UDOSTĘPNIJ

Ostatnio na łamach portalu Kacper Krojna i Tadeusz Albiński poruszyli temat eutanazji. Było to spowodowane uchwaleniem przez belgijski parlament ustawy zezwalającej na eutanazję nieuleczalnie chorych i cierpiących dzieci. Jest to problem ważny o którym trzeba i warto rozmawiać, więc i ja wtrącę swoje trzy grosze. Zaznaczam jednak, że ten tekst nie jest polemiką z żadnym z nich, bowiem z obydwoma redaktorami zgadzam się, co do moralnej oceny tej akurat ustawy, ale jest wyrażeniem mojego osobistego poglądu na samą ideę eutanazji.

Eutanazja to z greckiego ?dobra/godna śmierć?. Od tego właściwie powinniśmy zacząć ten wywód, od odpowiedzi na pytanie: Czy śmierć może być dobra?
Otóż śmierć jest (jak na razie) czymś, czego nie możemy uniknąć, co i tak każdego z nas kiedyś spotka. Nie chodzi więc o to czy śmierć w ogóle jest dobra, bo ona po prostu jest, i dopóki nie możemy tego zmienić, warto się zastanowić, czy wszystkie drogi odejścia z tego świata są równoważne. Śmierć z pożarze nie jest przecież tym samym, co śmierć we śnie, choć efekt końcowy jest dokładnie taki sam. Myślę, że gdyby każdy człowiek mógł wybrać rodzaj swojej śmierci, wszyscy wybraliby ten najmniej nieprzyjemny, czyli śmierć we śnie. Dlaczego? Bo człowiek intuicyjnie unika cierpienia przez cale życie (chyba, że jest zaburzony psychicznie np. w kierunku masochizmu). Nawet jeśli ktoś decyduje się na zwyczajne samobójstwo, zapewne robi to dlatego, że bardzo cierpi i nie może już tego znieść.

Niektórzy ludzie uważają jednak, że cierpienie uszlachetnia. Nie zgadzam się z tym. Cierpienie, zwłaszcza długotrwałe, upodla człowieka, zamienia jego egzystencję w gehennę, wykańcza go psychicznie, człowiek zmienia się wtedy nie do poznania. Staje się agresywny, opryskliwy, zmęczony tak bardzo że oddałby wszystko za chwilę wytchnienia. Niektórym z nich można pomóc, szybciej lub wolniej, ale jednak. Do takiego człowieka należy wyciągnąć pomocną dłoń i wykorzystać wszystkie możliwe środki mogące go wyleczyć. Są jednak ludzie, którym pomóc już się nie da i stajemy wtedy przed dylematem, czy lepiej przedłużać jego życie będące jednym wielkim cierpieniem, czy może odebrać mu życie skracając jego cierpienie.

Ja uważam, że w takich wypadkach eutanazja powinna być dopuszczalna. Nie znaczy to, że jestem entuzjastą tej procedury medycznej. Traktuję ją jak mniejsze zło i rozumiem część argumentów jej przeciwników. Opierają się one o dwie podstawy: pierwsza to podstawa religijna, twierdząca że odbieranie komuś życia, nawet jeśli dana osoba cierpi jest niezgodne z ?prawem Bożym?, bo to Bóg jest dawcą życia i tylko on ma prawo decydować o ludzkiej śmierci. Daruję sobie polemikę z tym typem argumentów z powodów oczywistych ? nie każdy pacjent czy lekarz podziela taki pogląd, a Polska jest państwem neutralnym światopoglądowo i gwarantuje wszystkim obywatelom wolność sumienia.

Drugą podstawą jest obawa o ewentualne nadużycia, do których może dochodzić przy całej procedurze związanej z eutanazją, a także zaniechanie rozwoju medycyny paliatywnej, bowiem ta wyda się niepotrzebna w sytuacji, gdy eutanazja stanie się swoistą drogą na skróty. Może tutaj dochodzić (i, niestety, dochodzi) do wywierania na pacjencie presji przez osoby trzecie, chcące z jakichś powodów by poddał się eutanazji. Może dochodzić podokonywania eutanazji na osobach cierpiących na depresję, która jest chorobą całkowicie uleczalną, a myśli samobójcze są jej objawem. Niektórzy mogą chcieć poddać się eutanazji np. z powodu nie choroby, a nieudanej operacji plastycznej, której skutki trudno odwrócić. Wreszcie, może dochodzić do zwyczajnych zabójstw, pod przykrywką eutanazji.

Pragnę więc podkreślić, że dla mnie pozbawienie życia człowieka, który cierpi na chorobę ciężką, ale uleczalną, jest nieprzytomny, bądź niepoczytalny częściowo lub całkowicie, a także działającego pod presją i niezaznajomionego z alternatywną możliwością opieki paliatywnej nie jest eutanazją. Dlatego sprzeciwiam się nowemu belgijskiemu prawu, ponieważ dziecko nie jest z stanie odpowiedzialnie podjąć takiej decyzji, z kolei rodzice nie mają prawa o tym decydować, bo to nie ich życie.

Na koniec wymienię warunki, jakie moim zdaniem powinny zostać spełnione, aby człowiek mógł zostać poddany eutanazji:

? cierpienie pacjenta jest nie do zniesienia, przy czym nie ma szans na polepszenie się stanu jego zdrowia
? żądanie przez pacjenta eutanazji musi być dobrowolne i powinno utrzymywać się przez z góry określony czas, nie może być spełnione, jeżeli osoba jest pod wpływem narkotyków, cierpi na zaburzenia psychiczne lub pozostaje pod wpływem innych osób
? pacjent powinien mieć pełną świadomość swojego stanu zdrowia, rokowań i przysługujących mu praw
? jeśli człowiek jest nieprzytomny, eutanazja bierna powinna móc być przeprowadzona tylko z oparciu o ewentualny ?testament życia?
? konieczna powinna konsultacja z niezależnym koncylium lekarskim, które musiałoby potwierdzić stan zdrowia pacjenta
? pacjent powinien być przez pewien czas objęty opieką paliatywną
? eutanazja musi być dokonana w medycznie odpowiedni sposób przez lekarza lub pacjenta w obecności lekarza oraz przedstawiciela organów ścigania, najlepiej sędziego lub prokuratora, a także w obecności świadka

Te wszystkie obostrzenia mają służyć zminimalizowaniu ryzyka jakichkolwiek nieprawidłowości przy dokonywaniu eutanazji. Moim zdaniem eutanazja powinna być dopuszczana pod takimi, i tylko takimi warunkami.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również