UDOSTĘPNIJ
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

PÓŁ WIEKU HAŃBY
26.06.15 przejdzie do historii jako dzień hańby Cywilizacji Białego Człowieka.
Podczas gdy barbarzyńcy szturmują niebronione bramy Twierdzy Europa a na ulicach europejskich miast padają kolejne ofiary niewidocznego wroga, najsilniejsza od czasów zakończenia II WŚ podpora Zachodu ugięła się pod ciężarem własnej zgnilizny.

26.06.15. Sąd Najwyższy USA zalegalizował małżeństwa osób homoseksualnych a środowiska “postępowe” na całym świecie ogarnęła dzika euforia.
Celebryci i lewicowcy prześcigają się we wstawianiu na fejsbuka tęczowych zdjęć z wyrazami poparcia, podobnie zresztą jak międzynarodowe korporacje żerujące na konsumenckich masach- wszystko w zgodzie z panującymi obecnie trendami kształtującymi opinię publiczną.

Wydarzenie to jest jednak tylko kolejnym etapem wojny kulturowej w której głównymi stronami konfliktu jest obóz “postępowy” i obóz “zachowawczy” – a w rzeczywistości obóz wrogów tradycji i jej obrońców.
Wojny, którą obóz konserwatywny wyraźnie przegrywa.
Wyraźne symptomy postępującej przynajmniej od czasów Wielkiej Rewolucji choroby pojawiły się w Stanach na początku lat 60-tych kiedy zarażone wirusem socjalizmu Stany Zjednoczone pokrywały się różnorakimi organizacje spod szyldu Nowej Lewicy na podobieństwo krost wysypujących się na ciele chorego na ospę organizmu.

Organizacje takie jak Students for a Democratic Society (SDS), Student Nonviolent Coordinating Committee (SNCC), Radical Women, The Feminists, WITCH, Youth International Organization czy Konferencja Chrześcijańskich Przywódców Południa reprezentowały różne grupy społeczne i walczyły o różne postulaty- jednak w rzeczywistości wszystkie były tylko wyrazem dążeń neomarksistów walczących o bezklasowe społeczeństwo w którym zasypane zostaną wszelkie różnice między ludźmi.
Różnice pomiędzy białymi a czarnymi, kobietami a mężczyznami, biednymi a bogatymi, heteroseksualistami a homoseksualistami.
Wszystkie te grupy miały mieć równe prawa i równy udział w formowaniu społeczeństwa niezależnie od biologicznych czy kulturowych uwarunkowań, które odrzucano jako “ograniczające”, lub “fałszywe.”
Zmiany miały zostać wprowadzone drogą oddolnej, masowej rewolucji społecznej.
Nie można jednak rozpatrywać rewolucji amerykańskiej w oderwaniu od rewolucji europejskiej bowiem Nowa Lewica, której hasłem przewodnim było 3 X M czyli “Marks, Mao, Marcuse” siała spustoszenie w umysłach młodych ludzi na całym Zachodzie.

Pomiędzy tradycyjnymi marksistami spod znaku czerwonej gwiazdy a neomarksistowskimi apologetami Nowej Lewicy były jednak pewne istotne różnice.
Co więc różniło zachodnich neomarksistów od ich wschodnich kuzynów?
Przede wszystkim odrzucenie klasy robotniczej i partii komunistycznych jako jedynego tarana Rewolucji.
Nowa Lewica wprowadziła socjalizm na wyższe piętro darwinowskiej ewolucji, odrzucając bowiem „rasistowskie” myślenie w kategoriach klasowych doprowadziła do prawdziwej egalitaryzacji ruchu marksistowskiego dotychczas zdominowanego przez robotników.
Od tej pory rewolucjonistą mógł być każdy- od zblazowanego przedstawiciela klasy średniej przez dziennikarzy mainstreamowych pism kojarzonych dotychczas z przeciwnymi nurtami ideologicznymi aż po generalnych sekretarzy i dyrektorów międzynarodowych organizmów finansowych- przeciw którym marksizm oficjalnie występował.
Marksizm przestał być ekskluzywną domeną klasy robotniczej i intelektualistów czandałów, otworzył się na wszystkie warstwy społeczne i wszystkie środowiska.
Na efekty nie trzeba było długo czekać- wkrótce doszło do całkowitej infiltracji przez marksistów świata polityki, mediów, kultury, sztuki i finansów dotychczas z marksistami zupełnie nie identyfikowanymi.
Nastąpił całkowity chaos pojęciowy i informacyjny, ludzie stracili zaufanie do wyznawanych dotychczas autorytetów a piętno neomarksizmu odcisnęło się na wszystkich dziedzinach życia społecznego.

