UDOSTĘPNIJ
fot. pixabay.com

Sytuacja wygląda tak kuriozalnie, że trudno nie mieć podejrzeń, że ktoś na tym zyskał. Do przetargu przeprowadzonego przez wojsko stanęły wprawdzie dwie firmy, w tym polska. Jej oferta została jednak odrzucona z powodu błędu, który nie miał prawa się zdarzyć.

Wojsko zamówiło autobusy do przewozu żołnierzy. Zamówienie opiewa na 30 mln zł i zrealizuje je… niemiecka firma MAN. W przetargu rozpisanym przez 2. Regionalną Bazę Logistyczną w Rembertowie nie wystartowała żadna inna firma.

Swoją ofertę przesłał także polski Autosan należący do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która jest spółką Skarbu Państwa. Oferta ta została jednak odrzucona, bowiem przesłano ją z 20-minutowym spóźnieniem. Co ciekawe, Autosan nawet nie próbował walczyć o przetarg, nie złożył zażalenia na jego wyniki. Oddał sprawę walkowerem.

Teraz sprawę komentują politycy opozycji, wyśmiewając ministra Macierewicza. Jak zaznaczają – szef MON najpierw kupił fabrykę autobusów, żeby produkowała pojazdy dla armii. Potem doprowadził do tego, że armia będzie jeździć autobusami z Niemiec.

Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że niemiecka firma, w przeciwieństwie do Autosanu, nie spełniła wszystkich warunków przetargu. Wojsko potrzebowało bowiem dwóch rodzajów autobusów – małych, 16-miejscowych i dużych, dla co najmniej 47 pasażerów. MAN w swojej ofercie ma tylko duże autobusy i tylko takie sprzeda polskiej armii. Przetarg w pozostałej części został unieważniony. Wojsko Polskie już podpisało umowę z dostawcą autobusów.

Oznacza to, że przez komiczny błąd – spóźnienie o 20 minut – polskiej firmie należącej do Skarbu Państwa przeszedł koło nosa kontrakt na minimum 30 mln zł, a polska armia będzie jeździła niemieckimi autobusami.

Źródło: rmf24.pl

Kto ma lepszą armię: Polska czy Ukraina? PORAŻAJĄCA różnica!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również