UDOSTĘPNIJ

„I znowu to samo”, chciałoby się powiedzieć. Znowu Kościół będzie tematem mojego tekstu. Czy mi się nie znudziło? No pewnie, jeszcze jak! Chciałbym pochylić się nad gospodarką, jakością życia, jakimś problemem społecznym… ale się nie da, po prostu się nie da. Gdyby Polska była normalnym krajem, ten temat w ogóle nie byłby poruszany, bo po pierwsze nie byłoby takiej potrzeby, a po drugie byłoby to źle widziane bowiem na Zachodzie religia jest sprawą prywatną każdego człowieka, zarówno polityka, jak i zwykłego obywatela.

W Polsce jest inaczej. Tutaj prezydent – elekt prezentuje się w mediach tylko w okolicznościach sakralnych: albo w kościele, albo na Jasnej Górze, albo w trakcie mszy na świeżym powietrzu podnosząc hostię, która niby przypadkiem upadła a Andrzej Duda niby przypadkiem sprawdzał czy aby na pewno kamera ten moment uchwyciła. I śpiewa „Taki duży, taki mały, może świętym być” niczym ośmiolatek na dużej przerwie w szkole, mentalne wcześniej spuściwszy w klozecie Konstytucję RP, która zapewnia neutralność państwa w kwestii przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych i pokazując mentalny środkowy palec polskim nie – katolikom.

Ostatnio Jarosław Kaczyński na Jasnej Górze oświadczył, że nie ma Polski bez Kościoła i nawet jeśli ktoś katolikiem to musi przyjąć do wiadomości, że nie jest w Polsce znany inny całościowy system wartości, niż ten który firmuje Kościół Katolicki. Cóż ja na to mogę powiedzieć… Panie Pośle Kaczyński! To, że Pan jest człowiekiem na tyle ograniczonym, że nie zetknął się Pan z innym niż katolicki systemem wartości, to nie znaczy że takie w Polsce nie istnieją. Ludzie wyjeżdżają zagranicę, czytają książki, mają dostęp do Internetu, i proszę mi wierzyć, system ich wartości najwłaściwiej byłoby określić jako „własnowierczy”.

Polacy wierzą w Boga – to fakt. I na tym kończą się ich związki z katolicyzmem. Bo w diabła już niekoniecznie wierzą, w Niebo też nie bardzo, w życie po śmierci też niekoniecznie. Mimo to nazywają siebie katolikami. Dlaczego? Otóż jest to skutek polityki Kościoła przyjętej jeszcze za czasów prymasa Wyszyńskiego. To on postawił na katolicyzm ludowy – stwierdził że wiara Polaków powinna się opierać na ludowej pobożności, a nie na intelektualnej analizie prawd wiary. To jego decyzja sprawiła że polscy katolicy wychodzą na, proszę wybaczyć, ciemniaków, w porównaniu nawet do katolików w Europy Zachodniej, żeby mi ktoś nie zarzucił że wywyższam niewierzących Europejczyków nad polskich katolików. W łonie europejskiego i światowego katolicyzmu toczą się burzliwe dyskusje intelektualno – teologiczne, powstają teologiczne traktaty… Jednak tych traktatów nie czytają nawet klerycy w trakcie studiów, bo tych dzieł nawet w Polsce nie ma, nie może być. To dlatego twarzą polskiego katolicyzmu nie jest ks. prof. Michał Heller, tylko ks. Dariusz Oko. Czołowym publicystą katolickim nie jest żaden dziennikarz „Tygodnika Powszechnego”, tylko Tomasz Terlikowski, któremu wolno nawet krytykować Franciszka I, który przecież zgodnie z katolicką doktryną, jest nieomylny w sprawach wiary i moralności, jak również rzucać anatemy na zbyt mało katolickich posłów. To dlatego John Bashobora, który wśród europejskich katolików wywołuje jedynie uśmiech politowania, w Polsce gromadzi tłumy na Stadionie Narodowym, mimo że jest postacią na tyle z teologicznego punktu widzenia kontrowersyjną, że nawet wśród polskich biskupów znajdują się tacy, którzy nie są zachwyceni jego fenomenem.

Dlatego takie osoby jak Tomasz Polak, Tadeusz Bartoś, czy Stanisław Obirek, a być może niedługo także Wojciech Lemański musieli ten Kościół opuścić. Bo tam nie można myśleć. Bo krzyż nie jest już w Polsce symbolem religijnym, tylko prymitywnym plemiennym totemem, służącym do oddzielania Polaków od reszty. Właściwie to można więc w polskiego słownika wykreślić słowo „katolik”. Po co ono komu? Wystarczy „Polak” – znaczy przecież dokładnie to samo, niczym „Żyd”, prawda szanowni PiSowcy?

I wiecie, co jest w tym wszystkim najlepsze? Że im poparcie, zamiast pikować, ciągle rośnie.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również