UDOSTĘPNIJ

Facebook z uporem maniaka proponuje mi lajkować profile/fanpejdże, których nigdy na trzeźwo bym nie polajkował. Zazwyczaj takie twory zawierają treści, do których w życiu realnym podchodzę co najmniej ze sceptycyzmem. Ostatnimi czasy z niewiadomych przyczyn wyświetla mi się profil ?Rosja ? wróg Polski i wolnego świata?. Sam tytuł mocno zniechęca chyba każdego człowieka, który za bezwarunkowy dogmat uważa konieczność posługiwania się rozumem i praktykowania głębszej refleksji. Ot, jedyny rozsądny dogmat, który zarazem wyklucza istnienie pozostałych, przeważnie idiotycznych. W niedawnym poście ów profil zachęcał do bojkotu produktów pochodzenia rosyjskiego. Celem oczywiście ma być pogrążenie Kremla. Naiwność internautów nie zna granic.
Ale profil ten niechybnie nasuwa skojarzenia z obecną sytuacją polityczną, w jakiej znajduje się Europa. A sytuacja ta niestety obnaża naszą hipokryzję i polityczną schizofrenię włodarzy większości europejskich państw. Innymi słowy, uwypukla wszechobecne podwójne standardy, które mają tyle wspólnego z racjonalnym myśleniem, co Mike Tyson z łyżwiarstwem figurowym.

Zacznijmy może od konkretnego przypadku, który przywołałem powyżej. Pewna grupa internautów planuje rozsadzić imperium Putina za pomocą bojkotu rosyjskich towarów. Zważywszy na szerszy kontekst całej niechęci wobec Rosji, można to uznać za wyraz sprzeciwu wobec imperialno-wojennej polityki tego państwa. Postawa taka jest niecelna nie tylko dlatego, że rosyjskie produkty to również gaz i ropa, których konsumpcja wymyka się spod kontroli przeciętnego obywatela Polski. Nieuzasadniona jest również z tego powodu, że potencjalne straty w biznesie, jakie zostałyby odnotowane po takim bojkocie, uderzą wcale nie w Putina i jego wierchuszkę, tylko w zwykłych rosyjskich pracowników. Wzniosłe hasła, wypisane na sztandarach pomysłodawców takiego bojkotu, nie są, mówiąc delikatnie, kompatybilne z zasadą zbiorowej odpowiedzialności za działania prezydenta Federacji Rosyjskiej.
Na marginesie: na uwagę zasługuje również druga strona medalu ewentualnej ruiny gospodarczej Rosji. Państwo z kulawą gospodarką jest skore do wypowiadania wojny. Wystarczy pójść drogą historycznej i ekonomicznej empirii, by z łatwością dojść do takiego wniosku. Konflikt zbrojny jest całkiem kuszącym bodźcem napędowym tych państw, których gospodarka szwankuje. Byłoby niemiło, gdyby planowane dobicie Kremla zakończyło się efektownym rozdrażnieniem niedźwiedzia, który w efekcie postanawia równie efektownie pohulać po lesie.

