UDOSTĘPNIJ

Większość ludzi rozgarniętych wie, że 99% działań polityków w ostatnim czasie, podporządkowanych jest walce o ich byt. Jesteśmy świadkami dość prymitywnej gry obliczonej na bezczynność społeczeństwa. W polskiej polityce, jak się chce coś przeforsować, to trzeba z tematem siedzieć cicho i tematu nie drążyć. Trzeba odwrócić uwagę i dać plebsowi kości do obgryzania w postaci in vitro, aborcji, związków partnerskich lub dorzucić parę kretyńskich pytań referendalnych, a sukces murowany.

e39e3c5a5b41fb406cdd737997cdcc23,2,0

Prezydent w programach prosto w oczy mówi jedno, a robi drugie. Rząd trzęsie się jak osika. W społeczeństwie z jednej strony panika, a z drugiej niecierpliwe oczekiwanie na spełnienie się sławnego – Teraz K…a My. Dwie największe partie polityczne grają ze sobą w dupniaka. Jest to taka gra, w której jeden z graczy ma zawiązane oczy, a pozostali uczestnicy podchodzą pojedynczo i naparzają go z garści w tyłek. Gracz z zawiązanymi oczami musi odgadnąć, kto mu wypłacił klapsa.

W wypadku PiS i PO gra wygląda śmiesznie, bo jest tylko dwóch widocznych graczy, którzy leją się po dupskach i udają, że to nie oni. Po kątach krążą pomniejsi gracze próbując klapsa wypłacić, ale są za ciency w uszach i nie mogą dosięgnąć. Prawdziwi rozgrywający siedzą z tyłu i po cichu zagrzewają niezbyt rozgarniętych i pazernych polityków do rozdzielania coraz to wymyślniejszych klapsów. Widzowie tej hucpy z zapałem śledzą rozdawania plaskaczy i komentują, kto komu lepiej przyłożył, śledząc słupki sondaży, któryż to półdupek mniej jest opuchnięty.

 Sralis mazgalis referendum duptum.

To wszytko dla was drodzy rodacy – co chwila słychać z odbiornika – cokolwiek sobie zażyczycie, jesteśmy tu po to, aby wam dobrze było! Co więcej, jesteśmy w wasze pragnienia zasłuchani, bo wasz głos jest dla nas sprawą wagi państwowej! Dlatego będziemy się was pytali i raz za razem referenda wam organizowali.

Szulc_7

Jest też zadziwiający mechanizm braku wstydu u polityków. Przez ostatnie lata przetoczyło się przez nasz „zrujnowany” kraj setki afer, każda z nich jest rozgrzebana i leży sobie gdzieś na półce czekając, aż będzie odpowiedni czas na przywaleniu nią w półdupek drugiemu graczowi. Ostatnio dzięki skłonności elit do ciastek i kelnerskiemu sprytowi – zapewne wspieranego przez magiczne siły – poznaliśmy, jakimi pojęciami i skrótami słownymi myślą ludzie, którzy nami rządzą.

Całość debaty medialnej polega na podkładaniu świni drugiej stronie. Takim przykładem jest granie wolą społeczeństwa, czyli referendami – czyli nami. To obywatelskie narzędzie zostało przejęte przez bezwstydnych polityków do swojej nędznej gry o stołki. Referendum ogólnokrajowe może być zarządzone w sprawach szczególnych dla kraju. Te, które wysypały się jak grzyby po deszczu, nie spełniają tego warunku. Wiedzą o tym politycy i wie o tym większość społeczeństwa. Opinie politologów i konstytucjonalistów są w miarę jednoznaczne – jest to blaga i gra wyborcza. I co? Ano nic. Sorry, taki mamy klimat.

nie-badz-jeleniem-daj-glos.

Jeżeli już mamy taki klimat i pan prezydent z resztą sceny politycznej jest tak zasłuchany w wolę narodu, to może niech dorzuci jeszcze jedno pytanie. Zawsze to będzie taniej.

Czy jesteś za tym, aby rozwiązać konkordat?

