UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org/Kolanin

Prawo i Sprawiedliwość nie ukrywa, że wprowadzenie tego prawa to dla partii bardzo ważna sprawa. Jak już wielokrotnie zaznaczali posłowie formacji, to musi zostać wprowadzone w życie jeszcze przed wyborami samorządowymi. Projekt przejrzała Państwowa Komisja Wyborcza, która zabrała głos w sprawie.

To, co powiedziało PKW na temat projektu zmian kodeksu wyborczego, z pewnością nie spodoba się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Projekt w ubiegłym tygodniu zaprezentowała partia rządząca, a teraz głos w tej sprawie zabrało szefostwo PKW. Podczas konferencji prasowej przewodniczący PKW Wojciech Hermeliński i szefowa Krajowego Biura Wyborczego Beata Tokaj nie zostawili na pomyśle władz suchej nitki.

Duma PiS poleciała do kosza

Wystąpienie Hermelińskiego w sprawie projektu było tylko wyliczaniem kolejnych błędów projektu. Przewodniczący PKW nie miał nic pozytywnego do powiedzenia o prawie proponowanym przez PiS. Po prostu go zmiażdżył na całej linii. Jak ostrzegł, wprowadzenie tego pomysłu PiS w życie to prosta droga do „zaburzeń lub destabilizacji wyborów”. Co więcej, PKW jest zaniepokojone „rewolucją w strukturze wyborczej”. Hermeliński podsumował, że projekt wygląda, jakby piał go jakiś „mały Kazio”.

 – Nie możemy wykluczyć zaburzeń lub destabilizacji procesu wyborczego pod rządami projektowanych zmian w Kodeksie wyborczym. Zaniepokojenie komisji budzi rewolucja w strukturze organów wyborczych i brak apolityczności komisarzy wyborczych. Komisarze, osoby bez doświadczenia, miałyby dzielić Polskę na okręgi wyborcze i obwody głosowania. Niektóre fragmenty projektu wyglądają tak, jakby te przepisy układał mały Kazio – skrytykował Hermeliński.

Pół miliarda na pomysł władzy

Po Hermelińskim o projekcie wypowiedziała się szefowa KBW, Beata Tokaj. Przypomniała, że na ostatnie wybory samorządowe wydano 238 mln złotych, ale jeżeli wprowadzić prawo proponowane przez PiS, w 2018 roku musielibyśmy już zapłacić pół miliarda złotych.

Co więcej, Tokaj zaznaczyła, że wprowadzenie ustawy byłoby równoznaczne z przedłużaniem się liczenia głosów. Wszystko dlatego, że trzeba by było opracować nowy system informatyczny. Nie ma jednak gwarancji, że KBW zdążyłoby z tym na czas.

– Obecny system informatyczny pójdzie do kosza, a KBW nie da gwarancji przygotowania nowego systemu na czas – ostrzegła Tokaj.

źródło: gazeta.pl

9 największych kompromitacji rządu PiS


Tak wyglądał Marsz Niepodległości 2017 [ZDJĘCIA]

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również