UDOSTĘPNIJ
fot. wikipdia.org

Niestety nie wszyscy bohaterowie ratujący życie innych w trudnych czasach wojny zostają odpowiednio zapamiętani, a ich pamięć kultywowana. Walkę o upamiętnienie jednego z nich, posła na Sejm II RP, rozpoczął „Dziennik Gazeta Prawna”.

Aleksander Ładoś, poseł, dyplomata i polityk całą wojnę spędził poza granicami okupowanej Polski. Nie oznacza to jednak, że nie mógł pomagać obywatelom Rzeczpospolitej, których los był tragiczny. Ładoś zdawał sobie sprawę z tego, czego Niemcy chcieli dokonać na Żydach.

 Aleksander Ładoś – o to nazwisko trzeba uzupełnić podręczniki historii. To polski dyplomata, który stworzył precyzyjny mechanizm ratowania Żydów z Holokaustu. Choć Ładosiowi udało się ocalić około 400 żyć, świat o nim nie usłyszał – pisze „DGP”.

Faktycznie, dyplomata, będąc szefem misji dyplomatycznej rządu polskiego w Szwajcarii, zorganizował system, który umożliwił wielu osobom ucieczkę przed oprawcami panoszącymi się po Polsce. Jak wynika z dokumentów, znajdujących się w Berneńskim archiwum federalnym, Ładoś był jednym z pierwszych, którzy zauważyli, jakie plany wobec Żydów mieli Niemcy.

Na zlecenie rządu emigracyjnego kupował blankiety paszportowe krajów Ameryki Łacińskiej i wpisywał w nie nazwiska osób, które zostały wytypowane przez same społeczności żydowskie w Generalnym Gubernatorstwie. Organizował też komunikację i transport fałszywych dokumentów oraz ochronę dyplomatyczną. Historia Aleksandra Ładosia bez dwóch zdań powinna zostać szerzej rozpowszechniona.

– Proceder na dobre rozkręcił się w 1942 r. Listę osób do uratowania tworzyli sami Żydzi. Znajdowali się na niej rabini, uczniowie jesziw, bogaci kupcy. Ludzie, którzy mogliby po wojnie odbudować ortodoksyjną elitę – piszą w „DGP” Michał Potocki i Zbigniew Parafianowicz.

Aleksander Ładoś, fot. wikipedia.org

ZOBACZ TAKŻE

źródło: wprost.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również