Rozdział państwa od Kościoła Katolickiego jest fikcją i zdartą fasadą. Wiedzą to ludzie i wiedzą to politycy na czele z klerem. Pytanie spełnia wymogi konstytucyjne, bo sprawa jest szczególna i ma wpływ na sytuację finansową państwa, a przy okazji też łamana jest konstytucja.

Umowa konkordatowa jest notorycznie łamana, a jej niekonstytucyjność jest systematycznie potwierdzana. W książce „Dziesięć lat polskiego konkordatu” pod redakcją Czesława Janika i Pawła Boreckiego, autorzy na wstępie napisali:

„Po roku 1998 zabrakło znaczącej siły politycznej, która zdecydowałaby się na zaskarżenie umowy z Watykanem do Trybunału Konstytucyjnego.”

Trzeba zaznaczyć, że autorzy nie są antyklerykałami, tylko rzetelnymi badaczami stosunków państwo – kościół. Pozycja powstała po konferencji naukowej zorganizowanej przez Katedrę Prawa Wyznaniowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Stowarzyszenie na rzecz Państwa Neutralnego Światopoglądowo „Neutrum”, która odbyła się 17 czerwca 2008 r.

Z perspektywy dwudziestolecia można powiedzieć, iż Kościół instytucjonalny wykazał się bardzo dużą skutecznością – osiągnął w relacjach z państwem i świeckimi siłami politycznymi w zasadzie wszystkie stawiane sobie cele”

Większość z tych celów jest sprzeczna z umową i konstytucją. Cały czas otwarta jest kwestia konstytucyjności i trybu ratyfikacji umowy, która trwa ćwierć wieku, ale takie coś to tylko u nas: „sorry, taki mamy klimat”. W takim „klimacie” propozycje zdartych formacji lewicowych o wypowiedzeniu konkordatu można zaliczyć do politycznej fikcji, która po przejęciu władzy przez kościółkowe siły, przybierze jeszcze bardziej nierealną formę..

wszystko-wraca.

„Konkordat przede wszystkim zagwarantował dotychczasowe „zdobycze” Kościoła, uzyskane pierwotnie niekiedy praeter legem, by nie rzec – contra legem, jak w przypadku nauczania religii w przedszkolach i szkołach.

Umowa ustanowiła także nowe koncesje państwa na rzecz największego wyznania, by wymienić śluby kanoniczne ze skutkami cywilnymi, czy dotacje na rzecz Papieskiej Akademii Teologicznej. Minione dziesięciolecie dowiodło, że niektóre postanowienia konkordatu stały się podstawą dla dalszej konfesjonalizacji państwa”.

Bocznymi furtkami wyprowadzana jest kasa z budżetu, a bezczelni politycy zadają pytania o wiek emerytalny i lasy państwowe. Zawodzą jak zraniony zwierz, że obcy kapitał nie płaci w Polsce podatków, że kraj jest w ruinie, a dzieci niedożywione, ale … sorry, taki mamy klimat.

„W konsekwencji przyjęcia w konkordacie oraz w konstytucji formuły autonomii i niezależności powstał w Polsce specyficzny normatywny model relacji państwo-Kościół, charakteryzujący się wyjątkowym uprzywilejowaniem Kościoła katolickiego (…) 

Optyka konkordatu jest zasadniczo odmienna. Treść jego preambuły wyraźnie dowartościowuje katolików oraz ich Kościół. Podkreśla się w niej posłannictwo Kościoła katolickiego, wyznawanie religii katolickiej przez większość społeczeństwa polskiego (…) 

Dr Borecki stwierdza, że zapis o autonomii uczelni kłóci się z zapisami w konkordacie – art. 15 ust. 2.

Ciekawy wątek dotyczy relacji między uczelniami katolickimi a władzami państwowymi. Podpisując i ratyfikując umowę z Watykanem, opowiedziały się po stronie określonej opcji religijnej oraz związku wyznaniowego, który jest jej nośnikiem. „KUL, PAT oraz papieskie wydziały teologiczne to placówki oświatowe i naukowe mające ewidentnie katolicki, a zwłaszcza kościelny charakter.

