrupowania nie mają pomysłu na projekt, który przyciągnął by ludzi i odciągnął ich od antyliberalnych i zahaczających o autorytaryzm ciągot. Zieloni mogą mieć wspaniałe i idealistyczne postulaty ale ich poparcie w społeczeństwie jest, nie oszukujmy się, niemalże zerowe.

Problem pojęć

Znakomita część problemu leży w języku i narracji jaką narzuciły po 2005 roku dwie główne polskie partie polityczne, przeciwstawiając sobie koncepcje ?Polski liberalnej? i ?Polski solidarnej?. Przyjmując tego typu binarny podział zakładamy, że obie koncepcje wykluczają się nawzajem: liberalizm oznacza siłą rzeczy egoizm i zafiksowanie na punkcie jednostki i wyklucza zatroskanie większą wspólnotą. Z kolei solidaryzm wymaga oddania się sprawom narodu bez poszanowania dla ludzkiej odrębności i wolności, musi patrzeć krzywym okiem na przypadki ?nienormalności?, odejścia od uznawanych norm i wartości. Innymi słowy ? liberał musi być egoistą, a zwolennik solidaryzmu musi być podejrzliwy wobec różnorodności (np. seksualnej) i siłą rzeczy nie może być liberałem.

Zagrożenia idą więc z dwóch stron. Liberalizm jaki proponowała Platforma Obywatelska znalazł swoje ukoronowanie w ekstremistycznych koncepcjach libertariańskich Janusza Korwin-Mikkego, który będąc dotąd na marginesie polityki, nagle przybrał na popularności i ma obecnie szansę na wejście do Sejmu. Sama Platforma utraciła jakikolwiek liberalny powab ? stała się pragmatyczną partią władzy, na która spada brzemię wszelkich niepowodzeń w polityce państwowej. Ciężko być popularnym po 8 latach rządów, szczególnie gdy porzuca się swoje ideały i schodzi do ideologicznej defensywy. To co miało ciekawy powab w 2005 roku, teraz powraca w zdeformowanej i zradykalizowanej formie ? pod szyldem Kongresu Nowej Prawicy.

Z drugiej strony, demokracja liberalna atakowana jest nacjonalistyczny populizm, opierający się na strachu przed innością, żywiący się iluzją ?ucisku Kościoła Katolickiego w Polsce? i zmowy elit przed biednymi, wyzyskiwanymi ludźmi. Niechęć do Unii Europejskiej i imigracji (który to problem jeszcze Polski poważnie nie dotyka); obawa przed ?innymi? i chęć powrotu do bezpiecznej, zamkniętej wspólnoty opartej na twardych i jasnych zasadach, za których łamanie się przykładnie karze; uznanie zasady ?winner takes all? wedle której ten kto wygrywa demokratyczne wybory ma prawo do legislacji nie ograniczonej troską o przegranych i ? przede wszystkim ? odrzucenie liberalnego konsensusu, zgodnie z którym kompromisy w życiu społecznym są konieczne, tak aby państwo było państwem dla wszystkich obywateli: nie tylko katolików, nie tylko pochodzenia polskiego i nie tylko heteroseksualnych. Wszystkie te cechy są lustrzanym odbiciem legislacji i nastrojów w sławetnym Budapeszcie, który ma zagościć teraz także w Polsce. Demokracja liberalna jest trudna (o czym pisałem w swoim artykule na temat prof. Chazana [1]) i coraz więcej wskazuje, że tracimy chęć do jej praktykowania.

Alternatywa

Szansą na wyjście z tego impasu jest resuscytacja pojęcia socjaldemokracji ? ustroju, który stanowi swoistą hybrydę pomiędzy liberalizmem a solidaryzmem, pomiędzy interwencjonizmem państwowym a poszanowaniem dla wolności i autonomii jednostki. Możemy to rozwiązanie nazywać na wiele sposobów: socjaldemokracją, socjalizmem, państwem opiekuńczym, trzecią drogą albo kapitalizmem nordyckim. Co jednak najważniejsze, koncepcja ta opiera się na dwóch fundamentach.

Pierwszym z nich jest liberalizm. Socjaldemokracja jest ustrojem liberalnym, w tym sensie że sprzeciwia się wszelkim koncepcjom totalistycznym i autorytarnym (czy to spod znaku komunizmu czy państwa wyznaniowego) i stara się opierać nie na narzucaniu swej odgórnej woli członkom społeczeństwa, ale na odnajdywaniu konsensusu społecznego. Stanowi ona część demokracji liberalnej i w pełni tą demokrację liberalną akceptuje. Pluralizm nie jest tu oparty na zasadzie ?tolerancji? (bardzo brzydkiego zresztą słowa), lecz stanowi on absolutną podstawę wszelkiej ludzkiej koegzystencji. ?Inny? nie jest wrogiem, którego mam tolerować i jakoś przecierpieć, ale jego odmienność stanowi podstawę dla mojego własnego istnienia w wymiarze społecznym. Różnorodność jest czymś niezbywalnym i pożądanym a różnice zdań są czymś normalnym. Państwo powinno więc przez swoje ustawodawstwo tworzyć warunki, które będą możliwe do zaakceptowania przez w s z y s t k i e elementy społeczeństwa. W społeczeństwie są zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy aborcji ? legislacja musi więc iść na kompromis i tworzyć prawo, które będzie możliwe do zaakceptowania przez obie strony (chociaż dla obu stron będzie to wyjście niedoskonałe). Ale państwo musi też pozostawiać jak największy margines odpowiedzialności moralnej samym obywatelom ? i stąd dążenia, aby kwestie takie jak aborcja legalizować i pozostawiać do osądu pojedynczej jednostce ludzkiej. To nie państwo osądza czy coś jest moralne czy nie ? ludzie sami musza wziąć na swoje barki ciężar decyzji. Te dwie tendencje mogą się ze sobą ścierać, ale na tym właśnie polega demokracja liberalna ? na nieustannej dyskusji, płynności, zmienności i dążeniu do rozwiązań, które może zaakceptować jak największą ilość osób. Jednostka sama decyduje o sobie ? o swoich poglądach, religii, aktywnościach, seksualności.

Na tym liberalizm często poprzestaje. I to wydaje się być głównym problemem polskich liberałów po 1989 roku ? koncentracja jedynie na autonomii jednostki, która może w bardzo łatwy sposób prowadzić do egoizmu. Nie można się więc dziwić, że koncepcje takie jak pana Jarosława Kaczyńskiego stają się popularne i ?demokracja liberalna? staje się synonimem zgniłego systemu w którym ?każdy sobie rzepkę skrobie?. Aby nie obrócić się w zwykły egoizm, liberalizm potrzebuje solidaryzmu społecznego.

