UDOSTĘPNIJ

Na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie odbył się dzisiaj pogrzeb Jerzego Vaulina, byłego żołnierza AK, który sprzeniewierzył się słowom własnej przysięgi i krwią niewinną podpisał cyrograf, którego naród polski nigdy mu nie wybaczy.
Aresztowany przez UB-ecję w 1946 roku w obawie o własne życie „Warszawiak” przeszedł na stronę zdrajców i okupantów polskiego narodu.
Chcąc dowieść swej lojalności względem czerwonego reżimu zajął się infiltracją podziemia antykomunistycznego w szeregach którego walczyło wielu jego kolegów z czasów Wojny.

Na polecenie mocodawców nawiązał współpracę z lokalną siatką konspiracyjną i w krótkim czasie zdobył zaufanie dowódcy oddziału NSZ na Rzeszowszczyźnie Antoniego Żubryda ps. „Zuch”, jednego z najdzielniejszych polskich patriotów.
Stał się jego nieodłącznym druhem i prawą ręką…w rzeczywistości był jednak skorpionem, który tylko czekał na odpowiedni moment do ataku.
Okazja nadarzyła się 24.10.1946 we wsi Malinówka.
Tego dnia znienacka, na modłę bolszewicką, strzałem w potylicę zamordował „Zucha” i jego ciężarną żonę Janinę.

24.10.1946 oprócz małżeństwa Żubrydów umarł również Jerzy Vaulin- zasłużony żołnierz Kedywu AK…narodził się natomiast Jerzy Vaulin, zdrajca i UB-ecki cyngiel.
Za pomocą dwóch strzałów Vaulin dowiódł, że godzien jest miana Nowego Człowieka, który był ostatecznym celem komunistycznej inżynerii społcznej.
Człowieka dla którego jedynym sensem życia jest przetrwanie za wszelką cenę.
Człowieka dla którego wyższe ideały są tylko burżuazyjnymi przeżytkami.
Człowieka dla którego nie ma rzeczy obrzydliwych- jeśli tylko służą jego egoistycznym interesom.
Człowieka stanowiącego zaprzeczenie człowieczeństwa.
Vaulin wykonał swoje zadanie, sprawdził się na medal.
Mógł bez obaw wrócić do Wrocławia gdzie czekało go nowe życie w nowej Polsce.
Dzięki reputacji niesplamionej szlachetnością, stał się pupilkiem komunistów, robiąc karierę jako nomenklaturowy dziennikarz i reżyser wielokrotnie nagradzany przez MON.
Jerzy Vaulin nigdy nie odpowiedział za popełnione zbrodnie.

Na ponurą ironię zakrawa fakt, że jego pogrzeb zbiega się w czasie z 67 rocznicą wydania wyroku śmierci na rotmistrza Witolda Pileckiego, który podobnie jak Vaulin był niegdyś żołnierzem Armii Krajowej.
W przeciwieństwie do niego wiedział jednak, że życie pozbawione godności jest również pozbawione wartości.
Wiedział, że honor i wierność są naczelnymi obowiązkami każdego żołnierza a śmierć na ołtarzu Ojczyzny jest nie tragedią, a zwieńczeniem wieloletniej, ofiarnej służby- nie dla siebie, lecz dla następnych pokoleń, spłatą długu jaki każdy z nas odziedziczył w spadku po naszych bohaterskich przodkach.
I dlatego to Witoldowi Pileckiemu składać będę kwiaty i rozpalać znicze a Vaulinowi i jemu podobnym słowami rzymskiego poety Marcjalisa życzę: „niechaj wam ziemia lekką będzie…żeby psy mogły Was łatwiej wykopać.”

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułMichalkiewicz: W pułapce żydokomuny
Następny artykułDurczok zbadany wykrywaczem kłamstw. Są wyniki
Patryk Patey

Z ducha, serca i rozumu- narodowiec, polski patriota. „Jestem Polakiem ? więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.”

Zobacz również