UDOSTĘPNIJ

Ta sprawa wzbudza silne emocje po obu stronach sporu politycznego. Polityk nie uzyskał wsparcia we własnej partii, nie stanęli w jego obronie także przedstawiciele opozycji. Chociaż prokuratura jeszcze nie zakończyła śledztwa, a sąd ciągle nie wydał wyroku, sprawa wydaje się już przesądzona.

Po publikacji przez żonę Rafała Piaseckiego nagrań, na których słychać, jak mąż ją maltretuje, bije, krzyczy na nią oraz jej grozi, bydgoski radny złożył mandat. Wcześniej, w konsekwencji toczącego się przeciwko niemu postępowaniu, zrezygnował także z legitymacji partyjnej PiS-u.

Dotąd Rafał Piasecki tłumaczył się, że nigdy nie uderzył żony, co najwyżej „zasłaniał jej buzię ręką”, żeby nie krzyczała. Jak twierdzi, pochodzi z tradycyjnej rodziny, w której żona czeka na męża z obiadem, nie chodzi do pracy i na fitness. Z tego względu nie akceptował postawy żony i próbował na nią wpłynąć, żeby się zmieniła.

W swoim oświadczeniu, przesłanym na ręce przewodniczącego rady miejskiej w Bydgoszczy polityk nie przeprasza ani się nie tłumaczy.

– W związku z brakiem dalszej możliwości pełnienia funkcji radnego miasta Bydgoszczy, pragnę poinformować, że z dniem dzisiejszym zrzekam się mandatu radnego rady miasta Bydgoszczy. Pragnę serdecznie podziękować prezydentowi, radnym, pracownikom magistratu, a w szczególności mieszkańcom Bydgoszczy za wszystkie lata współpracy, począwszy od 2010 roku – napisał w oświadczeniu.