To druga część składowa socjaldemokracji. Solidarność społeczna przejawia się w poczuciu o d p o w i e d z i a l n o ś c i za drugiego bliźniego ? i to nie tylko naszego brata, siostry, matki czy dziecka. Nie wynika to z jakichkolwiek interesów czy rachunku ekonomicznego. Odpowiedzialność za drugiego człowieka i s t n i e j e, niezależnie od tego czy jest opłacalna ekonomicznie czy nie. A doświadczenie XX wieku pokazuje, że jak najbardziej się opłaca.

Solidaryzm społeczny nie może się przejawiać tylko w postawach jednostkowych. W świecie w którym konsekwencje naszych działaniach wykraczają daleko poza bezpośrednie stosunki międzyludzkie, odpowiedzialność moralna potrzebuje narzędzi, aby sięgać sfer w które normalnie by nie sięgnęła. Może to zagwarantować jedynie aparat państwa poprzez mądrą politykę społeczną. Ubezpieczenia zdrowotne i społeczne, zasiłki dla potrzebujących, bezpłatna edukacja, bezpłatna służba zdrowia ? to wszystko są ?protezy? które odpowiedzialność moralną rozciągają ponad zasięg pojedynczej jednostki. W społeczeństwie egocentrycznym w którym liczy się tylko ?Ja? może być to postrzegane jako kradzież własności bogatych, którzy wcale na to nie zasłużyli. Ale to kwestia wyznawanych wartości i poczucia odpowiedzialności za bliźniego. Jeśli poczucie odpowiedzialności zanika ? pojawia się bezduszny ekonomizm, a miejsce bliźniego zajmuje ?pasożyt? którego trzeba wykarmić na koszt państwa. Moralność ulega ekonomii i można z pełną zadowolenia twarzą pozwolić swojemu bliźniemu cierpieć albo i umrzeć z głodu.

Zastąpienie ?wydajności? moralnością może się wydawać czymś szczytnym, ale też mocno naiwnym. Dobroć dobrocią, ale rachunki muszą się zgadzać. Sęk w tym, że wydatki społeczne nie są wydawaniem pieniędzy do pustej studni ? stanowią one inwestycje, i to inwestycję jak najbardziej zwrotną. Ludzie którzy mają lepsze wykształcenie mogą lepiej pracować na rzecz państwa, jeśli ich stan socjalny się poprawia ? poprawia się też stan ich zdrowia, dłużej żyją, popełniają mniej samobójstw, rzadziej popadają w alkoholizm czy inne uzależnienia. Śmiertelność noworodków, długość życia, niedożywienie, nadwaga, choroby psychiczne, poczucie niepokoju i strachu ? wszystko to jest o wiele bardziej rozpowszechnione w państwach o większych rozpiętościach dochodowych, w których państwo ogranicza swe funkcje redystrybucyjne. Opieka państwa nad słabszymi nie jest więc zaledwie kwestią moralności czy etyki. Ze zdrowego społeczeństwa, w którym jest jak najmniej patologii społecznych korzystają wszyscy, również ci najbogatsi. No, chyba że przez miarę szczęścia rozumiemy możliwość dokupienia sobie kolejnych 10 luksusowych łódek. Dla takich osób, dzielenie się z innymi może rzeczywiście być rzeczą nie do pomyślenia.

Przykładek udanego zastosowania modelu socjaldemokratycznego są obecne państwa skandynawskie, ale też większość krajów zachodnio-europejskich w latach 1950-1980. Pokazują one, że świadczenia socjalne mogą iść w parze z boomem gospodarczym, rosnącą produkcją i generalnym dobrobytem. Propaganda lat ?80, pani Thatcher i pana Reagana, nie wytrzymuje zderzenia z faktami.

Podsumowanie

Polacy jak i cała Europa stoją obecnie przed wyborem. Możemy iść w kierunku nacjonalizmu, ponownego zamykania granic, dzielenia ludzi na ?naszych? i ?onych? oraz narzucania wszystkim ludziom naszych własnych standardów religijnych czy etycznych. Polacy mają jeszcze bardziej egzotyczną opcję ? mogą stanąć po stronie skrajnego libertarianizmu, zagłosować na Korwina i powtórzyć za biblijnym Kainem, ?Czyż jestem stróżem brata mego?? Nie, jesteśmy wolnymi ludźmi i możemy wybrać sami co chcemy robić. Ale fakt, że coś jest możliwe nie oznacza, że jest dobre. Wolność niczym nie ograniczana staje się samowolą i może doprowadzić do chaosu. Ale brak wolności jest równie niebezpieczny ? i jako państwo post-realnosocjalistyczne winniśmy o tym wiedzieć.

Wierzę w to, że przyszłość Europy i Polski leży w liberalizmie i liberalnej demokracji. Ale to za mało, liberalizm to niezwykle szerokie pojęcie. Potrzebny jest nam liberalizm solidarny, potrzebna jest nam socjaldemokracja. To bardzo ogólne stwierdzenie, a konkrety programowe są do ustalenia przez dziesiątki albo setki polityków, ekspertów i zwyczajnych obywateli. Ale jeśli bylibyśmy w stanie się zgodzić chociażby co do tych ogólnych kierunków ? to byłby już wielki sukces. Socjaldemokracja to tylko jedna z wielu opcji, ale moim zdaniem najlepsza dla nas wszystkich.

 

Mateusz Kuryła

 

[1] http://pikio.pl/doktor-chazan-i-demokracja-liberalna/

52 KOMENTARZY

  1. Napisać o Korwinie że jest ekstremistycznie libertariański to jak stwierdzić, że Kalisz jest ekstremalnym anarchistą. Nie rozumiem tej tendencji do spychania wszystkich na skraj. Jakby nie istniało nic pomiędzy. Głupota i żałość. Po opisie autora można było oczekiwać ciekawych tekstów a dostaliśmy nudne lewicowe cliche. Największe rozczarowanie pikio.pl ostatnich miesięcy.

  2. Pomiędzy jest bardzo wiele rzeczy, ale Korwin jest akurat na najbardziej skrajnych i ekstremalnych rubieżach polityki. Nie lubię ludzi nazywać 'radykałami' ale pan Korwin-Mikke akurat zdecydowanie na to zasługuje ;-).

