UDOSTĘPNIJ

Dzisiaj rano informowaliśmy o dyplomatycznym kryzysie, jaki ma miejsce w rejonie Bliskiego Wschodu. Choć Polskę od Kataru dzieli 4 tys. kilometrów, niepokoje w tym regionie uderzą także w nas.  Wszystko za sprawą cen, których szybki wzrost jest jedynie kwestią czasu.

Na pierwszy rzut oka pogorszenie się stosunków między kilkoma arabskimi krajami Bliskiego Wschodu jest tylko kolejnym zarzewiem konfliktu w tym rejonie. Bo bliższym przyjrzeniu się sprawie okazuje się jednak, że czekają nas ciężkie czasy. Wszystko przez to, że pokłócili się ze sobą właśnie najwięksi gracze OPEC.

Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie są największymi eksporterami ropy naftowej, a Katar skroplonego gazu ziemnego. Nie ma wątpliwości, że konflikt pomiędzy członkami OPEC znacznie wpłynie na globalne ceny ropy naftowej. Już w ciągu kilkunastu minut od pierwszych przekazów o dyplomatycznym krachu zanotowano skoki cen – baryłka ropy podrożała o 34 centy i obecnie kosztuje ponad 48 dolarów. Jej cena wciąż rośnie.

– Myślę, że można zorganizować niemałą debatę na temat tego, jaki wpływ będzie miał ten kryzys na rynek ropy naftowej – mówi Olivier Jakob z Petromatrix.

Niestety, ale razem ze wzrostem cen ropy idzie wzrost ceny paliw. To z kolei przełoży się na wzrost cen żywności, ale nie tylko. Podrożeją też inne produkty, które wymagają transportu – czyli w zasadzie wszystko, od mleka i bułek po papierosy i płyny do czyszczenia toalet. Wszystko zdrożeje, ponieważ droższy będzie transport towaru, a firmy, chcąc sobie odbić wyższy koszt paliwa, przełożą ciężar jego podwyżki na klientów.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również