UDOSTĘPNIJ

Ruchy separatystyczne na całym świecie nie są niczym nowym ani rzadko spotykanym. Polacy z punktu widzenia kraju, który jest jednym z najbardziej jednolitych narodowościowo w Europie, zdają się z automatu przyjmować, że tak samo wyglądają społeczeństwa wszystkich państw. Nic bardziej mylnego. Świat zachodni pełen jest regionów autonomicznych, aspirujących do autonomii lub wręcz separatystycznych. Weźmy np. Wielką Brytanie gdzie własnymi parlamentami dysponuje Walia, Irlandia Północna, Szkocja, Wyspa Man. Jeszcze w tym roku w Szkocji odbędzie się referendum niepodległościowe. W styczniu 2013 roku deklaracje samostanowienia przegłosował parlament Katalonii. Quebec – francuskojęzyczna cześć Kanady w referendum w 1995 roku o włos minęła się z niepodległością – 49,4 % za secesją. Wiele krajów boi się mniejszości narodowych lub wręcz próbuje zwalczać dążenia do autonomii chociażby jak Litwa, Francja czy Hiszpania ( a także Polacy z Wileńszczyzny, Baskowie, Katalończycy, Oksytańczycy, Bretoni, Alzatczycy ). Samo istnienie państwa Belgii stoi pod znakiem zapytania, przecież w końcu starcia między Flamandami i Walonami mogą doprowadzi do rozpadu kraju. Pogłębiający się kryzys ekonomiczny w Europie wzmacnia ruchy separatystyczne. Czy w poszukiwaniu reform narody Europy zwrócą się ku ideom niepodległościowym? Zwycięstwo separatystów we wrześniowym referendum w Szkocji może uruchomić lawinę i nową ?wiosnę ludów?. Niemniej jednak cywilizowany Zachód odrzucił metody siłowe, nawet IRA i ETA zostały zmarginalizowane i utraciły większość poparcia społecznego. Precedensową drogę do samostanowienia wyznaczyli Szkoci. W 1999 r doprowadzili do reaktywacji Szkockiego Parlamentu. Następnie w 2011 roku w wyborach do autonomicznego parlamentu wygrywa Szkocka Partia Narodowa, w 2014 roku odbywa się referendum niepodległościowe. Niezależnie od tego jaki wynik przyniesie w europie powstanie precedens pokojowej zmiany granic i pokojowego przejścia z autonomii do kraju stowarzyszonego.

Na nieszczęście Zachodu, Putinowska Rosja używa tego modelu by po mistrzowsku rozgrywać, pod przykrywką demokracji, państwa dawnego ZSRR. Sztucznie, odgórnie tworzy ruchy separatystyczny na pożądanych przez siebie terenach. W propagandowych mediach kreuje obraz poparcia społecznego (przykłady aktorów wysyłanych na Krym, opłacanych demonstracji poparcia, agentów i prowokatorów). Ostatecznie uruchamia akcje militarną odrywając region od macierzy. Wcześniej Abchazja i Osetia Południowa, teraz Krym. Mimo, iż sama Federacja Rosyjska tłamsi ruchy niepodległościowe w Tatarstanie, Baszkirii czy republikach kaukaskich. Jaką wolność dostali Osetyjczycy widzimy to dzisiaj, Kreml ani myśli pozwolić Osetii Północnej i Południowej połączyć się w jeden organizm państwowy. Mimo skomplikowanej etnicznie sytuacji na Krymie ( Ukraińcy, Rosjanie, Tatarzy żyjący wspólnie ) warto zwrócić uwagę na fakt że, premier Ukrainy Jaceniuk był ministrem gospodarki w rządzie Krymu. Jak również to, że po Pomarańczowej Rewolucji nie było masowych prorosyjskich demonstracji na Krymie. Deklaracja parlamentu Krymu o przyłączeniu się do Rosji odbyła się przed wyborami i zapowiedzianym referendum. Tym bardziej wygląda na to, że kryzys krymski został wywołany sztucznie, celowo i bez poparcia miejscowej ludności. A naprędce zorganizowane referendum marcowe pod ?ochroną? armii rosyjskiej ( która oficjalnie wcale nie jest rosyjska ) to jedynie ustawka której wynik jest z góry przesądzony. My Polacy jak mało kto wiemy jaką ?wolność? przynosi na swych karabinach rosyjska armia. Czy wschodnia Ukraina przekona się o tym na własnej skórze ?

Zobacz również