  3. Pomiędzy jest bardzo wiele rzeczy, ale Korwin jest akurat na najbardziej skrajnych i ekstremalnych rubieżach polityki. Nie lubię ludzi nazywać 'radykałami' ale pan Korwin-Mikke akurat zdecydowanie na to zasługuje ;-).

  4. No właśnie: polityki. Dodać jeszcze można zachowanie, sposób wypowiedzi (dla niektórych barwny, dla niektórych ekstremalny), ale jeśli chodzi o idee (a libertarianizm ideą jest) to pod tym względem Korwin nie głosi najbardziej ekstremalnych poglądów ;).

  5. No właśnie: polityki. Dodać jeszcze można zachowanie, sposób wypowiedzi (dla niektórych barwny, dla niektórych ekstremalny), ale jeśli chodzi o idee (a libertarianizm ideą jest) to pod tym względem Korwin nie głosi najbardziej ekstremalnych poglądów ;).

  6. 1. Czyli tak częścią składową państw liberalno-demokratycznego jest solidarność społeczna, która opiera się na moralności, ale aborcję można zalegalizować, bo państwo nie może decydować o moralności danego działania.

    2. Coś o zderzeniu z faktami propagandy Reagana i Thatcher – to może by Pan autor przedstawił te fakty (np. w osobnym artykule), a nie powoływał się na "próżnię".

  7. 1. Czyli tak częścią składową państw liberalno-demokratycznego jest solidarność społeczna, która opiera się na moralności, ale aborcję można zalegalizować, bo państwo nie może decydować o moralności danego działania.

    2. Coś o zderzeniu z faktami propagandy Reagana i Thatcher – to może by Pan autor przedstawił te fakty (np. w osobnym artykule), a nie powoływał się na "próżnię".

  8. 1. Czyli tak częścią składową państw liberalno-demokratycznego jest solidarność społeczna, która opiera się na moralności, ale aborcję można zalegalizować, bo państwo nie może decydować o moralności danego działania.

    2. Coś o zderzeniu z faktami propagandy Reagana i Thatcher – to może by Pan autor przedstawił te fakty (np. w osobnym artykule), a nie powoływał się na "próżnię".

  9. 1.Demokracja jest poroniona już w samym zamyśle.
    2.Każdy kompromis to strata względem rozwiązania dobrego.
    3.Pomijają fakt, że Korwin nie jest liberarianinem (w zasadzie przez różnicę kulturowe w niektórych krajach można by go za takiego uznać), to akurat libertarianizm ma jasne i całkiem zgodne z Biblią granice.
    4.Przymuszona solidarność nie jest aby bez sensu w swej istocie?

  10. 1. W obu przypadkach moralność nie jest czymś narzucanym odgórnie przez państwo, ale wynikiem konsensusu społecznego samego społeczeństwa. Nie można solidaryzmu ludziom narzucić, twierdząc, że jest to moralne, dobre i słuszne. Trzeba raczej pokazywać, przekonywać i argumentować, że bycie solidarnym wychodzi nam wszystkim na dobre o wiele bardziej niż nieposkromiony egoizm. To właśnie robię, ale jestem przeciwny wszelkiej solidarności wymuszonej.
    Tak samo jak państwo nie może narzucic ludziom, że solidarność jest czymś dobrym albo złym (zwolennicy mogą jedynie przekonywać) tak samo z kwestią taką jak np aborcja. Dla jednej osoby to rzecz niemoralna, dla drugiej moralna. To spór który nigdy nie zostanie rozstrzygnięty. Rolą państwa jest taka legislacja, aby zarówno jedni jak i drudzy mogli żyć w tym państwie zgodnie ze swoim sumieniem. Ja osobiście optuję za legalizacją, ale jeśli trafiłoby się 'konserwatywne' społeczeństwo – nie widzę problemu, aby nie wprowadzić takiego rozwiązania jakie mamy obecnie w Polsce.

    Jest też kwestia zasięgu naszych działań. Decyzja o aborcji jest decyzją jednostkową i cały dramat rozgrywa się między matką a dzieckiem. Jeżeli matka jest w stanie znieść brzemię usunięcia dziecka – cóż, jej sprawa. W przypadku powszechnych ubezpieczeń czy bezpłatnych usług mówimy o milionach ludzi. Odpowiedzialność jest nieporównywalnie większa.

    Poza tym zmuszenie kobiety do urodzenia dziecka którego nie chce może być niesamowitym ciężarem psychicznym. Tak samo z innymi decyzjami moralnymi. Oddanie małej części swojego dochodu na rzecz wspólnego dobra nie może się z tym równać. Nie dajmy się zwariować.

    2. Zapomniałem dać jakiegoś linka albo odnośnik. Oto pare z nich:
    podsumowanie osiągnięć Thatcheryzmu (http://www.theguardian.com/commentisfree/2013/apr/16/bury-not-just-thatcher-but-thatcherism). Z ciekawych fragmentów: "But for all that, her apologists insist, Thatcher did what was necessary to turn Britain's economy round. But she didn't. Growth during the 1980s, at 2.4%, was exactly the same as during the turbulent 1970s and lower again in the post-Thatcher 1990s, at 2.2% ? while in the corporatist 1960s it averaged over 3%.

    And despite claims of a Thatcher "productivity miracle", productivity growth was also higher in the 60s (and it's gone into reverse under Cameron). What her government did do was redistribute growth from the poor to the rich, driving up profits and slashing employees' share of national income through her assault on trade unions. That's why it felt like a boom in better-off Britain, as the top rate of tax was more than halved, while real incomes fell for the poorest 40% in her first decade in power.

    oraz Reagonomiki: http://www.commondreams.org/views/2011/02/07/real-effect-reaganomics
    http://www.alterpolitics.com/politics/war-of-words-why-failed-theories-like-reaganomics-continue-to-linger/

  11. wybacz , ale mówienie że przyszłość europy jest liberalna to czyta kpina.
    CAŁA europa idzie w kierunku nacjonalizmu/nazizmu/skrajnej prawicy. ludzie mają dość emigracji, dość długów, dość narzucania praw mniejszości, ludzie mają dość tego że pedał jest lepiej traktowany niż on, a przedewszystkim ludzie mają dość rządów NIEUDOLNEJ, NIEZORGANIZOWANEJ I SKORUMPOWANEJ lewicy.
    przyszłość europy to prawica, bóg, honor i ojczyzna, czy ci się to podoba czy nie.

