UDOSTĘPNIJ
fot. facebook

Polka, Magdalena Antolak, stała się bohaterką brytyjskich mediów, po tym, co zrobiła podczas zamachu terrorystycznego w Londynie w nocy z 3 na 4 czerwca. Menadżerka pubu Wheatsheaf uratowała przed śmiercią kilkadziesiąt osób. Niestety, dalsza część tej historii jest bardzo smutna.

Lokal, który mieści się naprzeciw Borough Market był w samym centrum zamachu. Dwóch terrorystów, którzy najpierw wjechali samochodem w tłum ludzi, a potem z nożami rzucili się na nich, próbowało dostać się do barów na rynku. Do tych pouciekali bowiem przerażeni przechodnie. Jednym z lokali, do którego gnali w poszukiwaniu schronienia ludzie był właśnie pub Wheatsheaf.

Kiedy terroryści zauważyli, jak tłum gna do wnętrza pubu, pobiegli w jego stronę, by dokonać masakry. Zimną krwią wykazała się wtedy polska menadżerka Wheatsheaf, która dopadła do drzwi i w porę zabarykadowała je beczkami z piwem. Kobieta zagrodziła w ten sposób wejście do pubu i uratowała mieszczących się tam ludzi przed masakrą.

Później na zewnątrz rozległy się odgłosy strzałów. Okazało się, że to policjanci strzelali do zamachowców, którzy zginęli tuż przed pubem. Mundurowi przyszli z pomocą ludziom w Wheatsheaf. Poinformowali jednocześnie, że ci muszą niezwłocznie opuścić pub – technicy już szykowali się do badania terenu. Polskiej menadżerce nie dano nawet czasu na wzięcie ze sobą torebki – musiała opuścić teren jak najszybciej.

Polka została bez kluczy i rzeczy osobistych, które leżały w torebce w barze. Poszła więc do pobliskiego hotelu i prosiła o przyjęcie jej w tej wyjątkowej sytuacji. Personel odmówił jej jednak, gdyż ta miała ze sobą psa. Sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie, aż w końcu polska bohaterka, która uratowała życie dziesiątek ludzi, musiała spędzić noc jak bezdomna – na ulicy.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również