Zmiana ta wiązała się w sposób bezpośredni z drugą, nie mniej ważną: Nowa Lewica w przeważającej większości odrzucała taktykę terroru i zbrojnej rewolucji jako najskuteczniejszego sposobu przejęcia władzy i zbudowania Nowego Wspaniałego Świata dostosowując się do realiów panujących w krajach Zachodu.
Zamiast organizować zamachy i przelewać krew zniechęcając do siebie opinię publiczną neomarksiści zamierzali zniszczyć tradycyjny porządek drogą wojny kulturowej.

Nową taktykę środowisk neomarksistowskich bezpośrednio wyłożył włoski komunista Antonio Gramsci.
Ten tworzący w okresie międzywojnia marksistowski filozof, uznał, że prawdziwą sprawczynią wszelkiego zła i zniewolenia człowieka jest tzw. “kultura burżuazyjna”, która skaziła nawet środowiska wierne ideałom Marksa.
Walcząc bowiem z kulturą burżuazyjną używały one środków przez tę kulturę dostarczanych co według tego włoskiego filozofa musiało doprowadzić każdą rewolucję do upadku.
Novum Gramsciego polegało na zaproponowaniu całkowicie nowej taktyki walki opierającej się na idei wytworzenia antyburżuazyjnej kontrkultury, która w sposób bezkrwawy będzie wypierała kulturę burżuazyjną.

Zjawisko to nazwał Duchem Rozłamu, który miałby się objawić poprzez całkowitą redefinicję podstawowych pojęć i wartości stanowiących fundament “kultury burżuazyjnej.”
Zgodnie z przewidywaniami Włocha, zacieranie dotychczas namacalnej granicy pomiędzy prawdą i fałszem, normalnością i dewiacjami, dobrem i złem w połączeniu z masowymi, oddolnymi naciskami społecznymi napędzanymi przez neomarksistowskich trybunów ludowych musiało w końcu doprowadzić do wytworzenia atmosfery powszechnego zwątpienia, defetyzmu i nihilizmu.
Atmosfery niezbędnej do przeprowadzenia głębokich reform, które rozorają tradycyjny model społeczny.
Idee te rozwinął Herbert Marcuse, niemiecko-amerykański filozof i socjolog pochodzenia żydowskiego, faktyczny ojciec Nowej Lewicy, który dostrzegając “rozleniwienie” klasy robotniczej nie mającej już interesu w wywoływaniu rewolucji, odrzucał ideę walki klas i postulował rewolucję obyczajową (seksualną), jako jedyną możliwość wyzwolenia człowieka z okowów kultury burżuazyjnej.
Nie bez znaczenia na redefinicję idei Rewolucji była również uwieńczona sukcesem działalność Mahatmy Gandhiego, który notabene w czasach okresu Południowoafrykańskiego utrzymywał stałą korespondencję z innym utopistą- Lwem Tołstojem, stanowiącym również wielką inspirację dla czołowego przedstawiciela Nowej Lewicy- Martina Luthera Kinga.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie neomarksistowskie organizacje porzuciły drogę zbrojnej walki, która zawsze najbardziej rozpalała wyobraźnię zbuntowanej młodzieży.
W drugiej połowie lat 60-tych w wyniku narastających napięć pomiędzy “postępowcami” a “reakcjonistami” doszło do radykalizacji sporej części rewolucjonistów i stworzenia nowych grup terrorystycznych.

Jedną z najsłynniejszych grup terrorystycznych działających na terenie Stanów Zjednoczonych na przełomie lat 60-tych i 70-tych była organizacja Weatherman, która wykluła się z łona antywojennej organizacji rewolucyjnych studentów SNCC, których większość należała również do różnych organizacji hipisowskich.
Jedną z bardziej znanych akcji grupy była pomoc w ucieczce do Algierii zbiegłemu z więzienia Timothy’emu Leary’emu, ikonie kontrkultury, podłożenie bomby w Kapitolu jako wyraz protestu wobec inwazji amerykańskiej na Laos oraz zamach na Pentagon w 1972, który był “odwetem za bombardowanie w Hanoi.”

