UDOSTĘPNIJ
fot. publicdomainpictures.com

Wszelkie zboczenia i zaburzenia mogą być bardzo niebezpieczne. Dowodem na to jest historia tej niebezpiecznej sekty, kierowanej przez trzech Polaków. Karą za wyłamanie było podpalenie.

Trójmiasto jest siedliskiem sutenerów i prostytutek. W Gdańsku, Gdyni i Sopocie roi się od tzw. mieszkaniówek, czyli domów publicznych w prywatnych mieszkaniach. Prawdziwymi potentatami tej szemranej branży było trzech braci, Arek, Marcin i Mirek, synów skorumpowanego policjanta. Przestępcy stworzyli wraz z prostytutkami swoistą sektę, w której istniał system nagród i kar, brutalnych aktów seksualnych i swoistego niewolnictwa.

Imperium

Tak zwani Braciaki, stworzyli na północy Polski prawdziwe seksualne imperium. Nie wiadomo kiedy do jego powstania doszło, ale wiadomo, że po policyjnych nalotach na ich „przedsiębiorstwa” zatrzymano w nich niezliczone narkotyki i majątek o wartości ok. 700 tys. złotych. Specjalnością braci była organizacja zbiorowych gwałtów i zabaw dla bogaczy o niestandardowych preferencjach, wśród których byli nawet sędziowie.

Tragiczna śmierć

Braciaków w końcu zatrzymano, lecz wyszli na wolność za poręczeniem majątkowym. Otrzymali zakaz wyjazdu z kraju i polecenie okresowego meldowania się na komendzie. Jak można było się domyślić, nie dostosowali się i wyjechali do Danii, by tam rozkręcić swój biznes na nowo. Błyskawicznie rozpoczęli ściąganie do skandynawskiego kraju polskich dziewcząt. By szybciej się rozwijać, rozpoczęli brutalną walkę z innymi sutenerami. W wyniku podpalenia w mieście Aalborg zginęła 31-letnia Polka, dusząc się dymem, patrzyła, jak płonie jej skóra. Niestety do dziś nie umieszczono Braciaków w zakładzie karnym, pomimo tego, że przyznali się do śmiertelnego podpalenia. Mężczyźni utrzymują, że nie chcieli nikogo zabić.

źródło: fakt.pl

Największe seksskandale w polityce [ZOBACZ!]

Plaże to miejsce relaksu ale i przerażających, seksualnych zbrodni. Oto najgorsze z nich

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również