  12. Mateusz Kuryła Ponieważ jest późna godzina punktem nr 2 zajmę się jutro, a odnośnie punktu nr 1: ale jakie porównywanie? Jeżeli osoba X chciałaby nie płacić podatków, to zaproponowane przez Pana państwo powinno jej to umożliwić i nie czynić problemów, ponieważ nie ma prawa do ocen moralnych. Taki sam przypadek jest tu z tą nieszczęsną aborcją.

  13. Wojtek Pypkowski Demokracja działała w krajach gdzie wykształcił się naród polityczny, czyli grupa ludzi o wspólnych interesach. Świadomy naród polityczny nie potrzebował suwerena. Wtedy rodziła się demokracja. Działała najlepiej w ramach niewielkiego obszaru (miasta, okręgu) lub klasy (kupcy, szlachta). Czasami powstanie narodu politycznego wiedzie do powstania narodu etnicznego (Szwajcarzy, Amerykanie). Poronione jest narzucanie demokracji w krajach, gdzie samoświadomy naród polityczny nie istnieje (np. w krajach arabskich).

  14. Wojtek Pypkowski Demokracja działała w krajach gdzie wykształcił się naród polityczny, czyli grupa ludzi o wspólnych interesach. Świadomy naród polityczny nie potrzebował suwerena. Wtedy rodziła się demokracja. Działała najlepiej w ramach niewielkiego obszaru (miasta, okręgu) lub klasy (kupcy, szlachta). Czasami powstanie narodu politycznego wiedzie do powstania narodu etnicznego (Szwajcarzy, Amerykanie). Poronione jest narzucanie demokracji w krajach, gdzie samoświadomy naród polityczny nie istnieje (np. w krajach arabskich).

  15. Wojtek Pypkowski Demokracja działała w krajach gdzie wykształcił się naród polityczny, czyli grupa ludzi o wspólnych interesach. Świadomy naród polityczny nie potrzebował suwerena. Wtedy rodziła się demokracja. Działała najlepiej w ramach niewielkiego obszaru (miasta, okręgu) lub klasy (kupcy, szlachta). Czasami powstanie narodu politycznego wiedzie do powstania narodu etnicznego (Szwajcarzy, Amerykanie). Poronione jest narzucanie demokracji w krajach, gdzie samoświadomy naród polityczny nie istnieje (np. w krajach arabskich).

  16. Kamil Ledworowski problem w tym, że indywidualna wolność, która gwarantuje liberalna demokracja, tworzy zagrożenia i ryzyka społeczne z którymi jednostka nie jest w stanie sie uporać w pojedynkę. Nasze spontaniczne i nieuporządkowane decyzje prowadza do sytuacji, które znajdują się poza naszym zasięgiem. Mamy i n d y w i d u a l n ą wolność do jeżdżenia pojazdami jakie nam sie podobają (nawet jeśli niszczą środowisko) i ceną za to jest s p o ł e c z n y problem jakim jest zanieczyszczenie środowiska. Z takim problemem jednostka nie może sobie poradzić w pojedynkę ? potrzebna jest interwencja państwa, tylko ono jest w stanie sprostać takiemu wyzwaniu poprzez mądrą politykę. Potrzebny jest więc m.in. podatek, najlepiej taki który nie będzie uciążliwy, szczególnie dla najbardziej wrażliwych.

    Nie napisałem o zrzeczeniu się WSZELKIEJ odpowiedzialności moralnej przez państwo. Napisałem, że ?j a k n a j w i ę k s z y margines odpowiedzialności moralnej? musi zostać scedowany na pojedynczego człowieka. Sęk w tym, że część dylematów moralnych jest poza zasięgiem jednostek i tylko organizacje o takiej sile jak państwo moga im podołać. Państwo może pozostawić jednostce decyzje o aborcji czy eutanazji (powiedzmy dla przykładu) ale z takim problemem jak masowe ubóstwo, pojedynczy człowiek nie da rady sobie poradzić. Problemy, które stwarza społeczeństwo jako całość ? musza być równiez przez społeczeństwo jako całość rozwiązywane.

    Można więc w skrócie rzecz, że jedyna możliwością na zachowanie swej indywidualnej wolności jest pewien kompromis co do roli państwa. Możemy albo mieć wyznaczone jakim pojazdem i w jakich godzinach jeździć (teoretyczna koncepcja totalitarna) albo jeździć jak nam się podoba, ale aby zachować ta wolność na dłuższą metę musimy opłacić ten symboliczny podatek ? to koncepcja liberalna. Nie ma innej opcji ? coś za coś. Kontynuuje ten przykład z zanieczyszczeniem środowiska ale odnosi sie to do wielu innych przykładów jak ubóstwo, problemy zdrowotne. Państwo ma dodatkowy atut, że może patrzeć na takie zjawiska długofalowo, nie jest zmuszone jak prywatny przedsiębiorca do bezwzględnej wydajności w krótkookresowym terminie.

    Czyli tak ? państwo musi zmusić obywatela do tych strasznych, paskudnych podatków ;-) żeby ten obywatel mógł na długą metę cieszyć się wolnością decyzji moralnych. Nie jest to ustrój idealny, może dla niektórych jest trochę niespójny, ma na pewno swoje wady, ale ja osobiście nie widzę lepszej alternatywy. Szczególnie, że z postępującym wzrostem ludności, rozwojem techniki, globalizacją ? będziemy mieli do czynienia z coraz bardziej zaawansowanymi i globalnymi problemami, z którymi ludzie w pojedynkę sobie po prostu nie poradzą. Państwo jest nieodzowne ? ale chyba lepiej żeby było ono otwarte, pluralistyczne i przyjazne niż nacjonalistyczne, ksenofobiczne i autorytarne, nieprawdaż?

    Sorry, że tak długo ? poruszyłeś ciekawy temat, w sumie jest to materiał na nowy artykuł ;-)

  17. Mateusz Kuryła Tylko dwie sprawy, ale nie mogę o nich nie wspomnieć, bo rzucają się w oczy:
    1. Czyli to państwo nie jest, ani trochę moralne – może cię bezczelnie okraść, bo w gminie X jest zagrożone środowisko i to nie ważne, że mieszkasz na drugim końcu kraju oraz jesteś bardziej eko, niż 3/4 ekologów (taki przykład). Plus oczywiście przyzwolenie na radosne zabijanie pod przykrywką aborcji i eutanazji. Dobrze, że w tym państwie nie ma jakiejś tajnej policji, bo to chyba byłaby krwawa dyktatura.
    2. ABSOLUTNY HIT – Z pańskiej wypowiedzi wynika, że w państwie liberalno-demokratycznym musi (a przynajmniej jest wysokie prawdopodobieństwo), że wystąpi w nim MASOWE ubóstwo.

