UDOSTĘPNIJ
źródło: flickr.com

O zamiłowaniu studentów do spożywania alkoholu krążą już legendy i dowcipy. Te nie biorą się jednak znikąd. Potwierdzeniem tego jest relacja jednej ze studentek Uniwersytetu Warszawskiego, która opisała wyjazd na „obóz zerowy” i to, co się na nim działo. Według niej, nie zabrakło hektolitrów alkoholu, seksu i dziwnych zabaw. AKTUALIZACJA: Zobacz oświadczenie samorządu. 

Sytuację opisała studentka pierwszego roku dziennikarstwa, która udała się na tzw. obóz zerowy z innymi studentami. Podczas tego wydarzenia wszyscy studenci pierwszego roku mają się poznać i zintegrować w toku wspólnych imprez i zabaw tematycznych.

Według studentki, główną z takich „zabaw” było ciągłe picie alkoholu i ogólne rozpasanie. Jedną z pierwszych alkoholowych zabaw, która miejsce miała już podczas podróży autokarami zmierzającymi do miejsca obozu, miało być prześciganie się w ilości wypitego alkoholu. Polegało to na tym, że pasażerowie każdego z pojazdów próbowali wypić jak najwięcej alkoholu i prześcigali się w tym nawzajem.

 – W ciągu kilku godzin podróży na jeden z autokarów przypadło siedem butelek. Podczas postojów studenci wzbogacali swoje zapasy zabrane z domów, a następnie licytowali się na portalu społecznościowym, w którym z pojazdów bilans przyswojonych procentów będzie większy – relacjonuje adeptka dziennikarstwa.

Jak podaje dalej studentka, także później żadna z zabaw, która miała zintegrować studentów, nie obyła się bez alkoholu. Ten towarzyszył każdej aktywności. Do tych zaliczyło się m.in. zlizywanie jogurtu z podłogi czy erotyczne jedzenie bananów przez uczestniczki obozu. Autorka relacji podkreśla, że nie było czasu na żadne merytoryczne zajęcia.

Wydział Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii wypowiedział się już w sprawie. Według władz wydziału, w organizowanie imprezy nie był zaangażowany żaden z jej pracowników. Obóz zerowy mieli przygotować „studenci dla studentów”.

 – Organizatorem obozu zerowego nie był Uniwersytet Warszawski. Wyjazd zorganizował Samorząd Studentów Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW. Był to obóz przygotowany przez studentów i dla studentów. W wyjeździe nie uczestniczył żaden pracownik uczelni – podkreśla biuro prasowe wydziału.

OŚWIADCZENIE SAMORZĄDU:

„Obóz był w całości organizowany przez studentów dla studentów, wszyscy uczestnicy byli osobami dorosłymi i mającymi pełne prawo decydować o sposobie, w jaki spędzą te kilka dni. Podczas obozu nie doszły nas żadne skargi co do jego formy. Przeciwnie, dostawaliśmy dużo pochwał i sygnałów od uczestników, że obóz daje im szanse na integracje i zapoznanie się. Kwestią gustu jest dobór wybranych przez nas zabaw i gier, ale z pewnością nikomu nie narzucaliśmy obowiązku uczestniczenia w nich. Uczestnicy mieli pełne prawo do pozostania w domkach, a w skrajnych sytuacjach nawet do opuszczenia obozu (z czego nikt nie skorzystał). Opisana w tekście „członkini kadry w samym t-shircie i dolnej części bielizny, która zeszłej nocy upiła się do nieprzytomności” nie była członkinią kadry, a jedną z uczestniczek i nie pełniła na obozie żadnej funkcji organizacyjnej bądź opiekuńczej. Przedstawiona w artykule opinia jest głosem jednej tylko uczestniczki. Na wyjeździe było ponad 70 osób, w tym również abstynenci, którzy dobrze się bawili. Program obozu znany był uczestnikom jeszcze przed wyjazdem – w jego skład wchodziło także szkolenie dydaktyczne.
My, jako samorząd, obiecujemy, że dołożymy wszelkich starań, aby następne wyjazdy przypadły do gustu WSZYSTKIM uczestnikom. Mimo całego zamieszania cieszymy się, że „zdecydowana większość osób biorących udział w wyjeździe wróciła zadowolona i pełna energii na nadchodzący rok akademicki.”

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu o polityce i społeczeństwie:


źródło: natemat.pl
pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również