Obłuda większego kalibru, jaka wytworzyła się wokół ukraińsko-rosyjskiej wojny, znalazła swoje miejsce na arenie międzynarodowej. Obłuda tym gorsza, że jej udziałowcami są nie tylko politycy, ale również znaczna, jeśli nie przeważająca, część obywateli.
Tło wydarzeń na Ukrainie przypomina mi sytuację, z jaką spotkałem się kilka lat temu na Przystanku Woodstock. Otóż pewna grupa działaczy pro-life stała w miejscu z banerem, na którym była twarz Hitlera i napis ?On pierwszy zalegalizował aborcję w Polsce?. Podszedłem do grupki owych działaczy, by kulturalnie zwrócić uwagę, że ten sam Hitler aborcji w III Rzeszy zakazał. Nietrudno zrozumieć, że działania takie nie miały nic wspólnego z hitlerowską aprobatą czy dezaprobatą dla aborcji, lecz były jedynie elementem wykalkulowanej polityki mnożenia ?prawdziwych Niemców? i zagłady ?podludzi?.
Działacze na moją uwagę odpowiedzieli zdawkowym: ?No tak, ale mowa jest o aborcji w Polsce?.
Jakkolwiek blisko mi to idei pro-life, tak nie potrafię zaakceptować demagogicznych chwytów użytych do jej propagowania.
Taka demagogia bazująca na obłudzie (a może nawet obłuda bazująca na demagogii) ma miejsce również przy okazji bieżących wydarzeń na Ukrainie. Wszyscy protestują przeciwko Rosji, wszyscy protestują przeciw aneksji Krymu, ale jakoś nie było słychać większego oburzenia, gdy armia amerykańska wkraczała do Iraku, który okupuje po dzień dzisiejszy. Rosja to wróg Polski i wolnego świata, bo zaczęła szarpaninę z Ukrainą. Stany Zjednoczone w Iraku? NIE O TYM TERAZ ROZMAWIAMY. Aborcja w Polsce jest zła, bo wprowadził ją Hitler. Zakazał jej w III Rzeszy? NIE O TYM TERAZ ROZMAWIAMY.

Pytam więc ? o czym rozmawiamy? Rzeczywiście protestujemy przeciwko rosyjskim działaniom wobec Ukrainy? A może próbujemy zohydzić obraz całego społeczeństwa rosyjskiego i potęgować podziały, podpierając się wybiórczą moralnością? Jeśli chodzi o to drugie, to pragnę uspokoić ? nie ma takiej potrzeby. Uprzedzenia do Rosjan są już tak silne, że dają znać o sobie przy okazji licznych pozapolitycznych eventów. W trakcie Euro 2012 grupy kretynów biegały po stolicy, atakując zwykłych, Bogu ducha winnych Rosjan. Wirus kretynizmu zatruł również tę atmosferę sportową, która dotychczas była naszą narodową chlubą ? klimat siatkówki. Polscy kibice na inauguracji mistrzostw świata wygwizdali reprezentantów Sbornej, których jedyną zbrodnią było urodzenie się w tej części świata. Za to ?Diablo? spotkał się z ogromnym szacunkiem, gdy w Moskwie rosyjscy kibice bili brawo po odegraniu polskiego hymnu poprzedzającego bokserskie święto. W zestawieniu kibicowskich standardów to niestety my mamy powód do wstydu, nie ?ruska swołocz?.
Konflikt ukraińsko-rosyjski brutalnie obnażył hipokryzję większości przywódców państw i obywateli Europy. A przy okazji pokazał niepokojące zjawisko nagonki na Rosjan, która wychodzi na wierzch w różnych okolicznościach. W 1968 roku Gomułka rozpoczął nagonkę na polskich Żydów. ?Syjonistom? po części oberwało się za wojnę sześciodniową pomiędzy Izraelem i kilkoma państwami arabskimi, z którymi Układ Warszawski się zsolidaryzował. Żydów zamieszkujących PRL uznano za winnych, choć nie mieli w istocie nic wspólnego z wojną na Bliskim Wschodzie.
Jeśli w trakcie siatkarskiego Mundialu przyjąłeś z uśmiechem na twarzy informację o wygwizdaniu rosyjskich zawodników przez kibiców, uzasadniając to sprzeciwem wobec polityki Putina ? niczym się od Gomułki nie różnisz.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułKoszmar wigilii pracowniczych
Następny artykułUkraińcy nie przepuścili transportu z darami świątecznymi dla Polaków w Lwowie
Paweł Jankowski
Konsekwentnie zawsze pośrodku. Ani wierzący, ani ateista- czyli agnostyk. Ani prawicowy, ani lewicowy- znaczy centrowiec. Zwolennik uczciwej oceny i przeciwnik podwójnych standardów. Fanatyk dobrej literatury i punk rocka. Poszukiwacz przygód i bokserski kibic.