  18. Kamil Ledworowski Co do drugiego punktu – ubóstwo, bieda i nierówności są naturalna konsekwencją wolności gospodarczej, czyli kapitalizmu – szczególnie tego nieregulowanego. Ustrój polityczny ma tutaj akurat niewiele do rzeczy. Funkcja redystrybucyjna państwa, a także wybiórczy interwencjonizm służą minimalizowaniu takich zjawisk.

    Państwo socjaldemokratyczne pozwala obywatelowi czynić zarówno dobro jak i zło, wierzyć i nie wierzyć, postępować w taki i owaki sposób – tak długo, jak jest to kwestia zalezna od samego człowieka. Moralność państwa wyraża sie nie w narzucaniu moralności tylko w mozliwości jej wyboru. Dotyczy to wszystkich spornych kwestii, gdzie nie ma jednogłośnego konsensusu.

    Państwo wkracza w momencie pojawienia sie problemów niezależnych od samego człowieka – problemów społecznych. Problemy te są ceną za naszą wolność – i płacenie podatków jest wyrazem tej ceny. Jeśli państwo nie znajdzie środków na ich zapobiegnięcie, to sami ludzie zapłacą po stokroc cięższą cenę. Taka 'przymuszona solidarność' jest koniecznością, dla zachowania wolności indywidualnej. I ta 'wymuszona solidarność' jest rozlokowana w ten sposób, aby nie stawała na drodze wolności indywidualnej. Własnie po to jest progresja podatkowa. To jest jedyne wyjście – nie można zjeść ciastka i mieć ciastka ;-) Jedyne ewentualności to albo narzucenie odgórnego schematu moralnego (np. państwo katolickie, komunistyczne etc) albo libertarianizm. W takim wypadku wszyscy robimy co chcemy, ale za parę-parenaścię lat płacimy za to cenę. I to nie skromny podatek, ale strajki, rewolty społeczne, katastrofy ekologiczne, kryzysy migracyjne itp

    Solidarność jest więc pragmatyczną koniecznością zachowania indywidualnej wolności. Ale oczywiście lepiej żeby była dobrowolna niż narzucona (narzucanie solidarności to najgorszy scenariusz, ale konieczny w sytuacji ostatecznej). Dlatego socjaldemokraci dążą przede wszystkim do odzyskania ludzi wiary w państwo, do większego zaufania do siebie, do większej otwartości. Dyskusja i dialog sa więc najwazniejsze :).

    No i powyższy model państwa może ci się nie podobać. Możesz o tym głośno mówic, pisać, wyjść na ulicę i zaprotestować, i jeśli stwierdzisz że nie sprawdza się w praktyce – zagłosowac w wyborach na inny. To zarazem plus jak i minus liberalnej demokracji.

    To oczywiście bardzo teoretyczna rozprawka. W praktyce różne systemy różnią się od siebie – w niektórych jest nieco większa wolność gospodarcza (kraje anglosaskie) w innych jest tradycyjnie więcej etatyzmu (Francja, Skandynawia), w niektórych aborcja jest częściowo zakazana, w niektórych legalna. To co piszę to pryncypia i podstawy.
    A jaki model ustrojowy ty Kamilu preferujesz?

  19. Kamil Ledworowski Co do drugiego punktu – ubóstwo, bieda i nierówności są naturalna konsekwencją wolności gospodarczej, czyli kapitalizmu – szczególnie tego nieregulowanego. Ustrój polityczny ma tutaj akurat niewiele do rzeczy. Funkcja redystrybucyjna państwa, a także wybiórczy interwencjonizm służą minimalizowaniu takich zjawisk.

    Państwo socjaldemokratyczne pozwala obywatelowi czynić zarówno dobro jak i zło, wierzyć i nie wierzyć, postępować w taki i owaki sposób – tak długo, jak jest to kwestia zalezna od samego człowieka. Moralność państwa wyraża sie nie w narzucaniu moralności tylko w mozliwości jej wyboru. Dotyczy to wszystkich spornych kwestii, gdzie nie ma jednogłośnego konsensusu.

    Państwo wkracza w momencie pojawienia sie problemów niezależnych od samego człowieka – problemów społecznych. Problemy te są ceną za naszą wolność – i płacenie podatków jest wyrazem tej ceny. Jeśli państwo nie znajdzie środków na ich zapobiegnięcie, to sami ludzie zapłacą po stokroc cięższą cenę. Taka 'przymuszona solidarność' jest koniecznością, dla zachowania wolności indywidualnej. I ta 'wymuszona solidarność' jest rozlokowana w ten sposób, aby nie stawała na drodze wolności indywidualnej. Własnie po to jest progresja podatkowa. To jest jedyne wyjście – nie można zjeść ciastka i mieć ciastka ;-) Jedyne ewentualności to albo narzucenie odgórnego schematu moralnego (np. państwo katolickie, komunistyczne etc) albo libertarianizm. W takim wypadku wszyscy robimy co chcemy, ale za parę-parenaścię lat płacimy za to cenę. I to nie skromny podatek, ale strajki, rewolty społeczne, katastrofy ekologiczne, kryzysy migracyjne itp

    Solidarność jest więc pragmatyczną koniecznością zachowania indywidualnej wolności. Ale oczywiście lepiej żeby była dobrowolna niż narzucona (narzucanie solidarności to najgorszy scenariusz, ale konieczny w sytuacji ostatecznej). Dlatego socjaldemokraci dążą przede wszystkim do odzyskania ludzi wiary w państwo, do większego zaufania do siebie, do większej otwartości. Dyskusja i dialog sa więc najwazniejsze :).

    No i powyższy model państwa może ci się nie podobać. Możesz o tym głośno mówic, pisać, wyjść na ulicę i zaprotestować, i jeśli stwierdzisz że nie sprawdza się w praktyce – zagłosowac w wyborach na inny. To zarazem plus jak i minus liberalnej demokracji.

