UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia commons

Dzisiaj poznaliśmy oficjalne wyniki wyborów na prezydenta Niemiec. Został nim Frank-Walter Steinmeier. 

Steinmeier był kandydatem partii SPD, jednak otrzymał także poparcie chadeckiej CDU/CSU, a co za tym idzie – najpotężniejszej osoby w kraju, Angeli Merkel.

Prezydent Niemiec nie ma zbyt dużych uprawnień. Co więcej, nie jest on nawet wybierany w wyborach powszechnych, a przez elektorów Zgromadzenia Federalnego.

Za kandydaturą Franka-Waltera Steinmeiera zagłosowało 931 z 1253 elektorów. W skład Zgromadzenia Federalnego wchodzą wszyscy członkowie Bundestagu oraz odpowiadająca im liczba przedstawicieli landów

Choć niemiecki prezydent pełni głównie funkcje reprezentacyjne, to wybór Steinmeiera jest ważniejszy, niż mogłoby się wydawać. Angela Merkel poparła obecnego prezydenta nie z sympatii, lecz chłodnej, politycznej kalkulacji. Ten ruch miał go wykluczyć jako przeciwnika Merkel z wyborów parlamentarnych i spowodował… powrót Martina Schulza do krajowej polityki. To właśnie on zastąpi Steinmeiera w wyborach parlamentarnych. Gdyby nie jego wybór na prezydenta, to Schulz niemal na pewno zostałby w Brukseli.

Teraz wiemy już na pewno, że Schulz wystartuje jako główny kontrkandydat Angeli Merkel. I choć trudno nie zauważyć, że polityka obecnej kanclerz nie ma zbyt wiele wspólnego z tą realizowaną przez PiS, to zwycięstwo Schulza mogłoby być dla nas prawdziwą tragedią.

Martin Schulz nigdy nie ukrywał, że Polski – zwłaszcza w obliczu ostatnich wydarzeń – nie darzy specjalną sympatią. Ogromną niechęć Schulza napędza szczególnie polska polityka migracyjna.

– Niemcy okazują innym krajom solidarność, także finansową, gdy czują się one zagrożone. Jeśli jednak niektórzy członkowie UE rozumieją pod pojęciem solidarności udział w subwencjach rolnych i funduszach strukturalnych, ale gdy należy okazać solidarność ludziom, którzy uciekają, to mówią: nie, dziękuje, to przyszły niemiecki rząd musi połączyć kwestię solidarności w polityce migracyjnej z przyszłym unijnym budżetem  – mówił jeszcze.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również