UDOSTĘPNIJ

Od kilku dni dochodzą nas wieści o naprawdę dziwnym zjawisku. Nad Europą przetoczyła się ciężka, radioaktywna chmura. Do tej pory nie wiadomo jednak, skąd się wzięła.

Początkowo panika wybuchła w sieci. Internauci przekazywali sobie plotkę o tym, że w Europie poziom promieniowania wzrósł w niewytłumaczalny sposób. Choć informacje mogły wydawać się zmyślone, to prawda jest niestety brutalna – komentatorzy mieli rację.

Okazuje się, że w powietrzu znacznie zwiększyła się ilość izotopu jodu-131. Problem miał zostać zauważony najpierw w rejonie Skandynawii. Informacje o radioaktywnej chmurze zostały potwierdzone przez francuski Instytut Ochrony Radiologicznej i Bezpieczeństwa Jądrowego (ISRN).

Skąd wzięła się chmura? Scenariusze są dwa.

Większość badaczy z ISRN twierdzi, że za wszystkim prawdopodobnie stoi firma farmaceutyczna z Europy Wschodniej, która doprowadziła przypadkiem do uwolnienia jodu-131 do atmosfery. Jod ten wykorzystywany jest przy tworzeniu lekarstw potrzebnych do walki z chorobami nowotworowymi.

Istnieje jednak drugi scenariusz, który znacznie mocniej działa na wyobraźnię. Pojawiły się przypuszczenia, że za wszystkim stoi Rosja, która prawdopodobnie testowała broń nuklearną na Arktyce. Kreml miał jednak nikogo o swoich planach nie informować. Wieści te potwierdzić miało pojawienie się nad Europą amerykańskiego samolotu WC-135, który bada źródła promieniowania. USA nie chciało przyznać się, w jakim celu samolot lata nad Starym Kontynentem, co jeszcze podsyciło plotki.

Do informacji podanych przez francuski instytut odniosła się Państwowa Agencja Atomistyki:

– W nawiązaniu do informacji opublikowanej przez IRSN uprzejmie informujemy, że śladowe ilości izotopu jodu-131 wykryte w okresie 9-16 stycznia br. (ponad miesiąc temu) na terenie Polski nie stanowiły żadnego zagrożenia dla ludzi i środowiska – czytamy.

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również