    To oczywiście bardzo teoretyczna rozprawka. W praktyce różne systemy różnią się od siebie – w niektórych jest nieco większa wolność gospodarcza (kraje anglosaskie) w innych jest tradycyjnie więcej etatyzmu (Francja, Skandynawia), w niektórych aborcja jest częściowo zakazana, w niektórych legalna. To co piszę to pryncypia i podstawy.
    A jaki model ustrojowy ty Kamilu preferujesz?

  20. plus odpowiedzialność moralna za drugiego człowieka (o której mowa w artykule) nie oznacza tutaj odpowiedzialności za jego wybory moralne. Oznacza troskę o kwestie uniwersalne (poczucie bezpieczeństwa, zdrowie) oraz o jego wolność w kwestiach indywidualnych, światopoglądowych.

  21. Panie Mateuszu, jeśli chodzi o mnie to jestem "liberałem", ale właściwie tylko w takim sensie, że państwo i jego administracja powinni kontrolować jak najmniej. No i oczywiście wolałbym (choć to utarty frazes), żeby podatki były mniejsze, niż większe, ale mówię tak z punktu widzenia obywatela Polski. Z kolei socjalizm (czy tam jak kto woli lewica) odpycha mnie mocno, a jednym z powodów jest to, że jak byłem młody oraz GŁUPI to byłem socjalistą, w prawdzie bardziej utopijnym, niż naukowym, a narodowym to nigdy, ale to było i na szczęście minęło. Jakiegoś wyznawanego ustroju nie mam, bo nawet demokracja ma zbyt duże wady, a podobno szczególnie młoda.

    Co do "masowego ubóstwa" – to oczywiście zawsze się znajdzie ktoś ubogi w społeczeństwie, ale masowe ubóstwo to chyba domena państw dotkniętych dużymi kryzysami, wojnami domowymi, czy zewnętrznymi oraz komunizmem (np. Korea Północna). Oczywiście, że wyszczególniłem to, bo łapałem Pana za słówka, ale musiałem – poza wymienionymi przeze mnie przyczynami, masowe ubóstwo musiałoby być skutkiem bardzo tragicznego zarządzania państwem.

    Na koniec chciałbym Panu podziękować za dobrą dysputę i muszę przyznać, że naprawdę miło się koresponduje z kimś o poglądach niezbyt skrajnie lewicowych.

  22. Panie Mateuszu, jeśli chodzi o mnie to jestem "liberałem", ale właściwie tylko w takim sensie, że państwo i jego administracja powinni kontrolować jak najmniej. No i oczywiście wolałbym (choć to utarty frazes), żeby podatki były mniejsze, niż większe, ale mówię tak z punktu widzenia obywatela Polski. Z kolei socjalizm (czy tam jak kto woli lewica) odpycha mnie mocno, a jednym z powodów jest to, że jak byłem młody oraz GŁUPI to byłem socjalistą, w prawdzie bardziej utopijnym, niż naukowym, a narodowym to nigdy, ale to było i na szczęście minęło. Jakiegoś wyznawanego ustroju nie mam, bo nawet demokracja ma zbyt duże wady, a podobno szczególnie młoda.

    Co do "masowego ubóstwa" – to oczywiście zawsze się znajdzie ktoś ubogi w społeczeństwie, ale masowe ubóstwo to chyba domena państw dotkniętych dużymi kryzysami, wojnami domowymi, czy zewnętrznymi oraz komunizmem (np. Korea Północna). Oczywiście, że wyszczególniłem to, bo łapałem Pana za słówka, ale musiałem – poza wymienionymi przeze mnie przyczynami, masowe ubóstwo musiałoby być skutkiem bardzo tragicznego zarządzania państwem.

    Na koniec chciałbym Panu podziękować za dobrą dysputę i muszę przyznać, że naprawdę miło się koresponduje z kimś o poglądach niezbyt skrajnie lewicowych.

  23. Panie Mateuszu, jeśli chodzi o mnie to jestem "liberałem", ale właściwie tylko w takim sensie, że państwo i jego administracja powinni kontrolować jak najmniej. No i oczywiście wolałbym (choć to utarty frazes), żeby podatki były mniejsze, niż większe, ale mówię tak z punktu widzenia obywatela Polski. Z kolei socjalizm (czy tam jak kto woli lewica) odpycha mnie mocno, a jednym z powodów jest to, że jak byłem młody oraz GŁUPI to byłem socjalistą, w prawdzie bardziej utopijnym, niż naukowym, a narodowym to nigdy, ale to było i na szczęście minęło. Jakiegoś wyznawanego ustroju nie mam, bo nawet demokracja ma zbyt duże wady, a podobno szczególnie młoda.

    Co do "masowego ubóstwa" – to oczywiście zawsze się znajdzie ktoś ubogi w społeczeństwie, ale masowe ubóstwo to chyba domena państw dotkniętych dużymi kryzysami, wojnami domowymi, czy zewnętrznymi oraz komunizmem (np. Korea Północna). Oczywiście, że wyszczególniłem to, bo łapałem Pana za słówka, ale musiałem – poza wymienionymi przeze mnie przyczynami, masowe ubóstwo musiałoby być skutkiem bardzo tragicznego zarządzania państwem.

    Na koniec chciałbym Panu podziękować za dobrą dysputę i muszę przyznać, że naprawdę miło się koresponduje z kimś o poglądach niezbyt skrajnie lewicowych.

  24. Panie Mateuszu, jeśli chodzi o mnie to jestem "liberałem", ale właściwie tylko w takim sensie, że państwo i jego administracja powinni kontrolować jak najmniej. No i oczywiście wolałbym (choć to utarty frazes), żeby podatki były mniejsze, niż większe, ale mówię tak z punktu widzenia obywatela Polski. Z kolei socjalizm (czy tam jak kto woli lewica) odpycha mnie mocno, a jednym z powodów jest to, że jak byłem młody oraz GŁUPI to byłem socjalistą, w prawdzie bardziej utopijnym, niż naukowym, a narodowym to nigdy, ale to było i na szczęście minęło. Jakiegoś wyznawanego ustroju nie mam, bo nawet demokracja ma zbyt duże wady, a podobno szczególnie młoda.

    Co do "masowego ubóstwa" – to oczywiście zawsze się znajdzie ktoś ubogi w społeczeństwie, ale masowe ubóstwo to chyba domena państw dotkniętych dużymi kryzysami, wojnami domowymi, czy zewnętrznymi oraz komunizmem (np. Korea Północna). Oczywiście, że wyszczególniłem to, bo łapałem Pana za słówka, ale musiałem – poza wymienionymi przeze mnie przyczynami, masowe ubóstwo musiałoby być skutkiem bardzo tragicznego zarządzania państwem.

