UDOSTĘPNIJ
Fot. flickr.com

Śmierć króla reggae Bob Marleya do dziś budzi wiele pytań i wątpliwości. Według oficjalnych źródeł muzyk zmarł na raka, po kilkumiesięcznej walce z chorobą. Najnowsze wyznanie jednego z oficerów CIA rzuca jednak nowe światło na śmierć Marleya. Mężczyzna twierdzi bowiem, że to właśnie on „zlikwidował” muzyka na zlecenie amerykańskiego wywiadu.

79-letni Bill Oxley, który obecnie znajduje się na łożu śmierci zdradził, że to właśnie on stoi za przedwczesnym zgonem króla reggae. Emerytowany oficer wyznaje również, że Marley nie był jego jedyną ofiarą. Chociaż zdarzenia przedstawione przez Oxleya wyglądają na zmyślone, zdaniem osób, które znały Boba Marleya, są całkiem prawdopodobne.

ZOBACZ TAKŻE: Słynny dziennikarz brutalnie zamordowany w centrum Warszawy. Skandaliczne zachowanie policji

„Wyjątkowe” zabójstwo

Były oficer CIA, któremu zdaniem lekarzy pozostało kilka tygodni życia, przekonuje, że w latach 1974-1985 popełnił 17 zamachów na ludzi ze świata polityki, nauki, dziennikarstwa i popkultury. Jedną z ofiar miał być Marley. Jak twierdzi Oxley, jamajski wokalista był jedynym „zleceniem”, którego realizacja wywołała w nim jakiekolwiek emocje.

– Inni byli dupkami. Muszę przyznać, że muzyka Boba mnie poruszyła. Miał w sobie trochę władzy nad ludźmi – twierdzi Bill Oxley.

Emerytowany oficer twierdzi, że był członkiem trzyosobowej komórki, której głównym zadaniem było przeprowadzanie zabójstw politycznych na głównie terenie USA.

ZOBACZ TAKŻE: Horror w Polsce! Nauczyciel WYMORDOWAŁ całą rodzinę

Jak zabito Boba Marleya?

Gwiazda reggae po raz pierwszy zorientowała się, że coś jest nie tak z jej zdrowiem podczas gry w piłkę nożną, która była jedną z ulubionych rozrywek wokalisty. Wówczas Marleya zabolał duży palec. Jak przekonuje Oxley, wszystko z powodu jego wyrafinowanego zamachu.

– Dałem mu trampki Converse All Stars, rozmiar 10. Gdy zmierzył prawy but, aż krzyknął „Auuu!”. W tym bucie umieściłem szpilkę skażoną wirusami rakowymi i bakteriami. Gdy przebiła jego skórę, było już po nim – opowiada oficer CIA.

Jak twierdzi Oxley, śmierć Marleya dotknęła go osobiście, mimo że do swojej pracy podchodził bardzo profesjonalnie i bez zbytnich sentymentów. Mężczyzna miał okazję dokładnie przyjrzeć się swemu dziełu zniszczenia, gdyż odwiedził wokalistę na krótko przed jego śmiercią.

Kiedy ostatni raz widziałem Boba przed śmiercią, obciął dredy, a jego waga spadła drastycznie. Był bardzo wycofany, niewiarygodnie mały – skurczył się w sobie. Rak zrobił swoją robotę. Dzień, w którym zmarł w Miami, był zdecydowanie jednym z najtrudniejszych momentów w mojej karierze – stwierdził.

Oxley pocieszał się jednak tym, że „zrobił to dla dobra Ameryki”.

Źródło: newsbook.com

9 największych psychopatów wszech czasów


Najbardziej elitarne jednostki specjalne świata [ZOBACZ!]

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również