Innymi, niesławnymi organizacjami terrorystycznymi były Czarne Pantery oraz Nation of Islam z których pierwsza powstała w wyniku rozłamu w SCLC spowodowanego sprzeciwem części młodych członków ugrupowania wobec “pokojowej” polityki Martina Luthera Kinga druga zaś w latach 30-tych XX wieku.
Obie stawiały sobie za cel czynną walkę z dyskryminacją co wkrótce przełożyło się na zbrojne starcia z policją i różnymi organizacjami rasistowskimi a w końcu również z innymi organizacjami murzyńskimi.
Obie głosiły hasła “czarnej supremacji” z których jednak ta pierwsza szybko się wycofała stawiając za to silniejszy nacisk socjalistyczne postulaty i maoistyczne inklinacje.
Szacuje się, że Czarne Pantery odpowiadają za śmierć przynajmniej 15 funkcjonariuszy policji i ciężkie obrażenia u wielu innych.

Na kontynencie europejskim maj 1968 roku przyniósł erupcję rewolucyjnych nastrojów a tylko 6.05.68 w Paryżu w wyniku ulicznych rozruchów rany odniosło ponad 600 osób.
W Niemczech w latach 70-tych szalała Frakcja Czerwonej Armii, która odpowiada za 34 zabójstwa polityczne a jesienią 1977 doprowadziła do poważnego kryzysu państwa zachodnioniemieckiego. Wydarzenia noszące miano Niemieckiej Jesieni
zostały zapoczątkowane przez Christiana Klara, Knuta Folkertsa, Güntera Sonnenberga i Brigitte Mohnhaupt, którzy zamordowali nadzorującego śledztwo w sprawie liderów ugrupowania, prokuratora Bubacka. W ramach operacji Offensive 77 terroryści porywali i mordowali przedstawicieli niemieckiego biznesu. Został wówczas porwany, a następnie zgładzony prezydent Niemieckiego Związku Pracodawców Hanns Martin Schleyer, a także prezes Dresdner Bank Jürgen Ponto.
Po nasilonej obławie zorganizowanej przez niemiecką policję część grupy (Brigitte Mohnhaupt, Peter Boock, Rolf Wagner, Sieglinde Hoffmann) ukryła się w Polsce na Mazurach w ośrodkach SB, dokąd dotarła przez Jugosławię. Co ciekawe w trakcie swojego pobytu grupa min. przechodziła szkolenie wraz z terrorystami z krajów arabskich.

Większa część “nowoczesnych rewolucjonistów” zaakceptowała jednak założenia wojny kulturowej, która miała zastąpić coraz mniej skuteczną walkę zbrojną.
Dzięki temu środowiska rewolucyjne zaskarbiły sobie nieskalaną krwią reputację i mogły bez większych utrudnień wdrażać w życie swój plan przemodelowania świata według czerwonego wzorca.

Dlaczego jednak socjalizm tak magnetyzował młodych ludzi żyjących w cieniu Sowieckiego Imperium? Czy winę za ten stan rzeczy ponosiła dezinformacja przeprowadzana przez KGB której efektem był zupełny brak świadomości większej części społeczeństw Zachodu na temat tego jak wygląda socjalizm w praktyce?
A może nieudolne rządy konserwatystów niepotrafiących zaproponować młodym ludziom interesującej alternatywy ideologicznej, która motywowałaby ich do chronienia zdrowych wartości zamiast ich niszczenia? A może dyskryminacja wielkich grup społecznych, czego efektem była rosnąca frustracja, rozgoryczenie i żądza zmian?
A może oprócz powyższych powodów kryje się w tym również coś znacznie głębszego, coś ukrytego w trzewiach naszej ludzkiej natury, coś co każe nam pożądać mitycznej Ziemi Obiecanej nawet jeśli jest ona tylko mitem a jedyną Ziemią dla nas dostępną jest tylko ta na której żyjemy?
Coś co sprawia, że odsuwamy od siebie bolesną prawdę nawet wtedy kiedy jest oczywista i ewidentna? Coś co sprawia, że chcemy wierzyć w piękne bajki, które na chwile pozwolą nam zapomnieć o tym jak jest naprawdę.

