UDOSTĘPNIJ
fot. public domain pictures

Policja w Skoczowie (woj. śląskie) wszczęła dosyć nietypowe śledztwo w sprawie zniknięcia kawałka Parku Krajobrazowego Beskidu Śląskiego. Ktoś, nie niepokojony przez nikogo, zamaskowali teren tak, że nikt faktu zniknięcia początkowo nie zauważył.

Lokalne stowarzyszenie ekologów zawiadomiło policję w Skoczowie o zniknięciu ponad 1,5 hektara lasu w okolicach góry Stożek Breński, znajdującej się niedaleko przysiółka Kisiałka Wyżnia w gminie Brenna.

Po przybyciu funkcjonariuszy na miejsce okazało się, że ktoś wyciął 1,5 hektara lasu przy pomocy profesjonalnego sprzętu. „Pod siekierę” poszło ok. 250 drzew w wieku od 60 do 70 lat.

Lokalni aktywiści i ekolodzy zachodzą w głowę jak ktoś był w stanie niezauważony i niepokojony przez nikogo wyciąć taki ogromny kawał lasu chronionego prawem.

Pierwsze podejrzenia padają na inwestora, który mniej więcej w tym miejscu ma budować trasę narciarską, jednak w takich przypadkach wymagany jest szereg pozwoleń administracyjnych. Po sprawdzeniu w urzędach okazało się, że inwestor nie występował o żadne pozwolenie na wycinkę drzew w tym rejonie.

Istnieje również możliwość, że ktoś korzystając z sytuacji tj. planowanej inwestycji w tym miejscu, podszył się pod inwestora i ukradł 1,5 hektara lasu.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu:

bh, źródło: dziennik zachodni

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również