UDOSTĘPNIJ

Długo zastanawiałem się, czy sprawa, w której chcę zawrzeć głos jest w ogóle warta rozważania. Powiedziano już o niej wiele i minęło już trochę czasu odkąd wiadomość o kandydaturze dr Magdaleny Ogórek na prezydenta RP poruszyła krajowe media. Poruszyła nie tylko opinię publiczną, ale także działaczy partyjnych oraz dużą część Polaków sympatyzujących z lewicą. Mogę to z całą odpowiedzialnością stwierdzić jako członek SLD i kilku lewicowych grup dyskusyjnych na Facebooku.

Zdawałem sobie sprawę, że moje ugrupowanie cierpi na deficyt silnych, charyzmatycznych i wiarygodnych osobowości. Zdawałem sobie sprawę, że te wybory to teatr jednego aktora, bo nikt chyba nie łudzi się, że wygra je ktoś inny niż Bronisław Komorowski. Na mój, i wielu moich ideowych towarzyszy, prosty rozum, SLD lub zjednoczona lewica powinna w tych wyborach wystawić kogoś, kto przegra z klasą. Kogoś rozpoznawalnego, szanowanego i lewicowego do krzty. I tu pojawił się problem, bo jedyny człowiek lewicy, który cieszy się poparciem wyższym niż te parę eseldowych punkcików procentowych – Włodzimierz Cimoszewicz, nigdy nie zgodzi się na start, a już na pewno nie pod szyldem SLD. Wojciech Olejniczak też zapowiedział, że nie wystartuje. To może jakiś ponadpartyjny kandydat? Dobry trop, ale kto? Barbara Nowacka? Nie… Nie po to przecież odcinała się od Sojuszu, który wszak na początku jej kariery, ze względu na zmarłą matkę wydawał się naturalną i jedyną opcją. Ryszard Kalisz? Jest zbyt mało lewicowy ( jak naiwnie myślałem), by władze partii mogły go poprzeć.

Widzimy więc, że SLD nie miało kogo za bardzo wystawić. Logicznym wydawałoby się więc nie wystawianie nikogo, a w ewentualnej drugiej turze poparcie Bronisława Komorowskiego jako „mniejszego zła”. A co robią władze Sojuszu LEWICY Demokratycznej? Ogłaszają, że reprezentantką wykluczonych, ubogich, wrażliwych społecznie, pacyfistów i antyklerykałów będzie Magdalena Ogórek – historyczka i apologetka Kościoła, obrończyni profesora Chazana, zwolenniczka niskich podatków i gwardii narodowej złożonej z myśliwych i członków klubów strzeleckich, którzy w razie czego, uzbrojeni w sportowe karabinki i dubeltówki ruszą w pospolitym ruszeniu na rosyjskie czołgi.

Pani ta, znana z kobiecych audycji telewizyjnych i telewizji śniadaniowej jako katolicka feministka twierdząca, że Kościół katolicki w Polsce jest awangardą postępu i krzewicielem wolności, dzięki któremu nie oddajemy czci gajom i szamanom, przedstawiana jest przez przewodniczącego Millera jako nowa jakość w polskiej polityce. Jako ta, która ma odmienić oblicze lewicy na nowoczesne i bardziej postępowe…

Gdyby rację miał Jerzy Urban, mówiąc że Leszek Miller jest nowym PiSowcem, i gdyby to PiS miał być tą nową lewicą, nie miałbym zastrzeżeń. Bo jako kandydatka Prawa i Sprawiedliwości Magdalena Ogórek byłaby odkryciem dekady i na tle działaczy PiS byłaby rzeczywiście awangardą postępu. Tylko że Leszek Miller nie jest prezesem PiS, a poza tym to ugrupowanie jest pro socjalne gospodarczo. To może KNP? No liberalna gospodarczo konserwatystka jak ulał pasuje tylko… szkoda, że jest kobietą, bo to w KNP nie przejdzie. Zaraz, już wiem! PSL! Tak, to jest partia idealna dla pani Ogórek i Leszka Millera. Doskonale ich postrzeganie świata mieści się w programie Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Żarty na bok, bo sytuacja wcale nie jest zabawna. Jeśli na coś takiego zgadza się partia, która w nazwie ma słowo „lewica” to znak, że coś z tym krajem jest nie tak. Jeśli sekretarz generalny tej partii, prawa ręka szefa – Krzysztof Gawkowski mówi że też jest katolickim feministą, a były szef Krzysztof Janik stwierdza, że SLD jest partią umiarkowanie konserwatywną obyczajowo i umiarkowanie liberalną gospodarczo kogo oni chcą reprezentować? Prawicę? Tej ci u nas pod dostatkiem do wyboru, do koloru: neoliberalna (PO, KNP) socjalna (PiS), co kto lubi.

Może czas zmienić barwy Panie Miller – na zieloną koniczynę albo chociaż nazwę partii np. na niechcący zasugerowaną przez członka PKW –  Stronnictwo Ludowo – Demokratyczne lub Stowarzyszenie Lubiące Duchownych?

Jeśli zaś chodzi o prawdziwie lewicowych wyborców to mają dwa honorowe wyjścia: poczekać na obywatelskiego kandydata społecznej lewicy, poszukiwanego m.in. przez Partię Zieloni albo pozostanie w domach. Mogą też po raz setny zacisnąć zęby i wybrać tzw. „mniejsze zło” głosując na obecnego prezydenta, który może i jest prawicowy i prokatolicki, ale po pierwszej nie aż tak jak Andrzej Duda, a po drugie on przynajmniej nie robi wyborców w konia i nie udaje nowoczesnego lewicowca.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również