    Na koniec chciałbym Panu podziękować za dobrą dysputę i muszę przyznać, że naprawdę miło się koresponduje z kimś o poglądach niezbyt skrajnie lewicowych.

  25. Oskar Sajdak trudna do jednoznacznego uplasowania na klasycznej osi prawica-lewica.
    Wysłałeś mi coś czego sam nie przeczytałeś? nazizm to ruch niemożliwy praktycznie do sklasyfikowania jako jedna lub druga strona, jednak przechyla sie on bardziej w kierunku prawicy gdyż nazizm zakładał zmiany życia ludzkiego (lewica), które jednak miały prowadzić do praktycznie absolutnej prawicy. Tak , doucz się z innych źródeł niż komentarze antify na facebooku.

  26. Oskar Sajdak trudna do jednoznacznego uplasowania na klasycznej osi prawica-lewica.
    Wysłałeś mi coś czego sam nie przeczytałeś? nazizm to ruch niemożliwy praktycznie do sklasyfikowania jako jedna lub druga strona, jednak przechyla sie on bardziej w kierunku prawicy gdyż nazizm zakładał zmiany życia ludzkiego (lewica), które jednak miały prowadzić do praktycznie absolutnej prawicy. Tak , doucz się z innych źródeł niż komentarze antify na facebooku.

  27. Boooooooooooożeeeeeeeeeee zaczalem czytac myslac ze jest ktos na swiecie ktory przedstawi mi idee socjaldemokracji w sposob na ktory bede mogl inteligentnie polemizowac ale nie moglem tego doczytac do konca przeciez nie trzeba byc inteligentem by widzec ze jakikolwiek interwncjonizm panstawa jak na poczatku ma szczytne i "zdrowe" cele przeradza sie w taka "szwecje".
    Drugie korwin ekstremista? Synku poczytaj troszke…
    wiesz ogaldam dragon balla (bajka z dziecinstwa) i predzej uwierze iz uda mi sie pierdolnac kamehameha niz w to ze zaistnieje taki twor jak panstwo ktore starasz sie wykreowac…
    dziekuje dobranoc

  28. Boooooooooooożeeeeeeeeeee zaczalem czytac myslac ze jest ktos na swiecie ktory przedstawi mi idee socjaldemokracji w sposob na ktory bede mogl inteligentnie polemizowac ale nie moglem tego doczytac do konca przeciez nie trzeba byc inteligentem by widzec ze jakikolwiek interwncjonizm panstawa jak na poczatku ma szczytne i "zdrowe" cele przeradza sie w taka "szwecje".
    Drugie korwin ekstremista? Synku poczytaj troszke…
    wiesz ogaldam dragon balla (bajka z dziecinstwa) i predzej uwierze iz uda mi sie pierdolnac kamehameha niz w to ze zaistnieje taki twor jak panstwo ktore starasz sie wykreowac…
    dziekuje dobranoc

  29. Boooooooooooożeeeeeeeeeee zaczalem czytac myslac ze jest ktos na swiecie ktory przedstawi mi idee socjaldemokracji w sposob na ktory bede mogl inteligentnie polemizowac ale nie moglem tego doczytac do konca przeciez nie trzeba byc inteligentem by widzec ze jakikolwiek interwncjonizm panstawa jak na poczatku ma szczytne i "zdrowe" cele przeradza sie w taka "szwecje".
    Drugie korwin ekstremista? Synku poczytaj troszke…
    wiesz ogaldam dragon balla (bajka z dziecinstwa) i predzej uwierze iz uda mi sie pierdolnac kamehameha niz w to ze zaistnieje taki twor jak panstwo ktore starasz sie wykreowac…
    dziekuje dobranoc

  30. Boooooooooooożeeeeeeeeeee zaczalem czytac myslac ze jest ktos na swiecie ktory przedstawi mi idee socjaldemokracji w sposob na ktory bede mogl inteligentnie polemizowac ale nie moglem tego doczytac do konca przeciez nie trzeba byc inteligentem by widzec ze jakikolwiek interwncjonizm panstawa jak na poczatku ma szczytne i "zdrowe" cele przeradza sie w taka "szwecje".
    Drugie korwin ekstremista? Synku poczytaj troszke…
    wiesz ogaldam dragon balla (bajka z dziecinstwa) i predzej uwierze iz uda mi sie pierdolnac kamehameha niz w to ze zaistnieje taki twor jak panstwo ktore starasz sie wykreowac…
    dziekuje dobranoc

  31. Boooooooooooożeeeeeeeeeee zaczalem czytac myslac ze jest ktos na swiecie ktory przedstawi mi idee socjaldemokracji w sposob na ktory bede mogl inteligentnie polemizowac ale nie moglem tego doczytac do konca przeciez nie trzeba byc inteligentem by widzec ze jakikolwiek interwncjonizm panstawa jak na poczatku ma szczytne i "zdrowe" cele przeradza sie w taka "szwecje".
    Drugie korwin ekstremista? Synku poczytaj troszke…
    wiesz ogaldam dragon balla (bajka z dziecinstwa) i predzej uwierze iz uda mi sie pierdolnac kamehameha niz w to ze zaistnieje taki twor jak panstwo ktore starasz sie wykreowac…
    dziekuje dobranoc

  32. Kamil Ledworowski Masowe ubóstwo to również domena tak bogatych państw jak USA , gdzie poniżej granicy ubóstwa żyje aż ponad 15% społeczeństwa, czyli prawie 50 mln ludzi. I to są oficjalne dane rządu amerykańskiego! (link: https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/us.html). A nikt nie zaprzeczy to USA to superpotęga i względnie mocno wolnorynkowa gospodarka.

