UDOSTĘPNIJ
foto: pixabay.com

Przy okazji opóźnionych wyników wyborów samorządowych w Polsce zaczęło panoszyć się istne szaleństwo oraz robienie nierządnicy z logiki. I tym razem nie tylko przez lewicę, ale także prawicę. Co mnie smuci, do szaleństwa zdaje się dołączył również Ruch Narodowy.

O wyborach samorządowych pisałem na blogu (TUTAJ i TUTAJ). Szczególnie chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że by dostać się do samorządu, w znacznej większości porzuca się ideały oraz sztandary swego stronnictwa, byleby dopchać się do stanowiska.

Tutaj pojawia się pierwsza kwestia: fałszerstwo wyborów. Czy jest ono pewne na skalę ogólnopolską? Nie. Mamy przesłanki co do konkretnych miast, np. Kraków. Natomiast przykład Warszawy pokazuje, że tam wybory przeszły zgodnie z wolą większości. „Warszawiacy” bowiem faktycznie w większości uwielbiają Hannę Gronkiewicz-Waltz. Innym przykładem jest Toruń, gdzie prezydentem został Michał Zaleski, faworyt wyborów.

Awantura zresztą pojawiła się od hasła „PSL wygrało w 10 województwach” 2 dni temu. Dzisiaj okazało się, że znane są dopiero z 5 województw. Szkoda, że ludzie reagują tak szybko przez internetową plotkę, zamiast czekać na sprawdzone informacje. Jednak zamiast się uspokoić, tłum brnie dalej.

Z kwestią fałszerstwa pojawia się kwestia odpowiedzialności, a raczej jej braku. Jaki jest sens urządzać demonstracje przeciwko fałszowaniu wyborów pod komisjami PKW w miastach, gdzie wybory przebiegły prawidłowo? Czy jeśli okradnie Cię Jan, to możesz dać za to w twarz Andrzejowi, który Jana nawet nie zna?

Ciekaw jestem, ilu pro-liferów kieruje się tą logiką przy tej anarchii, która wytworzyła się na emocjach, a która może doprowadzić do rewolucji. My, pro-liferzy zwracamy przecież uwagę, że nie wolno mordować dzieci, które poczęły się w wyniku gwałtu. Argumentujemy to tym, że dziecko nie ponosi odpowiedzialności za czyn ojca. I tak właśnie powinno być.

Jak ma się to do sytuacji, gdy z powodu sfałszowania wyborów w mieście X, ludzie demonstrują w mieście Y? Jak to ma się do ich działalności i słów, które mówią? Mamy tutaj do czynienia z relatywizmem ze strony takich ? mam nadzieję ? nielicznych narwańców.

Jak liberałowie, którzy zwracają wyraźnie uwagę na to, kto czego dokonał, chcą uzasadnić ogólnopolskie protesty? Czemu chcą syfić tym, którzy niczego nie sfałszowali?

W ogólnospołecznym anarchizmie, który opanował nasz kraj, zapominamy o pewnej istotnej kwestii: w wyborach samorządowych głosujemy nie na partię, ale na osoby. I nie do żadnej centrali w Warszawie, ale w swoim regionie. I te osoby startują nieraz z innych partii, niż ktoś by się spodziewał. Jak napisałem na blogu, do samorządu startowali narodowcy z listy PiSu w Białymstoku. Nie wiem, jaką skalę przybrało to zjawisko, niemniej tutaj wyraźnie widać, że nie Ruch Narodowy, lecz Prawo i Sprawiedliwość wprowadziłoby swojego kandydata do samorządu.

Na Dolnym Śląsku jedyną opcją, która by przeszła, jest PSL. Tak się dzieje od lat. I wiem, że w części Dolnego Śląska na pewno wyborów nie sfałszowano. Po prostu wszyscy liczący się kandydaci startowali z tej listy. Włącznie z tymi, którzy sympatyzowali z PiSem. Informację tę mam od kilku osób, które z Dolnego Śląska pochodzą.

Kolejnym punktem zapalnym jest polityka mediów mętnego nurtu, które ? do spółki z partiami politycznymi ? robią wodę z mózgu ludziom. Bowiem podawały ? jak zresztą pisałem na blogu ? która partia zwyciężyła w Polsce w wyborach samorządowych. Co z tego, że w skali kraju ? hipotetycznie ? wygra PSL, jeśli np. Warszawa przejęta zostanie przez PO? Czy to oznacza, że w Warszawie rządzić będzie kandydat PSL? A może z powodu braku 5% nie wejdą… no właśnie. Do czego?

Na koniec wreszcie chciałbym odpowiedzieć na dowód ignorancji, nieświadomości i kretynizmu, który ogarnął prawicę. Gdy rozmawiałem ze znajomymi czy pisałem z osobami działającymi publicznie, moją postawę kwitowali w stylu my przynajmniej coś robimy, a ty siedzisz i narzekasz. Naiwność i infantylność tej wypowiedzi mnie przeraża. Tak, narzekam. Na was. Wy, którzy robicie syf nie tam, gdzie trzeba. Czy jeśli wyjdę na ulicę z zamiarem wystrzelania wszystkich związanych z PO, zaś ostatecznie będę strzelał po prostu do przechodniów, czy będę mógł negować potępienie mówiąc ja przynajmniej coś robię, by było lepiej? Nie. Inaczej Breivik byłby naszym autorytetem, a nie mordercą i kryminalistą.

Działanie musi być przemyślane. Gdyby afera wyszła przy wyborach parlamentarnych, poszedłbym protestować. Natomiast kwestie samorządowe należą do konkretnych regionów. Nie będę robił z siebie ćwierćinteligenta, który przeciwko krakowskim fałszerstwom robi awanturę w Toruniu. Jesteś pewien/na, że w Twoim regionie sfałszowali wybory? Idź, popieram! Ale robienie zadym w całej Polsce i ? o intelekcie! – domaganie się powtórzenia wyborów samorządowych w całym kraju z powodu nieprawidłowości w poszczególnych regionach jest robieniem z siebie idioty.

Zdjęcie przedstawia moje podejście do pragnących w tej chwili rewolucji. Czekam więc teraz na informacje o mojej agenturalnej tożsamości tudzież określenia, że „nic nie robię” od „racjonalnych” narwańców, którzy szukają zadymy tam, gdzie nie trzeba w imię „robienia czegoś”.

Znajdź mnie na fb TUTAJ