UDOSTĘPNIJ

Unia Europejska oraz Stany Zjednoczone pracują nad nową umową znoszącą wszelkie bariery handlowe między jej sygnatariuszami. Ów dokument nosi tajemniczą nazwę TTIP, co jest skrótem od Transatlantic Trade and Investment Partnership. Jej celem jest ujednolicenie przepisów dotyczących handlu, praw autorskich i danych osobowych między UE i USA. Konkretnie chodzi o to, by narzucić nam,Europejczykom, amerykańskie postrzeganie tych kwestii. Brzmi znajomo? Niestety, wszystko na to wskazuje, że TTIP to młodsza siostra ACTA. Proceder ten trwa już od Kiku miesięcy, i naprawdę bardzo dziwne jest, że w Polsce mało kto o tym słyszał, poza ludźmi zainteresowanymi branżą internetową.

Wszyscy pamiętamy boje przeciw wprowadzeniu ACTA, protesty na ulicach i w Sieci. Dwa lata temu dzięki pospolitemu, ogólnoświatowemu ruszeniu udało się nie dopuścić, by amerykańskie lobby dyktowało europejskim internautom co im wolno, a czego nie. Lori Wallach, amerykańska prawniczka specjalizująca się w prawie handlowym w swoim artykule dla Le Monde Diplomatique już pod koniec ubiegłego roku ostrzegała, że, negocjowany w tajemnicy dokument, może przynieść katastrofalne skutki. Firmy będą mogły działające po obu stronach Atlantyku, będą mogły żądać odszkodowań za straty finansowe poniesione w wyniku niekorzystnych zmian przepisów dotyczących ochrony zdrowia, środowiska i prawa pracy. Nie trudno się domyślić, że pro socjalne i proekologiczne europejskie przepisy nie podobają się amerykańskim przedsiębiorcom, przyzwyczajonym do tego, że człowiek jest tylko trybikiem w systemie, w którym liczy się tylko zysk.

Amerykańskim przewoźnikom lotniczym nie podobają się na przykład unijne ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, a zrzeszenie firm przetwarzających mięso chce zniesienia unijnego zakazu sprzedaży kurczaków kąpanych w chlorze, a handlujący. Ze strony USA wysuwane są też zalecenia, by UE zrezygnowała z zakazu sprzedaży mięsa zawierającego niebezpieczne dla człowiek cząsteczki raktopaminy.
Amerykańscy lobbyści domagają się odrzucenia europejskich standardów prawa pracy, bhp i zakazu dyskryminacji. Chcieliby, aby można było w UE przekazywać usług publicznych z zakresu ochrony zdrowia, edukacji i administracji. Nietrudno sobie wyobrazić jakie zyski osiągnęłyby amerykańskie, i nie tylko, firmy stosując na masową skale umowy śmieciowe ( w Polsce to norma, ale w Europie Zachodniej nie), obniżając nakłady na bhp.
Jeśli chodzi o ochronę praw autorskich, USA już wymusiło na UE wydłużenie ochrony praw autorskich z 50 do 100 lat od śmierci autora.

Amerykanie zadają również zniesienia unijnych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych, które uniemożliwiają swobodne rozporządzanie danymi Europejczyków przez Amerykanów. W jakim poważaniu mają oni kwestię prywatności, pokazał nam jakiś czas temu Edward Snowden. To tylko kilka potencjalnych zagrożeń związanych z TTIP. Nawet jeśli jego krytycy przesadzają, warto żeby z tą sprawą zapoznała się szerzej polska opinia publiczna, abyśmy nie obudzili się za późno