UDOSTĘPNIJ

Krzysztof Pomorski przez lata pozostawał nieuchwytny i wyślizgiwał się policji z rąk. Wymiar sprawiedliwości nie potrafił sobie z nim poradzić, bo zwyczajnie brakowało dowodów.

Krzysztof Pomorski już 9 lat temu, w 2008 roku, chwalił się w sieci swoimi obrzydliwymi czynami. Opisywał, jak to jego ofiarą padła 6-letnia dziewczynka. Mężczyzna swoje chore czyny przekazywał ze wszystkimim, nawet najdrobniejszymi szczegółami. Relacjonował innym pedofilom molestowania, gwałty, zabójstwa i akty znęcania się nad dziećmi.

Zwyrodnialec już w 2011 roku usłyszał zarzuty rozpowszechniania dziecięcej pornografii. Nic sobie jednak z tego nie zrobił. Pomorski nie wystraszył się nawet, gdy w 2013 roku wystawiono za nim list gończy. Wiedział, że prokuratura ma za mało informacji na jego temat. Miał zresztą rację – śledztwo zawieszono.

Dzięki trwającemu dwa tygodnie śledztwu dziennikarskiemu, udało się namierzyć Pomorskiego i zdobyć obciążające go dowody. Łódzka prokuratura wszczęła w czwartek śledztwo przeciw zwyrodnialcowi. Wydano też nowy list gończy.

Teraz okazuje się, że Pomorski robi fantastyczną karierę. Zboczeniec od 2001 r. mieszka w Rosji. Od roku 2006 zajmuje eksponowane stanowisko – jest dyrektorem biura projektów w dużej firmie budowlanej w Petersburgu. Kierował m.in. budową nowego gmachu tamtejszego Teatru Maryjskiego.

Pomorski nie może narzekać na niskie zarobki. Co więcej, uchodzi nawet za autorytet. Regularnie wykłada na uniwersytecie w Petersburgu, jeździ też na konferencje i międzynarodowe kongresy dotyczące budownictwa. W Rosji żyje dostatnio i spokojnie u boku swojej rodziny.

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również