    Bycie liberałem (cokolwiek to dla kogoś znaczy) to jest generalnie dobra rzecz – rzecz w tym, aby nie popadać w dogmatyzm. To, ze cenię sobie indywidualną wolność nie musi oznaczać odrzucania jakichkolwiek form interwencjonizmu państwowego. Oczywiście zawsze są obawy, że państwo będzie nieefektywne i może zacząć te wolności w pewnym momencie ograniczać. To zrozumiałe obawy, mamy wszak doświadczenie komunizmu i wielkiej porażki tego projektu. Właśnie dlatego socjaldemokraci chcą je rozwiać poprzez resuscytację idei, że państwo może być zarówno efektywne jak i przyjazne dla obywatela. Zajmie to czasu, ale wierzę że sie uda ;-)

  33. Marek Pięckiewicz Przede wszystkim hitlerowcy promowali odbieranie własności, rozległe ubezpieczenia, szkoły itd. Nawet fuhrer miał być wybierany w wyborach powszechnych. Gospodarczo więc całkowicie lewicowi. Zaś jeśli chodzi o poglądy społeczne to byli ultra-radykalną prawicą. Przypomina mi to pewną dużą partię opozycyjną w Polsce :D

  34. Największym chyba problemem ludzi opowiadających się za lewicowym modelem państwa są elementarne braki w wiedzy ekonomicznej i niezrozumienie, chociażby dwóch podstawowych kwestii: po pierwsze, żaden rząd nie jest w stanie mieć deficytu rok w rok, rolując i zwiększając zadłużenie w nieskończoność – prędzej czy później doprowadzi to albo do hiperinflacji, albo niewypłacalności państwa, a więc drastycznych podwyżek podatków i cięć budżetowych. Po drugie, nie można w nieskończoność zwiększać sektora publicznego, gdyż jego utrzymanie będzie spoczywało na coraz bardziej wypieranym i kurczącym się względem niego sektorze prywatnym. Jak na razie to właśnie się dzieje zarówno w USA jak i Europie. Dlatego eksperyment z państwem opiekuńczym, który trwa już od kilku dekad musi upaść i upadnie – jest to tylko kwestia czasu.

  35. Największym chyba problemem ludzi opowiadających się za lewicowym modelem państwa są elementarne braki w wiedzy ekonomicznej i niezrozumienie, chociażby dwóch podstawowych kwestii: po pierwsze, żaden rząd nie jest w stanie mieć deficytu rok w rok, rolując i zwiększając zadłużenie w nieskończoność – prędzej czy później doprowadzi to albo do hiperinflacji, albo niewypłacalności państwa, a więc drastycznych podwyżek podatków i cięć budżetowych. Po drugie, nie można w nieskończoność zwiększać sektora publicznego, gdyż jego utrzymanie będzie spoczywało na coraz bardziej wypieranym i kurczącym się względem niego sektorze prywatnym. Jak na razie to właśnie się dzieje zarówno w USA jak i Europie. Dlatego eksperyment z państwem opiekuńczym, który trwa już od kilku dekad musi upaść i upadnie – jest to tylko kwestia czasu.

  36. Nie jestem zawodowym ekonomistą i nie będę takiego udawał – ale moge Pana zapewnić, że w kręgach akademickich wcale nie ma jednoznacznej zgody, co do Pańskiej teorii i największe autorytety ekonomii się co do tego cały czas spierają. Dyskusja między neo-keynesistami a zwolennikami Hayeka (w dużym uproszczeniu) jest cały czas w toku i naprawde wybitni naukowcy wypowiadaja sie po obu stronach. Rzeczywistość nie jest taka prosta jak mogłoby się wydawać, a po 2008 roku światowy konsensus przechylił się raczej w stronę Keynesa.

    Dla prostego przykładu – jak Pan wytłumaczy fakt, że we Francji w ostatnich 30 latach dług publiczny wzrósł z około 35% do około 90% PKB tego kraju, mimo że w latach 1978-2012 wydatki publiczne nie rosły tylko spadały? Trzeba być może wziąć pod uwagę obniżkę podatków dla wielkich korporacji od lat '80 czy wzrost stóp procentowych (korzystny raczej dla spekulantów niż dla zwykłych obywateli). Zbytnie uzależnienie od rynków finansowych i manipulacje ze stopami procentowymi dla ich korzyści podniosło wg niektórych wyliczeń dług publiczny o 29 punktów PKB. A zadłużenie państwa – mimo że oczywiście musi mieć ono swoje granice i budżet trzeba bilansować – kieruje się trochę innymi prawami niż budżet rodzinny.

    Niestety, koncepcje o konieczności uszczuplenia państwa to często tylko narzędzia do promowania polityki korzystnej dla najbogatszych.

  37. Mateusz Kuryła Też nie jestem zawodowym ekonomistą a raczej pasjonatem, a jako zwolennik szkoły austriackiej daleki jestem też od prób empirycznego udowadniania ekonomicznych aksjomatów czy jakiegokolwiek matematycznego modelowania. Ekonomia jest nauką społeczną, w której mamy zbyt dużą liczbę zmiennych by móc cokolwiek matematycznie wyliczyć lub przewidzieć – dlatego też nie jestem w stanie i nie będę próbował się odnosić do przykładu z Francją. Uściśliłbym tylko jedną rzecz – dla spekulantów raczej korzystne są niskie stopy procentowe niż wysokie.
    Takim samym aksjomatem jest chociażby fakt, że podatki (te które są tak wysokie w państwach opiekuńczych) ZAWSZE spowalniają rozwój dobrobytu i zniechęcają do produkcji (tutaj polecam artykuł: http://mises.pl/blog/2008/02/09/hans-hermann-hoppe-ekonomia-opodatkowania/). Możemy ten fakt zresztą odczuć na własnych skórach. Nasz dobrobyt zwiększa się tak mozolnie, że praktycznie tego nie odczuwamy.
    "Budżet państwa kieruje się innymi prawami niż budżet rodzinny" – to prawda. Piramida Madoffa (inicjatywa prywatna) była tworem nielegalnym, zaś piramidy finansowe (spłacanie długów poprzez zaciąganie kolejnych – inicjatywa państwowa), są w stu procentach legalne. Taka jest główna różnica. Tak samo zresztą ma się sprawa z dodrukowywaniem pieniędzy według własnego uznania – prywatnie – nie można. Przez bank centralny – jak najbardziej.
    No i ostatni argument. Czy faktycznie uszczuplenie państwa to narzędzie korzystne tylko dla najbogatszych? Niewątpliwie zniesienie, przykładowo, progresji podatkowej oraz obniżenie stawki liniowej najbardziej odczują najbogatsi, ale na lewicy często myśli się, że dobrobyt się dystrybuuje, podczas gdy dobrobyt można również tworzyć. Co mnie obchodzi ile zarabia jakiś milioner? Czy może jego zyski się podwoiły czy potroiły? Mnie interesuje tylko tyle ile ja będę zarabiał i ile będę mógł za to kupić, nic więcej. Do tego potrzebny jest wzrost gospodarczy, nie podatki. Pomijam już fakt, że podatek progresywny nie jest sprawiedliwy na żadnej skali moralnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