UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia / Lukas Plewnia

Po głośnych wpadce młodego współpracownika ministra obrony narodowej oraz karambolu z udziałem Antoniego Macierewicza, znowu resort traci punkty. Tym razem za sprawą maila jaki dostał jeden z dziennikarzy. Instytucja publiczna zareagowała skandalicznie.

Abstrahując od polityki, takie zachowanie nigdy nie powinno mieć miejsca w stosunku do mediów. Dla interesu społecznego musimy wszyscy dbać o to, by żadne ministerstwo, pod władzą żadnej partii, teraz i w przyszłości, nigdy nie odpowiadało w ten sposób na zapytania dziennikarzy.

Dziennikarz Patryk Szczepaniak, wysłał ponad dwa tygodnie temu pytania do ministerstwa obrony narodowej. Dzisiaj przyszła odpowiedź, jednak… absolutnie zaskakująca. To ewenement i absurdalna sytuacja, bo instytucja publiczna ma obowiązek jak najszybciej odpowiadać na pytania, a nie żądać po dwóch tygodniach… podstawy prawnej, którą jest… ustawa o prawie prasowym regulująca KAŻDE zapytanie dziennikarskie w stosunku do instytucji publicznej. To ewidentne działanie na zwłokę, bo niemożliwe, by MON nie znał tego aktu prawnego.

Resort Antoniego Macierewicza zamiast udzielić odpowiedzi, zadał własne pytania dotyczące podstawy prawnej na jakiej dziennikarz zadaje pytania oraz w jaki celu użyje uzyskane w ten sposób informacje. To niedopuszczalne zachowanie w stosunku do mediów. Nie dość, że resort wymija się od odpowiedzi, to jeszcze sztucznie wydłuża czas reakcji, co w przypadku prasy, portali czy telewizji jest niesamowicie istotne.

Dziennikarz nie mógł uwierzyć w wiadomość jaką uzyskał i opublikował jej treść na jednym z portali społecznościowych. Komentujący ją internauci polecili mu wysłanie do ministerstwa obrony narodowej ustawy o prawie prasowym… być może w resorcie nigdy o niej nie słyszeli.

bh

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również