UDOSTĘPNIJ
źródło: publicdomainpictures.com, pexels.com

Ludzie są przerażeni. Okazuje się, że dwa potężne reaktory atomowe umieszczone w centrum Europy, są już mocno zużyte. Liczące po 35 lat obiekty są pełne pęknięć, których wciąż przybywa. Organizacje ekologów żądają wyłączenia ich z użytku, ale władze puszczają ich apele mimo uszu.

Mowa o dwóch reaktorach, które zapewniają Belgom 15% ich zapotrzebowania energetycznego. Reaktory Tihange 2 i Doel 3 podczas ostatnich kilku lat zostały mocno nadszarpnięte przez ząb czasu. Tylko ostatnie badanie ich stanu jakości, które przeprowadzono w kwietniu, wykazało, że Tihange przybyło 70 nowych pęknięć, a w Doel aż 300.

Władze kraju uspokajają, że te pęknięcia to nic nowego i były w reaktorach już dłuższy czas. Jan Jambon, minister spraw wewnętrznych Belgii, oświadczył, że wynikają z odmiennej pozycji ustawienia urządzenia ultradźwiękowego, które wyszukuje zniszczeń. Uspokajał też, że dopóki te się nie rozszerzą, nic nikomu nie grozi.

Ekolodzy z grupy Nucléaire Stop nie są jednak przekonani. Jak przypomnieli, przeprowadzone w ciągu ostatnich lat badania cały czas wskazują na postępujące niszczenie reaktorów. Te mają już po 35 lat i ich bezpieczne działanie jest wątpliwe. Zarzucają władzom Belgii mydlenie oczu. Te bowiem przekonują, że to rozszerzanie się pęknięć jest groźne, a nie lawinowo wzrastająca ilość pęknięć. Ekolodzy ostrzegli, że jeżeli tak dalej pójdzie, Belgia obudzi się, dopiero gdy dojdzie do „Czarnobyla w środku Europy”.

Co ciekawe, także Niemcy boją się awarii elektrowni atomowej, którą miałyby spowodować stare reaktory. Oba są bowiem umieszczone ledwie kilkadziesiąt kilometrów od belgijsko-niemieckiej granicy. Mieszkający tam Niemcy mocno naciskają na rząd Angeli Merkel, by ta wywarła wpływ na mniejszego sąsiada i przekonała go do zamknięcia przestarzałych elektrowni.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również