UDOSTĘPNIJ

Policja brytyjska po zamachu w Manchesterze i zidentyfikowaniu terrorysty, postanowiła sprawdzić jego rodzinę. Istniały bowiem podejrzenia, że swój radykalizm mógł wynieść z domu. Funkcjonariusze zakładali, że faktycznie jego najbliżsi mogli inspirować go do skrajnych działań, ale nie spodziewali się takiego szoku.

Po zamachu w Manchesterze, w którym zginęły 22 osoby i 119 zostało rannych, policja wkroczyła do domu Salmana Abediego. Istniały bowiem podejrzenia, że radykalny islam krzewiono wśród jego najbliższych, gdyż rodzina była związana z cieszącym się złą sławą meczetem Didsbury. Niestety, podejrzenia okazały się słuszne.

Brat 23-letniego zamachowca naucza w owym meczecie. Z kolei jego rodzice to imigranci, którzy pochodzą z Libii. Samia Tabbal i Ramdan Abedi pochodzą z Trypolisu, gdzie swojego czasu należeli do opozycji przeciwstawiającej się Muammarowi Kaddafiemu. Ramadan należał nawet do powiązanej z Al-Kaidą Islamskiej Libijskiej Grupy Bojowej (LIFG), która figuruje na liście organizacji terrorystycznych.

W ramach ucieczki przed reżimem Kaddafiego Abedi razem z żoną i liczną grupą bojowników z LIFG osiedlił się w Manchesterze. Tam kontynuował swoją działalność, wspierającą terrorystów libijskich. W 2014 roku na Wyspach było głośno o zakrojonej na szeroką skalę akcji zbierania pieniędzy na LIFG. Zbierano je także w meczecie Didsbury.

Fotografia, którą policjanci znaleźli na telefonie Ramadana Abediego zszokowała ich. Na zdjęciu widać bowiem kroczące oddziały Państwa Islamskiego. Nieoficjalnie wiadomo, że na telefonie było więcej tego typu treści, co całkowicie rozwiewa wątpliwości, jaką naukę islamu odebrał 23-letni zamachowiec w domu i kto inspirował go do zamachu.

źródło: twitter.com/wszewko
Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również