UDOSTĘPNIJ
fot. youtube.com/wikimedia.org/katesheets

Pracownicy sieci sklepów Alma są zrozpaczeni i coraz głośniej mówią o tym, jak traktuje ich szefostwo firmy. Według nich konflikt z każdą chwilą się zaostrza.

Pracownicy Almy są w tragicznej sytuacji. Wielu z nich straciło pracę z dnia na dzień. Zapewniano ich, że otrzymają wypłaty i odprawę. Niestety do dziś firma zalega z pieniędzmi.

Nie dostałam ani grosza. Dziś zostałam bez środków do życia. A pan Mazgaj (właściciel sieci – red.) pali cygaro za 1300 zł. Czyli tyle, ile wynosiła moja wypłata – opowiada swoją historię Ewa Haber, która pracowała w Almie 4 lata.

Pracownicy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Zebrali się pod największym sklepem, znajdującym się w Krakowie obok Alma Tower. Łącznie stało tam kilkadziesiąt osób, które chciały porozmawiać z kierownictwem. Zamiast tego wysłano na nich uzbrojonych ochroniarzy.

– Dyrektor Krzysztof Rokosz, przyjaciel pana Mazgaja, patrzył na nas z okna biurowca Almy, w którym się ukrył. Kiedy chcieliśmy wejść do sklepu, podjechał dodatkowy samochód ochrony i wyszli do nas uzbrojeni mężczyźni – opowiada wstrząśnięta Anna Bator, była pracownica sieci.

Przedstawiciele sieci sklepów nie komentuje sytuacji. Nieoficjalnie mówi się, iż 4 stycznia ma odbyć się specjalne zebranie zarządu. Zwolnieni pracownicy deklarują na nim swoją obecność i mówią, że nie wyjdą dopóki nie zostaną wysłuchani.

wk

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również