UDOSTĘPNIJ

Jak donoszą media, na jednym z polsko-ukraińskich przejść granicznych grupa Ukraińców dotkliwie pobiła kilku polskich dziennikarzy i profesorów UMCS. Dwóje z nich trafiło do szpitala. 

Na granicy z Ukrainą, po stronie naszego wschodniego sąsiada wciąż trwają protesty przeciwko zawieszeniu umowy o małym ruchu granicznym Polski z Rosją i Ukrainą (ma to miejsce w związku odbywającym się w Polsce niebawem szczytem NATO).

Ukraińcy nie są zadowoleni z takiego obrotu spraw i co rusz atakują samochody z polskimi rejestracjami. Dotychczas jednak żaden Polak nie ucierpiał, aż do teraz.

Z relacji zaatakowanych dziennikarzy lokalnych mediów polskich oraz profesorów UMCS wynika, że ich samochód został zatrzymany przez manifestację Ukraińców, którzy zablokowali drogę w ramach protestu przeciwko zawieszeniu ruchu granicznego.

Jak mówi mediom jedna z pobitych dziennikarek, Jolanta Kozak z „Panoramy Lubelskiej”, wyszła z samochodu i poprosiła o przepuszczenie samochodu, którym jechali. Ukraińcy początkowo zapewnili, że przepuszczą ich za godzinę, gdy manifestacja się zakończy.

 – Z przejścia granicznego zaczęło nadjeżdżać coraz więcej samochodów oczekujących na przejazd w głąb Ukrainy. W tym samym czasie zwiększała się też liczba protestujących. Między innymi przybyli też młodzi, ogoleni na łyso mężczyźni, którzy szukali zaczepki – relacjonuje Kozak.

Jak mówi dalej, w pewnym momencie Ukraińcy zaczęli się sprzeczać między sobą w kwestii tego czy przepuszczać samochody czy nie. Koniec końców poszli na kompromis i postanowili, że przepuszczone zostaną jedynie pojazdy, w których są dzieci.

 – Wtedy mój mąż postanowił zjechać na trawnik, by umożliwić przejazd samochodów z dziećmi. Momentalnie auto zostało okrążone przez protestujących. Zaczęli uderzać w samochód. Jeden z Ukraińców wskoczył na maskę samochodu i zaczął pięścią uderzać w przednią szybę – powiedziała mediom dziennikarka „Panoramy Lubelskiej”, dodając, że protestujący przebili koła samochodu, by uniemożliwić dalszą jazdę.

Mimo wszystko kierujący polskim samochodem postanowił dojechać na przebitych oponach do stojącego niedaleko patrolu policji uzbrojonego w długą broń, by być chociaż trochę bezpieczniejszym. To jednak jeszcze bardziej rozwścieczyło Ukraińców.

 – Zostałam wyrzucona z samochodu. Grożono mi śmiercią i szarpano. Część Ukraińców biła się ze sobą. W tym tłumie pojawiły się też starsze kobiety, które błagały tych bandziorów by nas nie krzywdzono – opowiada Kozak.

Jednemu Ukraińcowi udało się wyrwać Kozak i towarzyszącą jej dr Annę Perłowską z rąk rozwścieczonego tłumu i doprowadzić je w bezpieczne miejsce. W samochodzie został jednak jej mąż dr hab. Maria Sękowska, którzy uwięzieni w pojeździe byli zmuszeni się bronić przed atakującym ich tłumem.

 –  Liczyliśmy na pomoc ze strony tamtejszych służb. One może i uchroniły nas przed śmiercią, ale z pewnością nie przed skatowaniem – dodaje Kozak

W wyniku ataku mąż dziennikarki tj. Mariusz Trubalski trafił do szpitala gdzie stwierdzono rany na twarzy i ramionach. Opieki lekarskiej wymagała także dr hab. Maria Sękowska, u której jest podejrzenie złamania żeber.

Wszyscy Polacy zostali również przesłuchani przez ukraińską policję w charakterze świadków.

Wcześniej do sieci trafiły nagrania z innych zamieszek na polsko-ukraińskiej granicy.

Na przejściu granicznym został również zaatakowany i zniszczony samochód polskiego Konsula.

im578xAny-1111

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu:

bh, źródło; wp

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułSkandal! Polskie flagi w hollywoodzkim filmie o neonazistach (video)
Następny artykułKoniec negocjacji. Nawałka podjął decyzję
Wiadomości Pikio

Starannie wyselekcjonowane wiadomości z Polski i ze świata. Podajemy tylko informacje, a opinie pozostawiamy Czytelnikom. Przedstawiamy wiadomości bez cenzury i bez linii redakcyjnej.

Zobacz również