UDOSTĘPNIJ

Stołeczna policja zatrzymała 20-letniego sympatyka partii Razem, który nosił przypięty do plecaka emblemat formacji. Matka młodzieńca przekazała numer odznaki policjanta oraz zamieściła w internecie pełen oburzenia wpis.

Chłopak był pod wpływem alkoholu i przyjął mandat za wprowadzenie funkcjonariusza w błąd i używanie słów uznanych za obraźliwe. Według matki, większą kwotę niż powinien. Trudno ocenić czy wpis kobiety zawiera tylko w pełni prawdziwe informacje, jednakże podała numer służbowy policjanta, który miał oszukać i obrażać jej syna. Oznacza to, że rozmawiamy o konkretnym funkcjonariuszu, który w razie czego może bronić swego dobrego imienia przed sądem. Z relacji wynika bowiem, że policjanci nie przestrzegali prawa. Poniżej zamieszczamy jej wypowiedzi.

– Serdecznie dziękuję policjantowi o numerze służbowym: 96 58 30 i Polskiej Policji za skuteczne zniwelowanie 20 lat mojej pracy wychowawczej. Wracającego znad Wisły 20-latka policja zaprosiła do radiowozu za znaczek Razem na plecaku. ZA ZNACZEK NA PLECAKU. Tam, w zaciszu, bez świadków, policjant-kozak mówił, że nie lubi lewackich kur*w i peda*ów. Zapytał, czy młody lubi w dupę i czy bzyka się z peda*em Zandbergiem.
Zapytał, czy jest komunistą czy tylko lewacką spierd*liną. Pierwszy błąd — delikwent założył, że nie zrobił nic złego i może nie mieć dowodu. Drugi błąd, że potem jednak ten dowód znalazł – pisze oburzona matka, Anna Maria-Siwińska.

– Panowie policjanci mu do wyboru mandat albo Kolska. Błąd trzeci — młody mandat przyjął, chociaż pałowania i paralizatorów w ofercie nie było, ale może był to pakiet specjalny. Błąd czwarty — uwierzył w to, co mówił policjant, że mandat 200 zł i podpisał nie sprawdzając kwoty. W efekcie dostał mandat za 600 zł za „wprowadzenie funkcjonariusza w błąd i używanie słów uznanych za obraźliwe”. Jeśli nie dopisali znieważenia funkcjonariusza na służbie, to znaczy, że musiał mówić „do kroćset”, „olaboga” i „sacrebleu” – dodaje.

– Panów było czterech, gówniarz sam, świadków nie ma. Przepraszam synu, że Cię dwadzieścia lat okłamywałam, że obywatel, nawet lekko nietrzeźwy, nie musi obawiać się policji. Że policja tak naprawdę jest po Twojej stronie. Przepraszam, że nauczyłam Cię, że żeby cię ukarać, musisz być winny i że mandaty dostaje się sprawiedliwie. Niestety również nauczyłam Cię, że się je płaci i teraz muszę Ci pożyczyć 600 zł, które ze swoich studenckich dochodów będziesz mi spłacał trzy miesiące. Panie Mariuszu, Marianie lub Marcinie, numer służbowy 96 58 30, już wiemy, że wróciły czasy, w których noszenie nieprawomyślnych znaczków jest niebezpieczne, że przed policją znowu należy uciekać.
Wychowałam się w latach ’80, wiedzę jak omijać milicję wyssałam z mlekiem matki. Może pan być pewien, że ją przekażę synowi, żebyście z niego nie zrobili Grzegorza Przemyka Dobrej Zmiany. A Panu i kolegom serdecznie dziękuję za rozwianie naszych złudzeń – komentuje matka.

razem policja

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu:

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułSkąd sympatia Russella Crowe do Polski? Znamy odpowiedź
Następny artykułSkandal. Nasi rodacy po Brexicie dostają ksenofobiczne ulotki: „Polaki-robaki”
Wiadomości Pikio

Starannie wyselekcjonowane wiadomości z Polski i ze świata. Podajemy tylko informacje, a opinie pozostawiamy Czytelnikom. Przedstawiamy wiadomości bez cenzury i bez linii redakcyjnej.

Zobacz również