Zdolność do abstrakcyjnego myślenia jest domeną naszego gatunku i jednym z głównych filarów człowieczeństwa zaś marzenia i konsekwentne dążenie do ich realizacji jest rzeczą chwalebną i godną naśladowania.
Źle się jednak dzieje kiedy bujając w obłokach naszej wyobraźni tracimy kontakt z rzeczywistością i zaczynamy pożądać czegoś czego nie ma i czego być nie może…co jednak naszego pożądania wcale nie ostudza.
W końcu dochodzi do tego, że myląc niebo z gwiazdami odbitymi na powierzchni stawu topimy się w topieli próbując je złapać.
Najgorzej jednak jest wtedy gdy wierząc we własne urojenia, ze ślepym uporem dążymy do ich realizacji bez względu na koszty i głos rozsądku.
Taką postawę nazywamy szaleństwem.

W szerszej perspektywie historycznej niewinne z pozoru szaleństwo obiecujące zmordowanym robotnikom szklane domy i wzorcowe falanstery przemieniło się w archipelag GUŁAG i zamordowało dziesiątki milionów ludzi na całym świecie…a teraz morduje naszą cywilizację, którą odziedziczyliśmy w spadku po naszych przodkach…w różowych rękawiczkach, nieskalanych przemocą.
Klucz do zrozumienia marksistowskich dążeń kryje się jednak gdzie indziej.

Jeden z bardziej wpływowych działaczy Nowej Lewicy, Ernst Bloch, niemiecki filozof marksistowski i teolog ateistyczny żydowskiego pochodzenia, wierzył że socjalizm może być środkiem realizacji dla wszystkich ludzi, co uważał za „osiągnięcie nieśmiertelności i stworzenie Boga”.
Pochylmy się na chwilę nad słowami tego żydo-niemieckiego komunisty-
zawierają one bowiem najintymniejszą potrzebę każdego “postępowca”.

Tą potrzebą jest stworzenie nowego (socjalistycznego) Boga, który następnie ulepi z czerwonej gliny, całkowicie Nowego Człowieka.
Stary Człowiek, uwarunkowany przez naturę i tradycyjną kulturę uformowaną przez dziesiątki pokoleń metodą prób i błędów, nigdy nie byłby w stanie pogodzić własnej osobowości z utopijnymi mrzonkami marksistów.
Powód jest banalnie prosty: socjalistyczne ideały pomimo swojej intelektualnej atrakcyjności dla co poniektórych fantastów, zblazowanych nihilistów i rozgoryczonych roszczeniowców są całkowicie sprzeczne z ludzką naturą.
Podświadomie zdając sobie z tego sprawę marksiści wypowiedzieli więc wojnę tradycji, kulturze i samemu Człowiekowi co wytworzyło dosyć zabawny paradoks zważywszy na fanatyczną postawę większości socjalistów w stosunku do tzw. “praw człowieka.” i ich ślepą wiarę w człowieka…socjaliści nie wierzą jednak w Człowieka takiego jakim stworzyła go Matka Natura, tylko takiego jakim chcieliby go zobaczyć.
A to jest zasadnicza różnica.

Marksizm opiera się bowiem na całkowitej negacji praw natury.
Ludzie bowiem nie są równi tylko różni, własność prywatna nie jest źródłem zła a elementarną potrzebą każdego człowieka a “burżuazyjna kultura” nie czyni z nas niewolników tylko stanowi punkt odniesienia i most łączący przeszłość z teraźniejszością.
To co naprawdę czyni z nas niewolników jest nazywane relatywizmem moralnym i materializmem, bowiem sprowadza człowieka do roli zwykłego zwierzęcia odartego z ludzkiej godności, odartego z wyższych potrzeb, odartego z człowieczeństwa.
Zwierzęcia godnego tylko najwyższej pogardy, tak chętnie okazywanej nam przez przedstawicieli obcych cywilizacji, którzy wysadzają nas w powietrze, odcinają nam głowy i faszerują nas ołowiem na podobieństwo łownej zwierzyny.
Kiedy byt kształtuje świadomość człowiek przestaje być człowiekiem, granice między normalnością a dewiacjami się zacierają, zło zlewa się z dobrem a niemożliwe staje się możliwe- jak w bajce…bajce stanowiącej rojenia chorego umysłu…bajce będącej wytworem chorej ideologii.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułTurcja: Policja rozbiła Paradę Równości (video)
Następny artykułPrawica odpowiada na tęczowe filtry. Internauci pochłonięci dyskusjami
Patryk Patey

Z ducha, serca i rozumu- narodowiec, polski patriota. „Jestem Polakiem ? więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.”

Zobacz również