UDOSTĘPNIJ
źródło: cnn.com, bsnscb.com

Konflikt wokół Korei Północnej narasta, a kolejne jego echa przebijają się na pierwsze strony gazet. Oficjalna wersja wielkich mocarstw jest taka, że te chcą bronić świata przed atomowym uderzeniem z totalitarnej Korei. Trudno się jednak z nią zgodzić, jeśli ma się pojęcie, jak bogate złoża znajdują się we władaniu Pjongjangu.

Zarówno Chiny, USA, jak i Rosja spierają się o rozszerzenie swojej władzy nad Koreą Północą. Idea wolności dla Koreańczyków i pokoju na świecie to tylko ładnie brzmiące hasła. Nie ma też co pod ten spór podciągać zapędów terytorialnych. Tak naprawdę w tym sporze chodzi o tzw. metale ziem rzadkich, które są dla rozwoju najnowszych technologii nieodzowne. Mało mówi się o tym, że Kim Dzong Un trzyma rękę na bogactwie wycenianym na 6 bilionów dolarów.

Tyle warte są złoża nasycone 17 pierwiastkami z grupy lantanowców i skandowców jak na przykład skand, neodym, europ, terb, iterb, lantan. Minerały te występują niezwykle rzadko, a przy tym są niesłychanie ważne dla najnowszych technologii. W samych Chinach znajduje się ich 35% złóż całego globu i to właśnie ten kraj zaspokaja 90% światowego zapotrzebowania. Jest tym samym monopolistą, który swój gospodarczy skok zawdzięcza właśnie metalom ziem rzadkich.

Zarówno USA, jak i Rosja, chcą odebrać Chinom palmę pierwszeństwa i same stać się potentatami rynku rzadkich minerałów. Dla obydwu krajów to szansa na wzmocnienie gospodarki i szybszy rozwój. W tym celu muszą tylko wygrać spór o Koreę Północną. Chinom zależy natomiast na utrzymaniu swojego statusu, dlatego od tylu lat skutecznie blokują przemiany w Korei Północnej i nie pozwalają na wykorzystanie cennych złóż. Nie bez powodu wszelkie ruchy w pobliżu półwyspu uważają za „naruszanie ich strefy wpływów”.

Potęga metali ziem rzadkich to nie tylko wizja prężniejszego gospodarki i szybkiego wzbogacenia się. Warto podkreślić, że to właśnie dzięki tym minerałom Pjongjang był w stanie uzbroić się w bombę atomową.

Zobacz również