Przykładowo Wielkim Kanclerzem KUL jest arcybiskup lubelski Józef Życiński, funkcję Wielkiego Kanclerza Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie pełni arcybiskup warszawski Kazimierz Nycz”. Więcej…

Obrońcy konkordatu powołują się na zasadę „domniemania konstytucyjnego”. W świetle uporczywego łamania umowy argument jest naciągany i przypomina grę w bierki rozgotowanym makaronem. A tak swoją drogą, to ciekawe czemu inne związki wyznaniowe pozwalają na dyskryminację swoich wyznawców?

1300112480_by_grzygorz_600

Ofiary złożone na ołtarzu mediów.

Przez 24 godziny na dobę jesteśmy atakowani sensacjami na podzielonej na pół przestrzeni medialnej; każda połówka należy do innego półdupka. Nic, tylko brać i przebierać. Każdy znajdzie potwierdzenie swoich poglądów i umocni się w swoich poglądach. W radiu można bezkarnie prezydenta kojarzyć z Hitlerem, a na ulicy jak ktoś dorysuje na plakacie wąsy innemu prezydentowi, to go pół Polski ściga.

Publicyści prześcigają się w ferowaniu wyroków, które często oparte są na spekulacjach, a publiczność o niskim poziomie sceptycznego myślenia, automatycznie bez sprawdzania źródeł feruje wyroki. Skutki takiego automatycznego przejmowania poglądów widać w sposobie komunikowania się między wyznawcami odmiennych poglądów. Pojawiają się; „żydokomunogejowstwo”, „lewactwo”,” katolibstwo”, „prawicowoprostactwo”. Brak jest rzeczowej dyskusji, w której rewidowany jest stan obecny realizowanych umów, które są w społeczeństwie przyczyną konfliktów i strat materialnych.

Demokracja to ustrój, który z uwagi na swój charakter składa najwięcej obietnic moralnych i do momentu, w którym nie zacznie się wymagać, od składających obiecanki ich realizacji, to będziemy sami czynnymi uczestnikami gry w dupniaka.

Odpowiedzialność i konsekwencje za ten stan rzeczy trzeba w końcu wziąć na siebie, bo to my umożliwiamy politykom rządzenie nami. Po latach komuny i transformacji kraju czas chyba wyjść z szafy, bo inaczej klimat się nie zmieni, a plaskacze przybiorą na sile. Ku uciesze gawiedzi.

Ten podpis będzie się pojawiał  raz na jakiś czas pod wpisami:

STOP TTIP

http://polskiateista.pl/obserwator/ttip-wraca-niewolnictwo/

http://polskiateista.pl/obserwator/ttip-coraz-blizej-rodacy-obudzcie-sie/

http://polskiateista.pl/kaprawymokiem/ttip-niejasnosc-jest-wielkoscia-niezmienna/

http://pikio.pl/zniewalanie-wolnym-handlem-piotr-wojcik-z-klubu-jagiellonskiego-o-ttip/

tweezers-863153_640

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułUSA: Rabusie z maczetą zaatakowani przez kasjera z mieczem
Następny artykułObjechał pół świata, motor ukradli mu w Polsce. Złapmy złodzieja!
Mariusz Hnatiuk

Bloger, współtwórca portalu PolskiAteista.pl Poza stadem… Jestem zwolennikiem laickości państwa, w którym każdy zna swoje miejsce — rząd jest w parlamencie, a religie w swoich kościołach. Nie jestem ateistą wojującym z Bogiem, bo jest to walka z wiatrakami. Jestem natomiast ateistą wojującym z religijnymi absurdami, które są używane do tworzenia sztucznych podziałów między ludźmi o różnych światopoglądach. Szanuję osoby wierzące i ich przekonania, i tego samego oczekuję w zamian. Szukam wspólnej płaszczyzny do prowadzenia konstruktywnej wymiany poglądów. Interesuję się psychologią społeczną w zakresie wpływu stereotypów na relacje między ludźmi.

Zobacz również